Wyróżnienie „Lux ex Silesia” – „Światło ze Śląska” przyznawane jest od 1994 roku przez Metropolitę Katowickiego. Otrzymują je osoby, które poprzez działalność naukową, czy też artystyczną ukazują wysokie wartości moralne i wnoszą trwały wkład w kulturę Górnego Śląska.
Nazwa nagrody nawiązuje do dominikanina św. Jacka, o którym mówiono w Krakowie Ex Silesia Lux - Światło ze Śląska ponieważ oświetlał mroki ludzkich serc i drogę do zbawienia dusz. Posąg św. Jacka stoi w panteonie świętych na attyce kolumnady Berniniego na Placu św. Piotra w Watykanie. Postanowiłem w ten piękny, majowy dzień odwiedzić dom rodzinny Świętego.

Św. Jacek Odrowąż - obraz w pałacu
© biber
Przez Park Powstańców szybko docieram do Sośnicy potem do Centrum i Łabęd. I tak szybko zostawiam za sobą Gliwice. Polną drogą przez Ligotę Łabędzką dojeżdżam do Rzeczyc skąd już tylko „rzut beretem” do Taciszowa i Pławniowic. W Pławniowicach decyduję się na podróż DK40. Zazwyczaj unikam jak mogę dróg „DK” ale z uwagi na środek długiego weekendu i porę dnia myślę, że będzie pusto. Założenia okazały się trafne. Prawie pusta droga szybko pozwoliła mi dotrzeć do Ujazdu, a następnie do Sławięcic. Tam skręcam na Zalesie Śl. i drogą wiodącą pod „Trzema Wiaduktami” docieram do Leśnicy. W cieniu Góry dobrze się jedzie. Coraz więcej bikerów na drodze – wszyscy podążamy pod Górę. Ja tam nie jestem żaden „profi” i mogę pozwolić sobie na przerwę w podjeździe. Przystaję pod Muzeum czynu Powstańczego.

Niecodzienny eksponat jak na Muzeum Czynu Powstańczego :)
© biber
Otwarte! Wchodzę. (bilet 2zł) W końcu dziś 3 maja. Tego dnia w 1921 Śląsk po raz trzeci pogrążył się w cieniu walk… Po zwiedzeniu ekspozycji wsiadam na rower i po chwili już jestem na szczycie Annabergu.

Tego nie trzeba podpisywać
© biber
Dziś nie zatrzymuję się tu na dłużej. Wykorzystując „muszle” szlaku do Santiago jadę dalej wspominając swą podróż tym szlakiem. Tą samą drogą poprowadzono również niebieski szlak rowerowy.

W opolskim to mają szlaki rowerowe...
© biber
Po upływie paru chwil jestem już u celu wycieczki.
Kamień Śląski to stara wieś, w której już od XI wieku stał zamek. W nim ok. 1183 roku urodził się Jacek Odrowąż. Również tutaj na świat przyszedł jego kuzyn Czesław (późniejszy błogosławiony i patron Wrocławia) oraz jego kuzynka Bronisława (późniejsza błogosławiona). Jacek wraz z Czesławem dzięki wstawiennictwu biskupa krakowskiego Iwo Odrowąża (wuja) trafią do Rzymu gdzie poznają św. Dominika i wstępują do założonego przez niego zakonu – dominikanów. Po powrocie z Rzymu Czesław zostaje na Śląsku, a Jacek rusza do Krakowa i dalej aż do Kijowa tworząc nowe klasztory i kościoły swego zakonu. Jego działalność była bardzo sławna i obrosła cudami takimi jak wyniesienie z płonącego Kijowa monstrancji i kamiennej lecz lekkiej jak piórko figury Matki Boskiej (stąd często przedstawia się św. Jacka z monstrancją w jednej ręce i figurą Matki Boskiej w drugiej). Św. Jacek spoczął w krakowskim koście św. Trójcy. Został kanonizowany w 1594 r. Kolejni właściciele zamku w Kamieniu rodzina von Larisch pielęgnowała pamięć o św. Jacku urządzając w jego komnacie „izbę pamięci”. Napływ chętnych do zobaczenia przechowywanych tamże kołyski i ubranka chrzestnego Świętego był tak wielki iż zdecydowano w 1701 zmienić komnatę na kaplicę wraz z osobnym wejściem

