Wpisy archiwalne w kategorii

Camino de Santiago 2009

Dystans całkowity:3050.82 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:218:53
Średnia prędkość:13.94 km/h
Liczba aktywności:32
Średnio na aktywność:95.34 km i 6h 50m
Więcej statystyk

CAMINO DE SANTIAGO

Wtorek, 23 czerwca 2009 · Komentarze(0)
Eckartsberga > Oberreißen > Erfurt > Gotha > Mechterstädt

Od rana oprócz zmagania z pagórkowatym terenem musiałem się borykać z wiatrem. Był silny, a w porywach bardzo silny. Przez niewielki Oberreißen dotarłem do Erfurtu. Spędziłem w nim dużo czasu ale i tak wszystkiego pewnie nie widziałem. Pełno zabytków, interesujących miejsc. "Wizytówką" Erfurtu są dwa stojące obok siebie i górujące nad otaczającym miastem kościoły Katedra NMP (Mariendom) i Kościół Św. Seweryna (Severikirche). Zamykają one od zachodu Plac Katedralnego. Katedra NMP znana jest od VIII wieku w obecnej postaci zawiera pozostałości kościoła romańskiego. Monumentalne prezbiterium jest gotyckie z XIV natomiast halowy korpus nawowy z XV stulecia. Do wnętrza prowadzi gotycka kruchta, której zewnętrzne portale zdobią przedstawienia Apostołów oraz Panien Mądrych i Panien Głupich. Wewnątrz m.in. romański świecznik zw. Wolframem, gotyckie stalle, nagrobek rodziny von Gleichen, tryptyk Marii z Jednorożcem. Okna prezbiterium zachowały niemal w całości komplet XIV-wiecznych witraży. Sąsiadujący z katedra kościół Św. Seweryna jest monumentalną pięcionawową halą, wewnątrz mieści m.in. gotycki nagrobek patrona kościoła, późnogotycki, alabastrowy relief Św. Michał zwyciężający bestię, barokowe organy i ołtarz główny. Unikalnym zabytkiem jest pochodzący z XIV wieku Krämerbrücke, most łączący brzegi rzeki Gery, na którym znajdują się budynki mieszkalne, w większości o konstrukcji szkieletowej. Został zbudowany w 1325, a pierwotnie po jego obu stronach stały dwa kościoły, z których do dzisiejszych czasów przetrwał tylko jeden - Św. Idziego. Zwiedzając Wzgórze Katedralne zaobserwowałem ciekawostkę. Przy wejściu do zabytkowego kościoła dostaje się wielki karton z planem
kościoła i opisem zabytków w nim się znajdujących. W ten sposób bez przewodnika bez problemu można zwiedzić zabytek. Jakże to pomysłowe. Podziwiając zapierające dech widoki ruszyłem dalej. Zwiedziłem urokliwe miasto Gotha. Ale z związku z brakiem noclegu musiałem ruszać dalej. Na liście rezerwowych noclegów w przewodników znalazłem nieodległą miejscowość Mechterstädt. Tam znalazłem darmowy :) nocleg w ośrodku dla niepełnosprawnych prowadzonym przez Diakonię. Wśród pensjonariuszy wzbudziłem niemałą sensację.

CAMINO DE SANTIAGO

Poniedziałek, 22 czerwca 2009 · Komentarze(0)
Leipzig (Lipsk) > Merseburg > Freyburg > Naumburg > Eckartsberga

