CAMINO DE SANTIAGO
Czwartek, 18 czerwca 2009
· Komentarze(0)
Kategoria Camino de Santiago 2009, Dalsze... (z noclegiem)
Legnica > Złotoryja >Bolesławiec > Zgorzelec
W schronisku w Legnicy spotykam pierwszego z wielu interesujących ludzi na Camino. Benedykt to ratownik GOPR, a jednocześnie doktor dendrologii oraz psychologii. Z racji swego dłuższego pobytu w Legnicy wiedział gdzie jest coś interesującego do zobaczenia i pokazał mi miasto. Mino upływu 10 lat od wyjścia Sowietów z miasta widać jeszcze, które dzielnice były zamieszkane przez ich sołdatów. Oczywiście legnicki zamek widziałem tylko z zewnątrz. To, że wszystko jest zamknięte lub w remoncie, jak się okaże, to będzie moje przekleństwo podczas Camino. Poza zniszczeniami, które zostały po Czerwonej Armii sama Legnica jest bardzo piękna. Muszę przyznać, że widać, że władze miasta stawiają na turystów i dbają o to aby starówka była zadbana i nie trzeba było się jej wstydzić. A wąziutkie „domy śledziowe” zachwycają swymi ornamentami. Szczególne wrażenie robi narożny dom zwany „Pod Przepiórczym Koszem”, który cały jest pokryty sgraffitami (jest to technika malarska polegająca na nakładaniu kolejnych, kolorowych warstw tynku lub kolorowych glin i na zeskrobywaniu fragmentów warstw wierzchnich. Poprzez odsłanianie warstw wcześniej nałożonych powstaje dwu- lub wielobarwny wzór). Po wczesnym śniadaniu ruszam dalej. Benek postanawia mnie odprowadzić i idziemy razem aż do Huty. Po drodze Benek pokazuje mi byłą szkołę Abwehry i pozostałości po kasynie Wehrmachtu, a potem Armii Czerwonej, koszary i inne ciekawostki jak np. wspaniałe okazy platanów. Przy okazji dowiaduję się o różnicach pomiędzy dębami europejskimi, a kanadyjskimi (kanadyjskie dęby mają liście zakończone na „ostro” jak klony, natomiast nasze dęby mają zakończenia „okrągłe”). Na rozmowie o interesujących nas obu rzeczach tracę trochę czasu i gdy już wydostaję się z Legnicy jest środek dnia. Szybko gonię czas i normalną szosą docieram do Złotoryi. Zwiedzam miasto, oglądam resztki murów obronnych wraz z Basztą Kowalską, starówkę, klasztor franciszkanów i ruszam dalej. Muszę jechać dalej. Muszę dotrzeć do Zgorzelca przecież. Z tego powodu przemykam szybko przez Bolesławiec bez zatrzymywania się. Po drodze widzę dużo zrujnowanych kościołów czy rozsypujących się pałaców. Serce boli jak się ogląda taki widoki. Późnym popołudniem docieram wreszcie do Zgorzelca.
Zgorzelec/Görlitz
Decyduję się na dzień przerwy. Muszę przyjrzeć się rowerkowi. Po deszczach i przedzieraniu się przez błotniste drogi wymaga abym poświęcił mu trochę uwagi. Doprowadzam go do stanu używalności, smaruję i ruszam zwiedzać miasto czy raczej miasta. Po wschodniej stronie rzeki nie ma za bardzo co zwiedzać. Owszem jest dom Jakuba Böhme sławnego mistyka, filozofa i teologa czy obecny Dom Kultury w stylu neobarokowym (tzw. styl wilhelmiński) oraz neoklasycystycznym, który jest olbrzymi oraz parę ciekawych architektonicznie, starych domów za to prawdziwe skarby są po zachodniej stronie rzeki. Monumentalny kościół św. Piotra i Pawła z XV w, zabytkowa starówka z zachwycającym ratuszem z XVI w, wieże Dicker Turm, Reichenbacher Turm i Nikolaiturm, brama Nikolaizwinger, baszta Ochsenbastei, barbakan Kaisertrutz – pozostałości średniowiecznych fortyfikacji. Jako, że mapy są najlepsze w kraju, którego dotyczą udaję się do księgarni. Mapy nie kupuję ponieważ znajduję przewodnik pielgrzyma po Saksonii, Saksonii-Anhalt i Hesji. Przewodnik jest bardzo dobrze zrobiony. Zawiera mapy, opis miejscowości przez, które przebiega Camino i listę miejsc noclegowych dla pielgrzymów. Wobec tego kupuję go zamiast mapy. Żeby polskie przewodniki były tak dobrze zrobione! (przewodniki po Camino, którymi się dotychczas posługiwałem są dobre ale jeszcze to nie to). Po powrocie na wschód znajduję Punkt Informacji Turystycznej gdzie dostaję polską Compostelę. Za przebycie Drogi Góra Św. Anny – Zgorzelec. Oczywiście udokumentowałem to pieczątkami w swym paszporcie. Po powrocie do schroniska jeszcze raz zerkam na rowerek, jem kolację i kładę się spać.
