Wpisy archiwalne w miesiącu

Październik, 2012

Dystans całkowity:440.14 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:24:54
Średnia prędkość:17.68 km/h
Liczba aktywności:17
Średnio na aktywność:25.89 km i 1h 27m
Więcej statystyk

Góra Św. Anny

Sobota, 20 października 2012 · Komentarze(3)
Uczestnicy
Prognozy wieszczyły ostatni ciepły weekend w roku. Więc plan był prosty – rower. A gdzie by tu pojechać na zakończenie sezonu dłuższych wypadów? Cel mógł być jeden – Góra Św. Anny, Annaberg, Góra Chełmska nie ważne jaka nazwa. Po porannej kawie wsiadam na rower i przez mgliste o tej porze Gliwice docieram do Rzeczyc. Tu robi się już przyjemniej
Budzi się dzień... © biber
Potem jadę przez Taciszów i Pławniowice i dalej do Ujazdu. Tu robię chwilę postoju przy kościele pw. Nawiedzenia NMP. Ten neogotycki kościół został wybudowany w latach 1858-62 przez Karla Heintze. W bocznej kaplicy znajduje się kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Obok kościoła mieści się kapliczka z ujęciem pysznej wody, ponoć pomaga przy chorobach oczu i stanów gorączkowych. W kapliczce znajduje się obraz Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, a wokół niego wota uleczonych wiernych.
Kościół pw. Nawiedzenia NMP © biber
Nieco dalej staję znów. Tym razem pod ruinami pałacu biskupów wrocławskich. Pierwotne założenie jeszcze jako zamku sięga XIII wieku. Przebudowywany w 1580 oraz 1660 oraz w XVIII i w końcu XIX w. Stan ruiny utrzymuje się od 1945 kiedy to wyzwoliła go Armia Czerwona.
Ruiny pałacu biskupiego © biber
Naprzeciw pałacu znajduje się kościół pw. św. Andrzeja Apostoła z 1613 roku, a w 1933 roku rozbudowany. Wewnątrz z powodu remontu nie zobaczyłem klasycystycznego ołtarza z 1826r.
Kościół pw. św. Andrzeja Apostoła © biber
Boczną drogą docieram do Sławięcic. Niemal od razu wjeżdżam do byłego pałacowego parku. Z czasów kiedy okolicznymi dobrami władała rodzina von Hohenlohe-Oehringen (kuzynostwo panów Koszęcina) zachowało się niewiele: smętne resztki pałacu, tzw. Belweder, park.
Wejście do dawniejszego pałacu © biber
Przy wyjeździe z parku podziwiam potężną, ceglaną bryłę neogotyckiego kościoła pw. św. Katarzyny z 1864-69 roku
Kościół pw. św. Katarzyny © biber
Prawie prostą drogą jadę dalej, aż do Zalesia Śląskiego. Tam korzystając z otwartych drzwi (trwa sprzątanie) zaglądam do kościoła pw. św. Jadwigi Śląskiej. To drugi dzisiaj kościół wybudowany przez Karla Heintze. Powstał w latach 1812-15. Wybudowany został na miejscu starszego kościoła z początku XV w, z którego zachowało się gotyckie prezbiterium.
Kościół pw. św. Jadwigi Śląskiej © biber
Następnie jadę dalej. Droga prowadzi mnie pod jednym z trzech sąsiadujących ze sobą wiaduktów
Jeden z trzech wiaduktów © biber
To pozostałość po nieczynnej już jednotorowej linii kolejowej Kędzierzyn – Strzelce Opolskie z lat 30 XX w.
Po przejeździe pod wiaduktem już jestem w Lichyni. W tej wsi warta obejrzenia jest mała przydrożna kapliczka. Kapliczka – dzwonnica pochodzi z XVII wieku. Kapliczka jest murowana i otynkowana. Wewnątrz znajduje się obraz Nepomuka
Kapliczka – dzwonnica © biber
Zaraz obok kapliczki znajduje się dom z nazwiskiem jednego z najbogatszych gospodarzy (posiadał trzeci majątek ziemski we wsi wg spisu z lat 30 XX w)
Autopromocja ;) © biber
Jeszcze trochę i jestem w Leśnicy. Przejeżdżam przez uroczy ryneczek i jestem pod kościołem pw. Trójcy Świętej. Ten barokowy kościół został wybudowany w 1717 roku na miejscu wcześniejszej świątyni z drugiej połowy XV w. Przebudowany i powiększony został w latach 1938-39. W bocznej kaplicy znajduje się krypta grobowa Schlewitzów. Z pierwotnego kościoła zachował się gotycki portal prowadzący do dawnej zakrystii, z drzwiami okutymi kratą
Kościół pw. Trójcy Świętej © biber
Z Leśnicy już tylko podjazd czereśniową aleją i już jestem na Górze.
Rajski Plac © biber
Annaberg jak zwykle oczarowuje mnie swym magnetyzmem. Sprawia, że ładuję akumulatory. Chodzę, odpoczywam, chłonę atmosferę tego magicznego miejsca. Z uśmiechem zjeżdżam w dół i jadę tą samą drogą ku domu.
Trasa:
Zabrze > Gliwice > Rzeczyce > Taciszów > Pławniowice > Ujazd > Sławięcice > Zalesie Śl > Lichynia > Leśnica > Góra Św. Anny >> Zabrze
Wyjazd – 7:10
Powrót – 18:15
***