Rano w padającym deszczu ruszyłem dalej. Lipsk to duże miasto. W mieście pobłądziłem ale do centrum dotarłem. Piękne zabytki. Niestety nie wszedłem do kościoła Św. Tomasza i nie widziałem grobu Bacha, nawet fotki nie umiałem zrobić bo nie było miejsca. Stoi otoczony innymi budynkami i nie mogłem się ustawić żeby zrobić fotkę. Po obejrzeniu centrum jakoś udało mi się wyjechać z miasta. Za miastem deszcz ustał lecz wiatr wręcz przeciwnie. Dojeżdżając do Merseburga już z daleka widziałem co mi się tam spodoba. Z daleka na wzgórzu widać było wieże. Na zamkowym wzgórzu rozłożył się zamek, a właściwe katedra. Gdyż było to miasto biskupów. Zamek pełnił zatem funkcje administracyjno-kościelne. Wśród budowli na wzgórzu katedralnym zauważyłem wolierę z krukami. Wiążę się to z legendą. Początek tego uwięzienia kruka sięga kilkuset lat wstecz kiedy to o kradzież najcenniejszego pierścienia biskupa von Trotha posadzono, a następnie skazano za świętokradztwo na śmierć niewinnego człowieka .Jakiś czas po egzekucji biskupiego sekretarza pierścień odnaleziono w gnieździe kruka .Ptak urzędową decyzją biskupa został uwięziony klatce na resztę życia a za jego postępek już zawsze ma cierpieć przedstawiciel kruczej rodziny . Oczywiście więzień jest bardzo popularny i wprost hołubiony przez gości odwiedzających zamek a za sprawą marketingu jego podobizna jest bardziej znana od samej rezydencji i przylegającej do niej pięknej wczesnogotyckiej katedry. Opuszczam miasto jadąc przez park miejski z minizoo.
Ciekawostka: Merseburg to miasto partnerskie Woźnik.
Drogą malowniczo wijącą się wśród winnic jadę dalej. Poprzez pagórki obrośnięte winem docieram do Freyburga. Nie tyle interesuje mnie miasto, a raczej miasteczko lecz górujący nad miastem Schloss Neuenburg. Brakuje mi słów żeby to opisać. Początki zamku sięgają 1090r. Uwagę zwraca studnia o głębokości 102,4m drążona w litej skale przez 36 lat. Potęgę zamku dostrzega się dopiero z daleka. Mogłem to docenić po zjeździe z zamkowego wzgórza. Nachylenie 10% sprawiło, że to był szybki zjazd; w drugą stronę było odwrotnie bo było 8%. Późnym popołudniem dotarłem do Naumburga. Symbolem Naumburga jest późnoromańska-wczesnogotycka Katedra Św. Piotra i Pawła, należąca do najważniejszych zabytków Europy. Jej budowę zaczęto przed 1213 rokiem. Oczywiście mogę ją zobaczyć tylko z zewnątrz, niestety. W latach 1960-1968 katedra została gruntownie odrestaurowana. W bocznych uliczkach znajdują się domy mieszczańskie z typowymi ścianami szczytowymi. Odnalazłem również dom, w którym mieszkał Friedrich Wilhelm Nietzsche. Nocleg znalazłem w malutkim Eckartsberga leżącym nieopodal Naumburga. Ale nie ma tego złego...Noclegu udzieliła mi....pani pastor :) Zaiste dziwny to widok kiedy otwierają się drzwi, a za nimi kobieta w sutannie.

CAMINO DE SANTIAGO

Niedziela, 21 czerwca 2009 · Komentarze(0)
Königsbrück > Schönfeld > Großenhain > Raisa > Strehla > Dahlen > Dornreichebach > Würzen > Leipzig (Lipsk)

Po porannej kawie żegnam się z Holenderkami i ruszam dalej. Stopniowo kończą się pagórki. Ale nie wiatr! Cały dzień jadę w kurtce. Powoli przyzwyczajam się do niemieckiego oznakowania Drogi. Gdy strzałka skręca to też należy skręcić bo ta strzałka nie zapowiada skrętu lecz go wskazuje  W Schönfeld oglądam zamek i ruszam do Großenhain. Zwiedzam kościół mariacki i podziwiam ratusz z 1872r. w zabytkowym centrum miasta. Później oglądam port rzeczny w Raisa nad Łabą. Docieram do Strehla. Renesansowy zamek z przełomu XV i XVI wieku robi wrażenie chociaż częściowo czeka jeszcze na odbudowe. Historyczny rynek z barokowym ratuszem, oraz apteką z roku 1729 też robią nie małe wrażenie. Przemykam przez malutkie i urokliwe Dahlen i Dornreichebach (cudny ratusz, przypomina mi jeden z projektów tarnogórskiego ratusza) i już jestem w Würzen. Po dotarciu do Würzen znowu nie zwiedzam zamku, bo jakże! Impreza! Jednakże samo miasteczko jest super. Wąskie, brukowane uliczki wijące się wokół zamku. Klimatyczne. Po południu niespodzianka! Deszcz  Ech. W potokach deszczu docieram do Lipska. (Właściwie to przedmieścia Lipska – Sommerfeld). Znajduję nocleg. Tyle jak wniosłem klamoty do przykościelnej świetlicy rozpętała się burza.