Sanktuarium św. Jacka
© biber
Dotychczas bowiem pielgrzymi przechodzili przez komnaty. Również kolejni właściciele przebudowanego na pałac zamku czcili pamięć o Jacku. Każdy pierworodny syn z rodziny von Strachwitz otrzymywał imię Hiacynt (czyli Jacek). Ostatni z von Strachwitzów spoczął na rodzinnej ziemi w 2002r (obok kościoła).

Miejsce spoczynku ostatniego hrabiego von Strachwitz
© biber
Po II wojnie pałac był Domem Dziecka. Potem zajęli go sowieccy lotnicy z pobliskiego lotniska. W 1971 opuścili go. Po ich wyjeździe pałac uległ pożarowi… Nic z wyposażenia nie pozostało…

Pałac w Kamieniu Śląskim
© biber
W 1990 ruinę pałacu przejęła Diecezja Opolska i po 4 latach remontu otwarto Sanktuarium Św. Jacka. Pałac to obecnie hotel wraz z sanatorium. Można wejść do środka (bilet 2zł) i zobaczyć parę sal. W wiosce wart zobaczenia jest również kościół pw. św. Jacka zbudowany w latach 1605-1632 w stylu barokowym.

Kościół w Kamieniu Śląskim
© biber
Po zwiedzaniu i odpoczynku jadę dalej. Czarnym, szlakiem rowerowym docieram do Gogolina.
Tutaj przy wapiennikach (pracowały tutaj od XIX wieku aż do czasów transformacji) zjadam lody, chwilę chłonę atmosferę miasteczka i koło neogotyckiego kościoła pw. NSPJ z 1899-1901 oraz kościoła ewangelickiego z 1908 i dalej podążam czarnym, rowerowym.

Wapienniki w Gogolinie
© biber
Nie szukam pomnika Pieśni Ludu Śląskiego czyli słynnej „Karolinki i Karlika” z uwagi na porę dnia. Zostawiam sobie to „na kiedyś”.
Spokojnymi, wiejskimi drogami docieram do Jasiony. Tam przystaję pod neobarokowym kościołem z 1911.

Kościół w Jasionie
© biber
Niestety jest zamknięty więc nie wchodzę do środka (zobaczenie polichromii z 1370-1380, które znajdują się w kaplicy – dawnego prezbiterium gotyckiego kościoła z XIV w. muszę odłożyć „na zaś”).
Jadę dalej żółtym, rowerowym.
W Żyrowej znajduje się pałac wybudowany w latach 1631-1644 w stylu barokowym. Po licznych przebudowach zyskał dwie ośmioboczne wieże. Należał min. Do Żyrowskich, von Gaschin (Gaszyńskich – fundatorów kalwarii na Annabergu) i Francken-Sierstorpff. Po przejściu Armii Czerwonej w zniszczonym pałacu ulokował się ZOZ. Od 1985 trwają próby przywrócenie dawnej świetności.

Pałac w Żyrowej
© biber
Obecnie dostępu do pałacu strzeże płot i tablice „Własność prywatna”. Szkoda, że tylko te tablice mają świeżą farbę… Robię fotki i jadę dalej, tym razem zielonym szlakiem rowerowym.
Docieram do Leśnicy zamykając „pętlę” wokół Annabergu.
Tą samą trasą wracam do domu.
Trasa:
Zabrze (Janek) > Gliwice (Sośnica, Centrum, Łabędy) > Ligota Łabędzka > Rzeczyce > Taciszów > Pławniowice > Ujazd > Sławięcice > Zalesie Śl. > Leśnica > Góra Św. Anny > Kamień Śl. > Gogolin > Jasiona > Żyrowa > Leśnica > > > Zabrze
Wyjazd: 7:10
Powrót: 21:20
***