Na kole w stronę światła

Sobota, 13 października 2012 · Komentarze(0)
Zabrzańska Masa Krytyczna wraz z Muzeum Górnictwa Węglowego zorganizowała kolejny rajd rowerowy z cyklu „Na kole ku…”. Tym razem pod nieco zmienionym tytułem „Na kole w stronę światła”. Tym razem nic nie stało na przeszkodzenie i wraz z Inką stawiłem się na miejscu zbiórki aby wyruszyć na podbój zabrzańskich iluminacji.
Miejsce zbiórki zostało wyznaczone pod pomnikiem Wincentego Pstrowskiego. Niestety ani pomnik, ani znajdująca się za nim fontanna nie zostały jeszcze w pełni oświetlone.
Wysłuchaliśmy gawędy o tym przodowniku pracy socjalistycznej, który pierwszy rzucił hasło „Kto wyrąbie więcej niż ja?” rozpoczynając tym wyścig na wyrobienie % normy. Przewodnik opowiedział również jak ten repatriant z Belgii znalazł się na pomniku (proj. M. Konieczny), który został odsłonięty w 1978 roku po cichej ceremonii bez udziału najwyższych „czynników”.
Pstrowski pilnuje obecnie górniczych skarbów zgromadzonych w muzeum © biber
Z pod pomnika udaliśmy się już peletonem do następnego celu rajdu – „Schenkuś” bo takie imię otrzymała lokomotywa serii Ty2 stojąca przed siedzibą spółki logistycznej na ul. Wolności. „Nasza” ciuchcia powstała w 1943 roku i służyła do końca wojny. Po wojnie trafiła (pewnie wraz z obsługą) do ZSRR. Na przełomie lat 1961/62 odkupiono od ZSRR zmodernizowane 25 szt. lokomotyw. Schenkuś do 1994 pracował w Kopalni Piasku Posadzkowego „Szczakowa”. Później nie wiodło mu się najlepiej (pracował nawet jako kocioł grzewczy) aż trafił na pomnik przed biurowcem kopalni. Od 21 września 2010 po renowacji stoi przy ulicy Wolności w Zabrzu ciesząc oko przechodniów.
Schenkuś © biber
Czerwone oczko ciuchci © biber
Światełko... © biber
Następnie jedziemy pod kościół św. Józefa. Niestety trwa msza więc nie wchodzimy do środka lecz podziwiamy kościół i jego iluminację z zewnątrz. Nasz przewodnik w krótkich słowach przybliża historię kościoła zaprojektowanego przez genialnego Dominikusa Boehm. Oraz objaśnia symbolikę zaklętą w murach kościoła (12 łuków to 12 apostołów, 40 okien wieży to 40 lat wędrówki Żydów przez pustynię…)
Kościół św. Józefa © biber
Chwilę potem docieramy do matki zabrzańskich kościołów jak bywa nazywany kościół św. Andrzeja. Został wybudowany z latach 1863-66 z gotowego projektu zakupionego w Anglii. Gawędę przewodnika uzupełnił miejscowy ksiądz, który opowiedział ciekawą historię o zbombardowanych witrażach.
Kościół św Andrzeja © biber
Wieża kościoła św. Andrzeja © biber
Kolejnym punktem jest dawna siedziba dyrekcji Huty Donnersmarck, a w przyszłości ratusz. Budynek zaprojektowany przez Arnolda Hartmann, twórcę przepięknej wieży ciśnień – komina przy szpitalu na ul. 3 Maja, powstał w 1907 roku. Ciekawostką jest, że posiadał częściowo przeszklony dach i strych co pozwoliło doświetlić pomieszczenia.
Była dyrekcja Donnersmarckhuette © biber
Po wysłuchaniu opowieści o budynku i związanych z nim planach pojechaliśmy dalej.
Widoczny z dala, potężny 33 metrowy krzyż przy parafii św. Wojciecha stanął na swym obecnym miejscu po pielgrzymce Jana Pawła II do Polski w 1999 roku. Przywieziono go tu z gliwickiego lotniska ponieważ była to najmłodsza parafia diecezji gliwickiej i jednocześnie najwyżej położona w Zabrzu. Ponieważ blisko stąd do Centrum Kardiologii często był wykorzystany jako pomoc nawigacyjna przez pilotów śmigłowców medycznych. Niesety nie zapamiętałem wiele odnośnie krzyża gdyż opowiadający jego historię miejscowy proboszcz nie powiedział co powiedział ;)
Krzyż papieski © biber
Ostatnim punktem rajdu był Szyb Maciej. Obecny Maciej to dawny „West-Schacht” kopalni „Concordia”. Od 1995 roku pełni funkcję głębinowego ujęcia wody. W maszynowni szybu zachowała się czynna elektryczna maszyna wyciągowa Siemens–Schuckerwerke. Popijając gorącą herbatę na „maciejowej” wodzie i zajadając ciastka podziwialiśmy świetlny spektakl.

Niestety to był ostatni punkt rajdu. Było super! Czekam na kolejne rajdy „Na kole ku…”
***