Jedyny w
Europie Środkowo-Wschodniej festiwal promujące dziedzictwo industrialne. Jest
głównym wydarzeniem promującym wspaniały Szlak Zabytków Techniki Województwa
Śląskiego. W tym roku to już piąta edycja tej super zabawy. I po raz piąty nie
mogło mnie zabraknąć! Mimo niepewnej pogody…
Jako, że
industriadowe atrakcje rozpoczynają się w godzinach około południowych ranek
trzeba zagospodarować. Wybieram się zatem do Rokitnicy gdzie czeka przewodnik z
Towarzystwa Miłośników Rokitnicy. Na miejscu zbiórki zaskoczenie: z
przewodnikiem jest nas tylko 5! Ale ruszamy w drogę do dawnej kopalni
Castellengo późniejszej Rokitnicy późniejszego Pstrowskiego dzisiejszej (po
części) Siltech i CZOK (Centralnego Zakładu Odwadniania Kopalń). Mamy możliwość
zajrzeć do dawnej cechowni (tu przeczekujemy 5 minutowe oberwanie chmury),
maszynowni szybu Staszic gdzie stoi śliczna maszyna wyciągowa, na której
znajdują się dwie tabliczki jedna z napisem Zabrze O.S. 1906 (mocowanie jednego
silnika) i Hindenburg O/S 1923 (mocowanie drugiego silnika). Możemy zajrzeć
również na początek upadowej Siltechu.
Potem przez
Biskupice i Rudę Śląską jadę do Świętochłowic pod dwie wieże kopalni Polska (Deutschland/Niemcy) .
Są to niestety jedyne ślady, że tu była kopalnia. Dzięki ofiarności
społeczników te unikatowe wieże zostaną uratowane i być może dostaną drugie
życie. Wieża typu basztowego projektu znanego niemieckiego architekta Hansa
Poelziga została wybudowana w 1908. Natomiast wieża typu kozłowego została
zbudowana w latach 1889-1891. Po przybyciu na miejsce dzięki uprzejmości
organizatora chronię się przed deszczem (tym razem 10 minut) pod namiotem. Z
niewielkim opóźnieniem (znów deszcz!) ruszamy na trasę wycieczki rowerowej.
Podążamy pod pozostałości Huty Florian. Została założona w 1828 roku jako huta Bethlen-Falva
przez Donnersmarcków. W 1936 roku zyskała obecne imię. Obecnie pracuje wydział
blach trapezowych. Następny przystanek to Z.U.T. Zgoda. Huta w tym miejscu pracowała od 1839.
Początkowo nazywała się Graflich von Einsiedel'sches Societäts Eisenwerk, potem
Eintracht-Hochofen-Etablissement i w końcu Eintrachthütte. W 1921 roku zyskuje
imię Zgoda. W 1947 huta zmienia nazwę na Zakłady Urządzeń Technicznych. Po
latach świetności pozostały smutne resztki zabudowań. Jedziemy mijając bramę
obozową dawnego obozu MBP dla Ślązaków, Niemców i innych niewygodnych dla
komunistycznej władzy. Kolejny punkt programu to miejsce po szybie Anna kopalni
Pokój w Rudzie Śląskiej. W 1899 roku uzyskano zgodę na uruchomienie kopalni Friedrich
Wilhelm, która miała zasilać w węgiel pobliską hutę. Jeszcze przed oficjalną
zgodą rozpoczęto drążenie szybów Anna i Maria. Pod koniec ich życia
eksploatowała je kopalnia Pokój. Niestety zabudowania szybów ze względu na zły
stan techniczny zostały skreślone z rejestru zabytków i zostały wyburzone.
Zostały tylko dekle (pokrywy) szybów, cechownia, kotłownia, łaźnia, warsztaty.
Budynki są w złym stanie. Po chwili jedziemy dalej. Na rogu ulic Pokoju i
Chorzowskiej przystajemy pod wieżą ciśnień. Ta 27 metrowa wieża została
wniesiona około 1900 roku. Potem udajemy się pod wielki piec Huty Pokój. Huta
powstała w 1840 roku jako Friedenshütte. Zachowany piec powstał w latach 60 XX
wieku. Obecnie stoi jako zabytek dziedzictwa hutniczego, wpisany do rejestru
zabytków. Jedziemy dalej. Zatrzymujemy się pod domem towarowym :) Tak to nie pomyłka bo
to Kaufhaus. Najstarszy dom towarowy na obecnych ziemiach polskich. Działał od
1904 i zaopatrywał w różnorakie towary pracowników huty Pokój. Koniec II wojny
przyniósł koniec świetności Kaufhausu. Obecnie jest odnowiony i znów ma służyć
mieszkańcom. Pozostawiamy Kaufhaus za sobą i przez zabudowania dawnej kolonii
robotniczej Paweł docieramy do dworca kolejowego Ruda Śląska-Chebzie. Budynek dworca powstał ok. 1897 roku
(rozbudowano go w latach 1900-02). Przepiękna różnokolorowa elewacja z
odsłoniętą stalową konstrukcją przywodzi na myśl pruski mur. W środku widać
lata zaniedbań. A niegdyś w środku obywały się przedstawienia teatralne…
Obecnie po licznych perturbacjach próbuje się go „ożywić”. Na scenie występują
zespoły reprezentujące różne style muzyczne.
Szyb Maciej.
To mały jubiluesz – V edycja i znów tu jestem, tak jak na pierwszej
Industriadzie :) I
znów mogę wejść na wieże! Piękny ten Śląsk! Szyb Maciej po rewitalizacji ma być
otwarty już 21 czerwca już oficjalnie.
Wieczorem
już na piechotę idę przez Guido na ul. Miarki do wylotu sztolni dziedzicznej na
koncert Ryczących Dwudziestek. Wracając idę jeszcze pod wieżę ciśnień na
Zamojskiego, która z okazji dzisiejszego święta zamieniła się w latarnię
morską. Niestety fotki nie wyszły…
Najpierw pojechałem po Inkę, a potem już razem do Nowych Gliwic i cudnej urody rowerówką do Bojkowa i dalej do Przyszowic. Stamtąd przez Chudów do Bujakowa. W parafialnym ogrodzie pełno ludzi, przecież to niedziela. Pochodziliśmy trochę po ogrodzie, a potem zasiedliśmy do pysznego sernika i kawki, którą można kupić na miejscu. Słuszny kawałek swojskiego ciasta i kawka to jedynie 7 zł. Pychota!.
Potem Chudów. I rozczarowanie. Poza jarmarcznymi budami z badziewem i jedzeniem i napojami nic się nie dzieje, tylko tłumy. Trzeba zapamiętać żeby sprawdzać, które imprezy organizuje fundacja "Zamek Chudów" i na te jeździć. Resztę imprez organizuje jakaś firma i widać tą gonitwę za kasą. Potem jeszcze krótki postój pod wiekową lipą w Przyszowicach i powrót do domu.