Zawsze z niecierpliwością
czekam na wycieczkę na Annaberg. To zawsze jest taka perełka sezonu. I to dziś!
Bocznymi drogami docieram do Księżego Lasu. Tu po podjeździe z Kamieńca zawsze
robie sobie przerwę na łyk wody z bidonu. Niestety zamknięty. Już nie pamiętam kiedy
byłem w środku. Ale i zewnątrz jest ciekawy. To przecież najstarszy kościół
drewniany na Górnym Śląsku. Powstał w 1494 roku, a w 1905 powiększono go o
murowaną przybudówkę. Po chwili wytchnienia jadę dalej. Przez Zacharzowice
docieram do Toszka.

Jak mi się podoba to drzewo
© biber
Tym razem nie jadę na zamek lecz odpoczywam na rynku. Na
rynku znajduje się kolumna z postacią św. Jana Nepomucena. W dolnej części
okazałego dwukondygnacyjnego cokołu z przeźroczem, gzymsami i wolutami znajduje
się tablica inskrypcyjna z chronogramem z datą 1725. Chronogram (czasem zwany
też chronostychem jeśli jest w formie wierszowanej) to rodzaj łamigłówki
wykorzystującej fakt, że litery w alfabecie łacińskim oznaczają jednocześnie
cyfry. Niestety jakiś czas temu jakiś lokalny $#@^%$ zadecydował o przebudowie
rynku zamieniając zieleniec w betonową pustynię. Znajdujący się przy rynku
ratusz pochodzi z 1836r.

Kolumna z postacią św. Jana Nepomucena
© biber

Chronogram z datą 1725 na postumencie
© biber Po
odpoczynku jadę dalej. Za Ligotą toszecką spostrzegam, że na polu „wyrosła” turbina
wiatrowa. Na razie jedna i chyba jeszcze nieczynna bo pod nią zauważam
furgonetkę i kręcą się ludzie. Przez Kotulin i Proboszczowice dojeżdżam do
Jaryszowa.

W kierunku Jaryszowa
© biber
To wieś
opisana jako posiadłość biskupa wrocławskiego już w 1260r. Tutaj przystanek
koło pięknego, tym razem ceglanego, kościoła Wniebowzięcia NMP. Kościół
pochodzi z XV w. ale podczas przebudowy w 1922 zniekształceniu uległa bryła
kościoła. Po zniszczeniach 1945r. odnowiony w 1956r. Obok kościoła grupy
figuralne przedstawiające Jezusa w Ogrójcu oraz objawienia fatimskie. Przy
kościele znajduje się również tablica z nazwiskami poległych na frontach II
wojny. Taka mała wieś, a ile nazwisk…

Ceglana bryła kościoła w Jaryszowie
© biber

Wnętrze kościoła w Jaryszowie
© biber
Jadę dalej.
Wprost do Zimnej Wódki. Niemiecka nazwa Kaltwasser jest lepsza ponieważ wg
legendy pewnego razu poprzez pewien teren przejeżdżał książę. Było bardzo
gorąco. Płynęła tamtędy źródlana woda. Tak więc książę widząc to zatrzymał się
i napił. Później powiedział: "Ach jaka dobra zimna woda". Od tego
pochodzi nazwa wsi. Tutaj próbuję wejść do drewnianego kościoła p.w. Marii
Magdaleny. Powstał w 1524 r. Przebudowany był w 1748r. Niestety znów mi się nie
udało. Nie wiem ile razy próbowałem i nigdy mi się nie udało. Ech… może
następnym razem.

Kościół w Zimnej Wódce
© biber
W Olszowie
(drewniany kościół z 1648r p.w. Matki Boskiej Śnieżnej – oczywiście zamknięty) zauważam,
że park miniatur sakralnych jest już otwarty ale przejeżdżam obok podziwiając
tylko wspaniale odnowiony spichlerz (teraz restauracja) z przełomu XIX/XX w.
W Zimnej
Wódce „chwyciłem” żółty rowerowy szlak rowerowy, który miał mnie zaprowadzić na
Górę. No właśnie miał. Olszowa w porządku, Czarnocin w porządku. A potem się zaczęło…
znaki wskazały, że mam skręcić w lewo w
pola. Hm… pamiętam co innego i mapa też pokazuje, że skręt to trochę dalej no
ale widzę , że znaki są niedawno odnowione to jadę. … Błąd … Dobrze, że zboże było
ścięte więc mogłem iść, jechać polem bo tzw. ścieżką nie dało się jechać:
chaszcze, pokrzywy, krzewy i inne tego typu atrakcje. W końcu z ulgą wydostaję
się z „dżungli” na polną drogę i jadę „na czuja”.
Pocieszam się, że nie tylko ja mam problemy z tym odcinkiem. 
Góra św. Anny czyli Annaberg
© biber
W końcu
docieram do Poręby, a stąd już tylko krok na Górę.