CAMINO DE SANTIAGO

Sobota, 20 czerwca 2009 · Komentarze(0)
Görlitz (Zgorzelec) > Bautzen (Budziszyn) > St. Marienstren > Kamez > Königsbrück

Rano po szybkim śniadaniu ruszyłem do Niemiec. Ślady po nocnym deszczu szybko ustąpiły pod wypływem szybko wnoszącego się słońca. Jakość oznakowania szlaku zmieniła się na plus. O jakości dróg już nie wspominając. Początek niemieckiego Camino zachwyca widokami. Uwagę zwracają dwujęzyczne tablice, w końcu wjechałem do Górnych Łużyc gdzie zamieszkuje mniejszość serbskołużycka. Teren mocno pagórkowaty ale to nie jest takie straszne . Gorzej, że ciągle towarzyszy mi ... wiatr. Gdyby siedział na bagażniku było by w porządku ale on siedzi na kierownicy! I podjazd staje się bardziej męczący. I tak mino słońca jadę ciągle w kurtce bo chłodno. Podczas odpoczynku pod pomnikiem Cyrla i Metodego na wzgórzu położonym wśród pól obserwuję scenę polowania jakiegoś drapieżnego ptaka na mysz. Coś niesamowitego. Ptak niczym torpeda spadł między łany zboża i po chwile ciężko pracując skrzydłami unosił się ponownie w powietrzu. Ciężko bił skrzydłami bo w szponach trzymał swą zdobycz. Mimo, że poruszam się na terenie byłego DDR stan zachowania zabytków sakralnych budzi mój podziw. Klasztor Sant Marienstern jest doskonałym tego przykładem. Widać, że remontowany i zadbany. I jest zamieszkany! Trafiam nawet na festyn parafialny  Żegnany dźwiękami zic-polki ruszam w dalszą drogę. Przez Kamez docieram do Königsbrück gdzie nadchodzący zmrok zmusza mnie do szukania noclegu. Znajduję nocleg w ośrodku Diakoni. Po pomieszczeniach oprowadza mnie sympatyczny pastor, jednocześnie zaprasza mnie na nabożeństwo. Postawiam się tam pokazać. Gdy pastor mnie dostrzega na jego twarzy widać wielki uśmiech. Po skończonym nabożeństwie, które było uatrakcyjnione występem zespołu muzycznego pastor żegna się przy drzwiach z każdym. Wychodziłem ostatni i dzięki temu mogłem wysłuchać opowieści pastora o tym zabytkowym kościele. Po powrocie na nocleg spotykam dwóch pierwszych pielgrzymów na Camino. Są to dwie, starsze Holenderki. Były już na Camino hiszpańskim i holenderskim, a teraz idą niemieckim. Na razie nie mam problemów z porozumiewaniem się. Pojedyncze słówka niemieckie i mój słaby angielski jakoś się uzupełniają i dostaję zawsze to co chcę.

CAMINO DE SANTIAGO

Czwartek, 18 czerwca 2009 · Komentarze(0)
Legnica > Złotoryja >Bolesławiec > Zgorzelec

