CAMINO DE SANTIAGO
Poniedziałek, 22 czerwca 2009
· Komentarze(0)
Kategoria Camino de Santiago 2009, Dalsze... (z noclegiem)
Leipzig (Lipsk) > Merseburg > Freyburg > Naumburg > Eckartsberga
Rano w padającym deszczu ruszyłem dalej. Lipsk to duże miasto. W mieście pobłądziłem ale do centrum dotarłem. Piękne zabytki. Niestety nie wszedłem do kościoła Św. Tomasza i nie widziałem grobu Bacha, nawet fotki nie umiałem zrobić bo nie było miejsca. Stoi otoczony innymi budynkami i nie mogłem się ustawić żeby zrobić fotkę. Po obejrzeniu centrum jakoś udało mi się wyjechać z miasta. Za miastem deszcz ustał lecz wiatr wręcz przeciwnie. Dojeżdżając do Merseburga już z daleka widziałem co mi się tam spodoba. Z daleka na wzgórzu widać było wieże. Na zamkowym wzgórzu rozłożył się zamek, a właściwe katedra. Gdyż było to miasto biskupów. Zamek pełnił zatem funkcje administracyjno-kościelne. Wśród budowli na wzgórzu katedralnym zauważyłem wolierę z krukami. Wiążę się to z legendą. Początek tego uwięzienia kruka sięga kilkuset lat wstecz kiedy to o kradzież najcenniejszego pierścienia biskupa von Trotha posadzono, a następnie skazano za świętokradztwo na śmierć niewinnego człowieka .Jakiś czas po egzekucji biskupiego sekretarza pierścień odnaleziono w gnieździe kruka .Ptak urzędową decyzją biskupa został uwięziony klatce na resztę życia a za jego postępek już zawsze ma cierpieć przedstawiciel kruczej rodziny . Oczywiście więzień jest bardzo popularny i wprost hołubiony przez gości odwiedzających zamek a za sprawą marketingu jego podobizna jest bardziej znana od samej rezydencji i przylegającej do niej pięknej wczesnogotyckiej katedry. Opuszczam miasto jadąc przez park miejski z minizoo.
Ciekawostka: Merseburg to miasto partnerskie Woźnik.
Drogą malowniczo wijącą się wśród winnic jadę dalej. Poprzez pagórki obrośnięte winem docieram do Freyburga. Nie tyle interesuje mnie miasto, a raczej miasteczko lecz górujący nad miastem Schloss Neuenburg. Brakuje mi słów żeby to opisać. Początki zamku sięgają 1090r. Uwagę zwraca studnia o głębokości 102,4m drążona w litej skale przez 36 lat. Potęgę zamku dostrzega się dopiero z daleka. Mogłem to docenić po zjeździe z zamkowego wzgórza. Nachylenie 10% sprawiło, że to był szybki zjazd; w drugą stronę było odwrotnie bo było 8%. Późnym popołudniem dotarłem do Naumburga. Symbolem Naumburga jest późnoromańska-wczesnogotycka Katedra Św. Piotra i Pawła, należąca do najważniejszych zabytków Europy. Jej budowę zaczęto przed 1213 rokiem. Oczywiście mogę ją zobaczyć tylko z zewnątrz, niestety. W latach 1960-1968 katedra została gruntownie odrestaurowana. W bocznych uliczkach znajdują się domy mieszczańskie z typowymi ścianami szczytowymi. Odnalazłem również dom, w którym mieszkał Friedrich Wilhelm Nietzsche. Nocleg znalazłem w malutkim Eckartsberga leżącym nieopodal Naumburga. Ale nie ma tego złego...Noclegu udzieliła mi....pani pastor :) Zaiste dziwny to widok kiedy otwierają się drzwi, a za nimi kobieta w sutannie.
Rano w padającym deszczu ruszyłem dalej. Lipsk to duże miasto. W mieście pobłądziłem ale do centrum dotarłem. Piękne zabytki. Niestety nie wszedłem do kościoła Św. Tomasza i nie widziałem grobu Bacha, nawet fotki nie umiałem zrobić bo nie było miejsca. Stoi otoczony innymi budynkami i nie mogłem się ustawić żeby zrobić fotkę. Po obejrzeniu centrum jakoś udało mi się wyjechać z miasta. Za miastem deszcz ustał lecz wiatr wręcz przeciwnie. Dojeżdżając do Merseburga już z daleka widziałem co mi się tam spodoba. Z daleka na wzgórzu widać było wieże. Na zamkowym wzgórzu rozłożył się zamek, a właściwe katedra. Gdyż było to miasto biskupów. Zamek pełnił zatem funkcje administracyjno-kościelne. Wśród budowli na wzgórzu katedralnym zauważyłem wolierę z krukami. Wiążę się to z legendą. Początek tego uwięzienia kruka sięga kilkuset lat wstecz kiedy to o kradzież najcenniejszego pierścienia biskupa von Trotha posadzono, a następnie skazano za świętokradztwo na śmierć niewinnego człowieka .Jakiś czas po egzekucji biskupiego sekretarza pierścień odnaleziono w gnieździe kruka .Ptak urzędową decyzją biskupa został uwięziony klatce na resztę życia a za jego postępek już zawsze ma cierpieć przedstawiciel kruczej rodziny . Oczywiście więzień jest bardzo popularny i wprost hołubiony przez gości odwiedzających zamek a za sprawą marketingu jego podobizna jest bardziej znana od samej rezydencji i przylegającej do niej pięknej wczesnogotyckiej katedry. Opuszczam miasto jadąc przez park miejski z minizoo.
Ciekawostka: Merseburg to miasto partnerskie Woźnik.
Drogą malowniczo wijącą się wśród winnic jadę dalej. Poprzez pagórki obrośnięte winem docieram do Freyburga. Nie tyle interesuje mnie miasto, a raczej miasteczko lecz górujący nad miastem Schloss Neuenburg. Brakuje mi słów żeby to opisać. Początki zamku sięgają 1090r. Uwagę zwraca studnia o głębokości 102,4m drążona w litej skale przez 36 lat. Potęgę zamku dostrzega się dopiero z daleka. Mogłem to docenić po zjeździe z zamkowego wzgórza. Nachylenie 10% sprawiło, że to był szybki zjazd; w drugą stronę było odwrotnie bo było 8%. Późnym popołudniem dotarłem do Naumburga. Symbolem Naumburga jest późnoromańska-wczesnogotycka Katedra Św. Piotra i Pawła, należąca do najważniejszych zabytków Europy. Jej budowę zaczęto przed 1213 rokiem. Oczywiście mogę ją zobaczyć tylko z zewnątrz, niestety. W latach 1960-1968 katedra została gruntownie odrestaurowana. W bocznych uliczkach znajdują się domy mieszczańskie z typowymi ścianami szczytowymi. Odnalazłem również dom, w którym mieszkał Friedrich Wilhelm Nietzsche. Nocleg znalazłem w malutkim Eckartsberga leżącym nieopodal Naumburga. Ale nie ma tego złego...Noclegu udzieliła mi....pani pastor :) Zaiste dziwny to widok kiedy otwierają się drzwi, a za nimi kobieta w sutannie.