Widoczek z Kalwarii
© biber

Rajski Plac
© biber

Rzut oka w kierunku Zdzieszowic
© biber
Po pobycie
na Górze jadę już w kierunku domu. Przez Leśnicę (kościół Trójcy Świętej z XV
w., przebudowany w 1717 i w 1843) Lichynię (kaplica Jana Nepomucena z drewnianą wieżyczką-dzwonnicą z XVII
w.) i Zalesie Śląskie (kościół z 1812-1815 z gotyckim prezbiterium z ok.
1400r.) dojechałem do Sławęcic. Sławęcice były niegdyś siedzibą rodu
Hohenlohe-Ohringen (krewniacy koszęcińskich Hohenlohe-Ingelfingen). Po nich
zostały pozostałości zespołu parkowo-pałacowego (jeden z największych parków
Opolszczyzny). Na terenie parku zachował się późnoklasycystyczny dom
ogrodnika, barokowy pawilon ogrodowy tzw. "Belweder" oraz boczne
wejście do pałacu. Można też zobaczyć kościół p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej
z 1869r.
Stąd boczną
drogą do Ujazdu. Była to siedziba biskupów wrocławskich. Pozostały po
nich ruiny pałacu. Pierwotne założenie jeszcze jako zamku sięga XIII wieku.
Przebudowywany w 1580 oraz 1660 oraz w XVIII i w końcu XIX w. Stan ruiny
utrzymuje się od 1945 kiedy to wyzwoliła go Armia Czerwona. Naprzeciw
pałacu znajduje się kościół pw. św. Andrzeja Apostoła z 1613 roku, a w 1933
roku rozbudowany. Tuż przy drodze znajduje się kościół p.w. Nawiedzenia
NMP. Ten neogotycki kościół został wybudowany w latach 1858-62 przez Karla
Heintze. W bocznej kaplicy znajduje się kopia obrazu Matki Boskiej
Częstochowskiej. Obok kościoła mieści się kapliczka z ujęciem pysznej wody,
ponoć pomaga przy chorobach oczu i stanów gorączkowych. W kapliczce znajduje
się obraz Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, a wokół niego wota uleczonych
wiernych. Tym razem nie zatrzymuję się aby nabrać pysznej wody i wkrótce jestem
w Pławniowicach.

Kanał Gliwicki w Pławniowicach
© biber
Tutaj mieściła się niegdyś główna siedziba rodu Ballestremów.
Ta pochodząca z Włoch rodzina należała do elity arystokratycznej Śląska. To dla
nich pracował słynny Karol Godula. Koncern Ballestremów oprócz inwestowania w
przemysł budował osiedla (Ruda Śl.), kościół (Ruda Śl.) czy szpitale (Zabrze),
a nawet ośrodki wypoczynkowe (w Głuchołazach). W Pławniowicach pozostawili po
sobie zespół pałacowo-parkowy z końca XIX wieku. Oprócz parku w skład kompleksu
wchodzi pałac, oficyna z wozownią i stajnią. Budynki wniesiono w stylu neomanieryzmu
niderlandzkiego z wieloma dodatkami neogotyckimi. Obok pałacu znajduje
się „Dom Kawalera” z 1881r. (obecnie poczta i policja) oraz zabytkowy spichlerz
z 1888 r. o trzech kondygnacjach. Chwilę moczę nogi w Jeziorze
Pławniowickim (powstałym przez zalanie dawnej piaskowni) i jadę przez Gliwice do domu.
Po kąpieli
nanoszę notkę na mapę: Za Czarnocinem prosto! Nie patrz na znaki!
Zobaczymy
czy notka będzie skuteczna przy następnej wycieczce na Górę :)
Wyjazd: 7:30
Powrót:
19:00
Trasa:
Zabrze >
Szałsza > Kamieniec > Księży Las > Łubie > Kopienice >
Zacharzowice > Wilkowiczki > Toszek > Kotulin > Proboszczowice >
Jaryszów > Zimna Wódka > Olszowa > Czarnocin > Poręba > Góra Św.
Anny > Leśnica > Zalesie Śląskie > Sławięcice > Ujazd > Pławniowice
> Taciszów > Rzeczyce > Gliwice > Zabrze