Rejs rowerowy? Hmm o co chodzi? Znaczy na rowerkach wodnych? Taka pierwsza myśl przychodzi do głowy ale nie, to nie to.
Marina Gliwicka organizuje rejs do Ujazdu skąd uczestnicy wydarzenia mają wrócić już na rowerach do domu.
Brzmi świetnie!
Jadę!
Dzwonię aby zarezerwować miejsce.. brak miejsc. Trafiam na listę rezerwową. Ale w czwartek telefon:
- Jest Pan dalej zainteresowany udziałem w rejsie? Zwolniło się miejsce.
- No pewnie!
W sobotni poranek po kawie wyruszam w stronę Gliwic aby zameldować się na terenie mariny. Na miejscu już są inny uczestnicy, a po chwili zjawia się jeszcze jakaś nierowerowa grupa. Miałem obawy jak się pomieści z rowerami ale dzielna załoga "Foxtrota" dała radę wszystkich zapakować na pokład.

Zaraz odpływamy!
© biber
Odbijamy!
Po chwili opuszczamy basen portowy i jesteśmy na wodach kanału.
Poprzednikiem kanału gliwickiego był kanał kłodnicki, który został zbudowany na początku XIX wieku i wielkim stopniu pomógł wykreować potęgę gospodarczą Górnego Śląska. Jednakże na początku XX wieku był już za płytki, za wąski i nie zapewniał wystarczającej przepustowości. W Gliwicach obecnie na sporej części dawnego koryta kanału zbudowano DTŚ.Wstępne prace na budową nowego kanału rozpoczęto w 1933, a na początku 1934 ruszyły właściwe prace budowlane. Otwarcie kanału nastąpiło 8 grudnia 1939 roku lecz pełną przepustowość kanał osiągnął dopiero w 1941. Oprócz samego kanału o długości 41,2 km zbudowano infrastrukturę pomocniczą jak mosty czy unikalny syfon rzeki Kłodnicy pod dnem kanału. Celem właściwej gospodarki wodnej w pobliżu kanału powstały dwa zbiorniki wodne: Dzierżno Małe oraz Dzierżno Duże. Kanał zasilają dwie rzeki: Kłodnica oraz Drama.Różnica poziomów wody pomiędzy portem Koźle (początek kanału), a portem Gliwice to 43,6 metra. Aby zniwelować tę różnice wybudowano 6 dwu-komorowych śluz o szerokości 12 m i długości 72 metrów.Od początku kanału (port Koźle) to kolejno śluzy Kłodnica (spad wody 10,4 m), Nowa Wieś (6,2 m), Sławięcice (6,25 m), Rudziniec (6,25 m), Dzierżno (10,3 m), Łabędy (4,2 m).Planowana głębokość kanału to 3,5 m lecz obecnie na skutek zamulenia waha się od 1,8 do 2,7 m. Aby nie uszkodzić dna kanału i nie dopuścić do przerwania warstwy izolacyjnej obowiązuje zakaz kotwiczenia jednostek na całej jego długości. Prędkość jednostek może wynosić max. 6 km/h.Do 2012 roku kanał był wykorzystywany jako wodna droga transportowa. W porcie Gliwice ładowano do tego roku węgiel na barki, które przewoziły go do elektrociepłowni Wrocław. Port Koźle, niegdyś największy śródlądowy port w Europie od 2004 roku jest niewykorzystywany i popada w ruinę.Obecnie jest w coraz większym stopniu wykorzystywany turystycznie.*Pierwszą śluzą jest śluza Łabędy. Wpływamy do środka. Za nami zamykają się uchylne wrota. I po chwili jesteśmy 4,2 metra niżej. Kolejne wrota się otwierają i płyniemy dalej. Kolejne chwile na kanale spędzam na podziwianiu okolicy z tej perspektywy. Muszę się przyznać, że chociaż mam za sobą parę mil morskich zrobionych pod żaglami to na wodach kanału jestem po raz pierwszy.
Rejs oprócz ślicznych okoliczności przyrody umila gawęda przewodnika o kanale oraz o mijanych miejscach.

Śluza Łabędy
© biber

Kormoran
© biber
Ale to już śluza Dzierżno. Ta jest jest już większa. Tu spad wody wynosi aż 10,3 metra. Wpływamy do środka. Za nami z spod wody wysuwa się tzw. "segment", który zamyka śluzę. To olbrzymia tafla metalu zamiast uchylnych wrót. I w dół! Po spuszczeniu wody ukazuje się "Zasuwa Stoney'a". To brama unoszona do góry przez potężne silniki. Są wielkie bo zasuwa waży 60 ton.