W schronisku w Legnicy spotykam pierwszego z wielu interesujących ludzi na Camino. Benedykt to ratownik GOPR, a jednocześnie doktor dendrologii oraz psychologii. Z racji swego dłuższego pobytu w Legnicy wiedział gdzie jest coś interesującego do zobaczenia i pokazał mi miasto. Mino upływu 10 lat od wyjścia Sowietów z miasta widać jeszcze, które dzielnice były zamieszkane przez ich sołdatów. Oczywiście legnicki zamek widziałem tylko z zewnątrz. To, że wszystko jest zamknięte lub w remoncie, jak się okaże, to będzie moje przekleństwo podczas Camino. Poza zniszczeniami, które zostały po Czerwonej Armii sama Legnica jest bardzo piękna. Muszę przyznać, że widać, że władze miasta stawiają na turystów i dbają o to aby starówka była zadbana i nie trzeba było się jej wstydzić. A wąziutkie „domy śledziowe” zachwycają swymi ornamentami. Szczególne wrażenie robi narożny dom zwany „Pod Przepiórczym Koszem”, który cały jest pokryty sgraffitami (jest to technika malarska polegająca na nakładaniu kolejnych, kolorowych warstw tynku lub kolorowych glin i na zeskrobywaniu fragmentów warstw wierzchnich. Poprzez odsłanianie warstw wcześniej nałożonych powstaje dwu- lub wielobarwny wzór). Po wczesnym śniadaniu ruszam dalej. Benek postanawia mnie odprowadzić i idziemy razem aż do Huty. Po drodze Benek pokazuje mi byłą szkołę Abwehry i pozostałości po kasynie Wehrmachtu, a potem Armii Czerwonej, koszary i inne ciekawostki jak np. wspaniałe okazy platanów. Przy okazji dowiaduję się o różnicach pomiędzy dębami europejskimi, a kanadyjskimi (kanadyjskie dęby mają liście zakończone na „ostro” jak klony, natomiast nasze dęby mają zakończenia „okrągłe”). Na rozmowie o interesujących nas obu rzeczach tracę trochę czasu i gdy już wydostaję się z Legnicy jest środek dnia. Szybko gonię czas i normalną szosą docieram do Złotoryi. Zwiedzam miasto, oglądam resztki murów obronnych wraz z Basztą Kowalską, starówkę, klasztor franciszkanów i ruszam dalej. Muszę jechać dalej. Muszę dotrzeć do Zgorzelca przecież. Z tego powodu przemykam szybko przez Bolesławiec bez zatrzymywania się. Po drodze widzę dużo zrujnowanych kościołów czy rozsypujących się pałaców. Serce boli jak się ogląda taki widoki. Późnym popołudniem docieram wreszcie do Zgorzelca.

Zgorzelec/Görlitz

Decyduję się na dzień przerwy. Muszę przyjrzeć się rowerkowi. Po deszczach i przedzieraniu się przez błotniste drogi wymaga abym poświęcił mu trochę uwagi. Doprowadzam go do stanu używalności, smaruję i ruszam zwiedzać miasto czy raczej miasta. Po wschodniej stronie rzeki nie ma za bardzo co zwiedzać. Owszem jest dom Jakuba Böhme sławnego mistyka, filozofa i teologa czy obecny Dom Kultury w stylu neobarokowym (tzw. styl wilhelmiński) oraz neoklasycystycznym, który jest olbrzymi oraz parę ciekawych architektonicznie, starych domów za to prawdziwe skarby są po zachodniej stronie rzeki. Monumentalny kościół św. Piotra i Pawła z XV w, zabytkowa starówka z zachwycającym ratuszem z XVI w, wieże Dicker Turm, Reichenbacher Turm i Nikolaiturm, brama Nikolaizwinger, baszta Ochsenbastei, barbakan Kaisertrutz – pozostałości średniowiecznych fortyfikacji. Jako, że mapy są najlepsze w kraju, którego dotyczą udaję się do księgarni. Mapy nie kupuję ponieważ znajduję przewodnik pielgrzyma po Saksonii, Saksonii-Anhalt i Hesji. Przewodnik jest bardzo dobrze zrobiony. Zawiera mapy, opis miejscowości przez, które przebiega Camino i listę miejsc noclegowych dla pielgrzymów. Wobec tego kupuję go zamiast mapy. Żeby polskie przewodniki były tak dobrze zrobione! (przewodniki po Camino, którymi się dotychczas posługiwałem są dobre ale jeszcze to nie to). Po powrocie na wschód znajduję Punkt Informacji Turystycznej gdzie dostaję polską Compostelę. Za przebycie Drogi Góra Św. Anny – Zgorzelec. Oczywiście udokumentowałem to pieczątkami w swym paszporcie. Po powrocie do schroniska jeszcze raz zerkam na rowerek, jem kolację i kładę się spać.

