CAMINO DE SANTIAGO
Niedziela, 21 czerwca 2009
· Komentarze(0)
Kategoria Camino de Santiago 2009, Dalsze... (z noclegiem)
Königsbrück > Schönfeld > Großenhain > Raisa > Strehla > Dahlen > Dornreichebach > Würzen > Leipzig (Lipsk)
Po porannej kawie żegnam się z Holenderkami i ruszam dalej. Stopniowo kończą się pagórki. Ale nie wiatr! Cały dzień jadę w kurtce. Powoli przyzwyczajam się do niemieckiego oznakowania Drogi. Gdy strzałka skręca to też należy skręcić bo ta strzałka nie zapowiada skrętu lecz go wskazuje W Schönfeld oglądam zamek i ruszam do Großenhain. Zwiedzam kościół mariacki i podziwiam ratusz z 1872r. w zabytkowym centrum miasta. Później oglądam port rzeczny w Raisa nad Łabą. Docieram do Strehla. Renesansowy zamek z przełomu XV i XVI wieku robi wrażenie chociaż częściowo czeka jeszcze na odbudowe. Historyczny rynek z barokowym ratuszem, oraz apteką z roku 1729 też robią nie małe wrażenie. Przemykam przez malutkie i urokliwe Dahlen i Dornreichebach (cudny ratusz, przypomina mi jeden z projektów tarnogórskiego ratusza) i już jestem w Würzen. Po dotarciu do Würzen znowu nie zwiedzam zamku, bo jakże! Impreza! Jednakże samo miasteczko jest super. Wąskie, brukowane uliczki wijące się wokół zamku. Klimatyczne. Po południu niespodzianka! Deszcz Ech. W potokach deszczu docieram do Lipska. (Właściwie to przedmieścia Lipska – Sommerfeld). Znajduję nocleg. Tyle jak wniosłem klamoty do przykościelnej świetlicy rozpętała się burza.
Po porannej kawie żegnam się z Holenderkami i ruszam dalej. Stopniowo kończą się pagórki. Ale nie wiatr! Cały dzień jadę w kurtce. Powoli przyzwyczajam się do niemieckiego oznakowania Drogi. Gdy strzałka skręca to też należy skręcić bo ta strzałka nie zapowiada skrętu lecz go wskazuje W Schönfeld oglądam zamek i ruszam do Großenhain. Zwiedzam kościół mariacki i podziwiam ratusz z 1872r. w zabytkowym centrum miasta. Później oglądam port rzeczny w Raisa nad Łabą. Docieram do Strehla. Renesansowy zamek z przełomu XV i XVI wieku robi wrażenie chociaż częściowo czeka jeszcze na odbudowe. Historyczny rynek z barokowym ratuszem, oraz apteką z roku 1729 też robią nie małe wrażenie. Przemykam przez malutkie i urokliwe Dahlen i Dornreichebach (cudny ratusz, przypomina mi jeden z projektów tarnogórskiego ratusza) i już jestem w Würzen. Po dotarciu do Würzen znowu nie zwiedzam zamku, bo jakże! Impreza! Jednakże samo miasteczko jest super. Wąskie, brukowane uliczki wijące się wokół zamku. Klimatyczne. Po południu niespodzianka! Deszcz Ech. W potokach deszczu docieram do Lipska. (Właściwie to przedmieścia Lipska – Sommerfeld). Znajduję nocleg. Tyle jak wniosłem klamoty do przykościelnej świetlicy rozpętała się burza.