Śluza Dzierżno
© biber

Segment
© biber

Zasuwa Stoney'a
© biber
I ponownie wypływamy na wody kanału.
I znów obserwacja przyrody, mijanej okolicy... pięknie!

Czapla
© biber

Most nad kanałem
© biber

Przestwór wód kanału
© biber
O Pławniowice!

Z tej strony pałacu w Pławniowicach nie widziałem jeszcze
© biber
O ten słynny różowy most! Jeszcze go dziś zobaczę ale to już z perspektywy rowerowego siodełka.

Różowiutki mosteczek
© biber
Ale to już ostania śluza jaką dziś pokonamy. To śluza Rudziniec. Wyposażona jest w uchylne wrota podobnie jak śluza Łabędy ale tu spad wody wynosi 6,25 m.

Śluza Rudziniec
© biber
Po śluzowaniu znów płyniemy korytem kanału i wkrótce po prawej widać wieże kościoła św. Andrzeja w Ujeździe.

O krowa!
© biber
Dopływamy do mariny. Skromna jest bo wyposażona tylko w pomost ale jest. Wysiadam i po sprawnym wyładunku pasażerów jak i rowerków żegnam się z załogą i ruszam już na rowerze w dalszą podróż.

Rozładunek w marinie Ujazd
© biber
A skoro Ujazd to i wizyty na zamku nie mogło zabraknąć.
Pierwsze wzmianki o Ujeździe pochodzą z bulli papieża Hadriana IV z roku 1155. Prawa miejskie miasto uzyskało 25 maja 1223 roku. Właścicielem miasta było biskupstwo wrocławskie. W 1443 roku biskup Konrad sprzedaje miasto i zamek księciu Bolkowi V. Od tego momentu zamek i miasto zmieniają właścicieli. Miasto trawią liczne pożary. Sytuacja miasta poprawia się po wybudowaniu Kanału Kłodnickiego. W styczniu 1945 roku w skutek działań wojennych 70% miasta wraz z zamkiem została zniszczona.
Ujazd wiąże się z Zabrzem - w spisie dóbr biskupstwa wrocławskiego z 1305 roku zwanego Rejestrem Ujazdowskim wymiennio biskupicki kościół.
Zamek
Historia zamku sięga XIII wieku. Początkowo była to kamienna wieża obronna, którą rozbudowano. Na początku XVI wieku zamek przebudowano na rezydencję o charakterze obronnym w stylu renesansu. Następne rozbudowy/przebudowy miały miejsce w 1660 roku oraz na przełomie XVIII/XIX wieku. w 1945 został spalony i pozostaje w stanie ruiny.
Kościół św. Andrzeja
Obecny budynek kościelny został wybudowany w 1613 roku. W XIX wieku dobudowano wieże. Przed kościołem stoi kamienna, rokokowa figura św. Józefa z Dzieciątkiem w otoczeniu aniołów z 1749 r. Druga figura pochodząca z XVIII wieku przedstawia posąg św. Jana Nepomucena.
Warto zobaczyć:
Spichlerz wybudowany w XVIII wieku przy obecnej ul. Szkolnej. Kapliczki przy ul Traugutta (z XVIII w.) oraz przy ul. Sławęcickiej (z XIX wieku, wyposażona w gotyckie figury). Kościół pątniczy Nawiedzenia NMP w Studzionce zbudowany w latach 1858-1862.
Zamek w Ujezdzie
© biber
Po zwiedzeniu ruin jadę już w kierunku domu. Ale tuż za ostatnimi zabudowaniami Ujazdu robię przystanek na obiad - rybka w smażalni po dniu spędzonym na wodzie smakuje wybornie.
Po obiedzie przechodzę na drugą stronę drogi i za kościołem w źródełku uzupełniam bidon i ruszam dalej w kierunku Pławniowic.
Dojeżdżam do różowego mostu... O "Foxtrot" wraca! Ale się udało! Teraz mogę go zobaczyć "z góry" ;)

Spotkanie w drodze powrotnej
© biber
Statek płynie dalej, a ja przez Taciszów i Rzeczyce docieram do Gliwic, a potem do Zabrza.
To był bardzo udany dzień pełen pozytywnych emocji.
__________* - Informacje o kanale pochodzą z strony Kanał Gliwicki - dostęp 01.10.2017Trasa:
Zabrze > Gliwice Marina >> Rejs rowerowy Gliwice > Ujazd >> Ujazd > Łany > Pławniowice > Taciszów > Rzeczyce > Gliwice > Zabrze