Fotografie z śląskiego odcinka Camino

Opisy zabytków pochodzą z Wikipedii
_______________________________________________________________________________

CAMINO DE SANTIAGO

Środa, 17 czerwca 2009 · Komentarze(0)
Wrocław > Lubiąż > Prochowice > Legnica

Wstałem wcześnie rano i po szybkim śniadaniu wyruszyłem w drogę. O wczesnej porze udało mi się raczej bez przeszkód wydostać z Wrocławia. Niestety w niewielkiej odległości od miasta oznakowanie szlaku było coraz gorsze aż w końcu znikło zupełnie. Wobec tego wskoczyłem na normalną drogę i jechałem tymi drogami do miejscowości wskazanych w przewodniku. Niestety przeprawa promowa przez Odrę, którą chciałem wykorzystać okazała się nieczynna z powodu niskiego stanu wody i musiałem szukać objazdu. Już po 40km wróciłem na właściwą drogę i dotarłem do Lubiąża. Tam miałem chęć zobaczyć pierwszy na Śląsku klasztor zakonu cystersów. Założony już w 1163r. Pierwsze wzniesione tu założenie to romański kościół Wniebowzięcia NMP, na miejscu którego w XIV w. stanęła gotycka bazylika. W przylegającej do niej kaplicy spoczywają Piastowie śląscy. Obiekt został częściowo zniszczony w czasie II wojny światowej. Dzisiejszy zespół to gotycki kościół z Kaplicą Książęcą, barokowy budynek klasztorny z lat 1681 - 1720 oraz pałac opatów wzniesiony w latach 1690 - 1700 o bardzo bogatych wnętrzach (m.in. Sala Książęca, refektarz, biblioteka) z polichromiami z XVIII w.
Niestety nadzieja okazała się płonna. Co prawda u wejścia wisiała kartka „Zaraz wracam” ale po godzinnym oczekiwaniu musiałem się zadowolić widokiem klasztoru z zewnątrz. Klasztor jest bardzo zaniedbany. Widać jednak potęgę zakonu, która jednak niestety przeminęła. Zespół klasztorny to jeden z największych zabytków tej klasy w Europie, będący jednocześnie największym opactwem cysterskim na świecie. Opactwo to nazywane jest arcydziełem śląskiego baroku. Kompleks ma powierzchnię dwa i pół razy większą od zamku na Wawelu i posiada ponad 600 okien. Powierzchnia samych dachów zajmuje ok. 2,5 ha, a długość fasady wynosi 223 metry i jest to najdłuższa fasada barokowa w Europie. Podobno w środku jest już parę sal odnowionych ale na zewnątrz nie było widać żadnych prac konserwatorskich. Odnalezienie grobu „nadwornego” malarza cystersów słynnego Michaela Willmann też mi się nie powiodło. I tak po straceniu czasu ruszyłem dalej. Mijając po drodze stary młyn wiatrowy, a właściwie jego smutne resztki, docieram do Prochowic. Te niewielkie miasteczko posiada ruiny zamku z XVI –XVII w. i dwa kościoły. Niestety brama zagradza mi dostęp do zamku i muszę się zadowolić tylko widokiem zamkowej wieży. Do zabytkowego kościoła św. Andrzeja również nie wchodzę. Z wyglądu otoczenia kościoła widać, że dawno nikt się nim nie interesował. Za to w drugim kościele znajduje się cześć wyposażenia opactwa w Lubiążu. Późna pora (wszystko przez ten objazd przeprawy promowej!) zmusza mnie do szybkiej jazdy szosą do Legnicy i szukania tam noclegu. Znajduję nocleg w schronisku młodzieżowym i zostaję w Legnicy na noc.

Fotografie z śląskiego odcinka Camino

Opisy zabytków pochodzą z Wikipedii
_______________________________________________________________________________