Góra Św. Anny czyli też Anaberg
Sobota, 17 września 2011
· Komentarze(2)
Kategoria Wycieczki (ponad 30km)
Słoneczna, wolna sobota. Pewnie już niedużo ich w tym rowerowym roku zostało. Trzeba to wykorzystać i zrealizować plan, który już trochę leży w mej głowie. Rano kawa i w drogę. Przez Maciejów (gdzie znów kolejka ludzi do wody, która sprawia, że nie chce mi się przepychać do kranu aby napełnić bidon) i Szałszę oraz Kamieniec docieram do Księżego Lasu. Stąd jadę zwykłą trasą do Toszka. Przypominam sobie, że dawno nie byłem w Poniszowicach więc skręt w lewo i jadę w kierunku Słupska i docieram do Poniszowic. Ściągnął mnie tutaj kościół p.w. św. Jana Chrzciciela.
Ten orientowany, drewniany kościół stoi w wsi od XV wieku. Przebudowano go w latach 1775 i 1834. Obecnie też jest częściowo w remoncie – wygląda na to iż obijają deskami soboty zamykając je. Nie podoba mi się to. Kościołowi towarzyszy wolnostojąca dzwonnica z 1520 roku. Tuż przy kościelnej bramie znajduje się piękny nagrobek.
Nie chcę jechać DK40 więc przez Widów docieram do Proboszczowic i w ten sposób wjeżdżam na znaną mi drogę (ubiegłoroczna wycieczka na Górę). Jadę przez Nogowczyce oraz Jaryszów.
W Zimnej Wódce znów nie mam szczęścia i nie wchodzę do drewnianego kościoła.
W Olszowej to samo niestety.
Trudno jadę dalej. Przez odświętnie udekorowane wsie
– jutro Dożynki i przez pola
docieram do celu.
Anaberg!
To miejsce ma w sobie magię. Bez wątpienia. Snuję się po Górze, odwiedzam Bazylikę, zachodzę na zakonny cmentarz na grób franciszkanina pochodzącego z mej parafii. Jadę jeszcze pod pomnik Czynu Powstańczego gdzie konsumuję banany i szykuję się do powrotu. Jeszcze tylko pożegnalne spojrzenie na krajobraz z Góry
i zjeżdżam w kierunku Leśnicy. Skręcam jeszcze pod Muzeum Powstań lecz jest zamknięte. Robię tylko fotkę replice samochodu pancernego „Korfanty”.
Oryginału używali w 1921 roku członkowie oddziału szturmowego marynarzy por. Roberta Oszka.
Przez Leśnicę, Zalesie Śląskie dojeżdżam do Sławięcic. Tym razem nie jadę już nigdzie i przejeżdżam tylko przez popałacowy park i kieruję się na Niezdrowice.
Zapalam lampki i przez Rudziniec, Pławniowice, Rzeczyce docieram do Gliwic. Jako, że wjeżdżam do miasta ubieram dodatkowo kamizelkę odblaskową i jadę do domu.
Trasa:
Zabrze > Szałsza > Kamieniec > Księży Las > Łubie > Kopienice > Zacharzowice > Wilkowiczki > Toszek > Słupsko > Poniszowice > Widów > Proboszczowice > Nogowczyce > Jaryszów > Zimna Wódka > Olszowa > Czarnocin > Poręba > Góra Św. Anny > Leśnica > Zalesie Śląskie > Sławięcice > Niezdrowice > Rudziniec > Pławniowice > Taciszów > Rzeczyce > Gliwice > Zabrze

Kościół p.w. św. Jana Chrzciciela - Poniszowice© biber

Nagrobek w Poniszowicach© biber
W Zimnej Wódce znów nie mam szczęścia i nie wchodzę do drewnianego kościoła.
W Olszowej to samo niestety.
Trudno jadę dalej. Przez odświętnie udekorowane wsie

Dożynkowe dekoracje© biber

"Przez łąki, pola..."© biber
Anaberg!
To miejsce ma w sobie magię. Bez wątpienia. Snuję się po Górze, odwiedzam Bazylikę, zachodzę na zakonny cmentarz na grób franciszkanina pochodzącego z mej parafii. Jadę jeszcze pod pomnik Czynu Powstańczego gdzie konsumuję banany i szykuję się do powrotu. Jeszcze tylko pożegnalne spojrzenie na krajobraz z Góry

Panorama z Góry św. Anny© biber

Replika samochodu pancernego „Korfanty”© biber
Przez Leśnicę, Zalesie Śląskie dojeżdżam do Sławięcic. Tym razem nie jadę już nigdzie i przejeżdżam tylko przez popałacowy park i kieruję się na Niezdrowice.
Zapalam lampki i przez Rudziniec, Pławniowice, Rzeczyce docieram do Gliwic. Jako, że wjeżdżam do miasta ubieram dodatkowo kamizelkę odblaskową i jadę do domu.
Trasa:
Zabrze > Szałsza > Kamieniec > Księży Las > Łubie > Kopienice > Zacharzowice > Wilkowiczki > Toszek > Słupsko > Poniszowice > Widów > Proboszczowice > Nogowczyce > Jaryszów > Zimna Wódka > Olszowa > Czarnocin > Poręba > Góra Św. Anny > Leśnica > Zalesie Śląskie > Sławięcice > Niezdrowice > Rudziniec > Pławniowice > Taciszów > Rzeczyce > Gliwice > Zabrze



