Wpisy archiwalne w miesiącu

Wrzesień, 2011

Dystans całkowity:478.53 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:27:11
Średnia prędkość:17.60 km/h
Liczba aktywności:12
Średnio na aktywność:39.88 km i 2h 15m
Więcej statystyk

Góra Św. Anny czyli też Anaberg

Sobota, 17 września 2011 · Komentarze(2)
Słoneczna, wolna sobota. Pewnie już niedużo ich w tym rowerowym roku zostało. Trzeba to wykorzystać i zrealizować plan, który już trochę leży w mej głowie. Rano kawa i w drogę. Przez Maciejów (gdzie znów kolejka ludzi do wody, która sprawia, że nie chce mi się przepychać do kranu aby napełnić bidon) i Szałszę oraz Kamieniec docieram do Księżego Lasu. Stąd jadę zwykłą trasą do Toszka. Przypominam sobie, że dawno nie byłem w Poniszowicach więc skręt w lewo i jadę w kierunku Słupska i docieram do Poniszowic. Ściągnął mnie tutaj kościół p.w. św. Jana Chrzciciela.
Kościół p.w. św. Jana Chrzciciela - Poniszowice © biber
Ten orientowany, drewniany kościół stoi w wsi od XV wieku. Przebudowano go w latach 1775 i 1834. Obecnie też jest częściowo w remoncie – wygląda na to iż obijają deskami soboty zamykając je. Nie podoba mi się to. Kościołowi towarzyszy wolnostojąca dzwonnica z 1520 roku. Tuż przy kościelnej bramie znajduje się piękny nagrobek.
Nagrobek w Poniszowicach © biber
Nie chcę jechać DK40 więc przez Widów docieram do Proboszczowic i w ten sposób wjeżdżam na znaną mi drogę (ubiegłoroczna wycieczka na Górę). Jadę przez Nogowczyce oraz Jaryszów.
W Zimnej Wódce znów nie mam szczęścia i nie wchodzę do drewnianego kościoła.
W Olszowej to samo niestety.
Trudno jadę dalej. Przez odświętnie udekorowane wsie
Dożynkowe dekoracje © biber
– jutro Dożynki i przez pola
"Przez łąki, pola..." © biber
docieram do celu.
Anaberg!
To miejsce ma w sobie magię. Bez wątpienia. Snuję się po Górze, odwiedzam Bazylikę, zachodzę na zakonny cmentarz na grób franciszkanina pochodzącego z mej parafii. Jadę jeszcze pod pomnik Czynu Powstańczego gdzie konsumuję banany i szykuję się do powrotu. Jeszcze tylko pożegnalne spojrzenie na krajobraz z Góry
Panorama z Góry św. Anny © biber
i zjeżdżam w kierunku Leśnicy. Skręcam jeszcze pod Muzeum Powstań lecz jest zamknięte. Robię tylko fotkę replice samochodu pancernego „Korfanty”.
Replika samochodu pancernego „Korfanty” © biber
Oryginału używali w 1921 roku członkowie oddziału szturmowego marynarzy por. Roberta Oszka.
Przez Leśnicę, Zalesie Śląskie dojeżdżam do Sławięcic. Tym razem nie jadę już nigdzie i przejeżdżam tylko przez popałacowy park i kieruję się na Niezdrowice.
Zapalam lampki i przez Rudziniec, Pławniowice, Rzeczyce docieram do Gliwic. Jako, że wjeżdżam do miasta ubieram dodatkowo kamizelkę odblaskową i jadę do domu.
Trasa:
Zabrze > Szałsza > Kamieniec > Księży Las > Łubie > Kopienice > Zacharzowice > Wilkowiczki > Toszek > Słupsko > Poniszowice > Widów > Proboszczowice > Nogowczyce > Jaryszów > Zimna Wódka > Olszowa > Czarnocin > Poręba > Góra Św. Anny > Leśnica > Zalesie Śląskie > Sławięcice > Niezdrowice > Rudziniec > Pławniowice > Taciszów > Rzeczyce > Gliwice > Zabrze

Dr House w Chudowie

Niedziela, 4 września 2011 · Komentarze(0)
„Dr House – medycyna ludowa, ziołolecznictwo na przestrzeni wieków. Wystawa i sprzedaż ziół połączona z możliwością wykonania darmowych badań profilaktycznych. Porady lekarskie” Czytam na stronie WWW zamku w Chudowie. Hmm, brzmi ciekawie. Jadę. Zwykłą swą trasą dociekam szybko na miejsce. Tradycyjnie pełno ludzi. Stoiska z herbatkami, ziołami i tym podobnym asortymentem. Stoi również przyczepa z urządzeniem do mamografii oraz autobus, w którym można oddać krew. Można skorzystać również z bezpłatnych badań ciśnienia, pojemności płuc czy innych badań, których nazw nie powtórzę, a tym bardziej napiszę.
Kosztuję sznita „Ekochleba” (za Chiny ludowe nie wiem czemu wszystko jest Eko) z tustym. Smaczne.
Wracam do domu tą samą drogą.
Motocykl Banku Krwi © biber
Trasa:
Zabrze > Paniówki > Chudów > Paniówki > Zabrze