Fotografie z śląskiego odcinka Camino
Opisy zabytków pochodzą z Wikipedii
_______________________________________________________________________________
W schronisku w Legnicy spotykam pierwszego z wielu interesujących ludzi na Camino. Benedykt to ratownik GOPR, a jednocześnie doktor dendrologii oraz psychologii. Z racji swego dłuższego pobytu w Legnicy wiedział gdzie jest coś interesującego do zobaczenia i pokazał mi miasto. Mino upływu 10 lat od wyjścia Sowietów z miasta widać jeszcze, które dzielnice były zamieszkane przez ich sołdatów. Oczywiście legnicki zamek widziałem tylko z zewnątrz. To, że wszystko jest zamknięte lub w remoncie, jak się okaże, to będzie moje przekleństwo podczas Camino. Poza zniszczeniami, które zostały po Czerwonej Armii sama Legnica jest bardzo piękna. Muszę przyznać, że widać, że władze miasta stawiają na turystów i dbają o to aby starówka była zadbana i nie trzeba było się jej wstydzić. A wąziutkie „domy śledziowe” zachwycają swymi ornamentami. Szczególne wrażenie robi narożny dom zwany „Pod Przepiórczym Koszem”, który cały jest pokryty sgraffitami (jest to technika malarska polegająca na nakładaniu kolejnych, kolorowych warstw tynku lub kolorowych glin i na zeskrobywaniu fragmentów warstw wierzchnich. Poprzez odsłanianie warstw wcześniej nałożonych powstaje dwu- lub wielobarwny wzór). Po wczesnym śniadaniu ruszam dalej. Benek postanawia mnie odprowadzić i idziemy razem aż do Huty. Po drodze Benek pokazuje mi byłą szkołę Abwehry i pozostałości po kasynie Wehrmachtu, a potem Armii Czerwonej, koszary i inne ciekawostki jak np. wspaniałe okazy platanów. Przy okazji dowiaduję się o różnicach pomiędzy dębami europejskimi, a kanadyjskimi (kanadyjskie dęby mają liście zakończone na „ostro” jak klony, natomiast nasze dęby mają zakończenia „okrągłe”). Na rozmowie o interesujących nas obu rzeczach tracę trochę czasu i gdy już wydostaję się z Legnicy jest środek dnia. Szybko gonię czas i normalną szosą docieram do Złotoryi. Zwiedzam miasto, oglądam resztki murów obronnych wraz z Basztą Kowalską, starówkę, klasztor franciszkanów i ruszam dalej. Muszę jechać dalej. Muszę dotrzeć do Zgorzelca przecież. Z tego powodu przemykam szybko przez Bolesławiec bez zatrzymywania się. Po drodze widzę dużo zrujnowanych kościołów czy rozsypujących się pałaców. Serce boli jak się ogląda taki widoki. Późnym popołudniem docieram wreszcie do Zgorzelca.
Zgorzelec/Görlitz
Decyduję się na dzień przerwy. Muszę przyjrzeć się rowerkowi. Po deszczach i przedzieraniu się przez błotniste drogi wymaga abym poświęcił mu trochę uwagi. Doprowadzam go do stanu używalności, smaruję i ruszam zwiedzać miasto czy raczej miasta. Po wschodniej stronie rzeki nie ma za bardzo co zwiedzać. Owszem jest dom Jakuba Böhme sławnego mistyka, filozofa i teologa czy obecny Dom Kultury w stylu neobarokowym (tzw. styl wilhelmiński) oraz neoklasycystycznym, który jest olbrzymi oraz parę ciekawych architektonicznie, starych domów za to prawdziwe skarby są po zachodniej stronie rzeki. Monumentalny kościół św. Piotra i Pawła z XV w, zabytkowa starówka z zachwycającym ratuszem z XVI w, wieże Dicker Turm, Reichenbacher Turm i Nikolaiturm, brama Nikolaizwinger, baszta Ochsenbastei, barbakan Kaisertrutz – pozostałości średniowiecznych fortyfikacji. Jako, że mapy są najlepsze w kraju, którego dotyczą udaję się do księgarni. Mapy nie kupuję ponieważ znajduję przewodnik pielgrzyma po Saksonii, Saksonii-Anhalt i Hesji. Przewodnik jest bardzo dobrze zrobiony. Zawiera mapy, opis miejscowości przez, które przebiega Camino i listę miejsc noclegowych dla pielgrzymów. Wobec tego kupuję go zamiast mapy. Żeby polskie przewodniki były tak dobrze zrobione! (przewodniki po Camino, którymi się dotychczas posługiwałem są dobre ale jeszcze to nie to). Po powrocie na wschód znajduję Punkt Informacji Turystycznej gdzie dostaję polską Compostelę. Za przebycie Drogi Góra Św. Anny – Zgorzelec. Oczywiście udokumentowałem to pieczątkami w swym paszporcie. Po powrocie do schroniska jeszcze raz zerkam na rowerek, jem kolację i kładę się spać.
Fotografie z śląskiego odcinka Camino
Opisy zabytków pochodzą z Wikipedii
_______________________________________________________________________________


