Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2012

Dystans całkowity:496.12 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:28:03
Średnia prędkość:17.69 km/h
Liczba aktywności:22
Średnio na aktywność:22.55 km i 1h 16m
Więcej statystyk

Narrenturm #2

Wtorek, 31 lipca 2012 · Komentarze(2)
Z Wrocławia wydostaję się bez zbytnich problemów. Bocznymi drogami kieruję się do Oleśnicy.
W tym mieście poznajemy głównego bohatera książki w sytuacji… sam na sam z żoną rycerza von Stercza. Romantyczne spotkanie zostaje przerwane przez nagłe wtargnięcie do izby braci von Stercza. Reimarowi udaje się uciec w szaleńczej gonitwie przez miasto lecz w nieszczęśliwym wypadku ginie najmłodszy z braci Stercza, a Reimar ucieka z miasta w bory leżące wokół. Czytelnik poznaje również historię rodu von Bielau i samego Reimara z dysputy rajców miejskich toczonej na ratuszu po opisanych wypadkach. Tu też po raz pierwszy poznajemy czarny charakter książki – Pomurnika.
W mieście znajduję kościół św. Jerzego obok, którego niegdyś znajdował się klasztor Augustynów wraz z szpitalem, w którym miał pracować Reimar. I tu niedaleko miał mieć też swoje mieszkanko. Niestety kościół to jedyne co pozostało po Augustynach. A i on był zamknięty na głucho z uwagi na swój opłakany stan. A kościół to niezwykły bo sąsiaduje przez ścianę, dosłownie, przez ścianę z drugim kościołem – obecnie cerkwią. W mieście również do dziś znajduje się ratusz opisany w powieści. Oczywiście nie jest to gotycki ratusz lecz budynek po licznych przebudowach, niemniej stoi w tym samym miejscu. Bramy miejskiej przez którą miał uciekać bohater też już nie ma lecz zachowała się inna wraz z fragmentem murów miejskich. Odwiedzam również bazylikę i na koniec pobytu w Oleśnicy zajeżdżam na zamek. Mam nadzieję, iż zostanie podany renowacji bo to prawdziwa perła, która powinna tętnić życiem.
Książkowe miejsce - kościół św. Jerzego © biber
Książkowe miejsce - ratusz © biber

Oleśnicki zamek - dziedziniec © biber
Po zwiedzeniu Oleśnicy ruszam dalej. Poprzez Jelcz-Laskowice docieram do Oławy.
Nasz bohater umykając pogoni dotarł prawie do samego miasta.
Ja wjeżdżam do samego miasta. I chwilę poświęcam na zwiedzanie miasta, a pod oławskim zamkiem (niestety po przebudowach budowla straciła swój „zamkowy” charakter), w którym obecnie mieści się Urząd Miasta urządzam sobie przerwę na małe co nieco.
Jadę dalej. Do Brzegu.
Reimar kluczył po okolicach uciekając przed ścigającymi go braćmi von Stercza i wynajętymi zbirami.
Podobnie jak w Oławie ja nie lawiruję po okolicach lecz wjeżdżam do miasta. Pragnę znów odwiedzić „Śląski Wawel” jak nazywa jest brzeski zamek. Coś fantastycznego! Przy okazji mogę zobaczyć wystawę lamp naftowych. Cóż za śliczności! Zwiedzam również dwa interesujące kościoły – dawny kościół Jezuitów obok zamków o przepięknym barokowym wnętrzu (Co za freski!) i gotycki kościół św. Mikołaja. Podziwiam również brzeski ratusz, przy okazji wizyty w tamtejszym punkcie informacji turystycznej. Pózna pora sprawia, że szukam noclegu i zostaję w Brzegu na noc.
Zamek w Brzegu w całości - na makiecie miasta © biber
Trasa
Wrocław > Oleśnica > Jelcz-Laskowice > Oława > Brzeg
***

Narrenturm #1

Poniedziałek, 30 lipca 2012 · Komentarze(4)
W Europie można podróżować szlakami bohaterów literackich np. w Dublinie można podążać szlakiem „Ulissesa” Jamesa Joysa, w Moskwie odwiedzić miejsca związane z „Dziećmi Arbatu”. W Londynie można zwiedzić nawet dom Sherlocka Holmesa mimo iż to postać fikcyjna. W Polsce takich literackich podróży nie można odbyć (z tego co wiem – jedynie we Wrocławiu próbowano stworzyć szlak Eberharda Mocka z powieści Marka Krajewskiego – ale będąc we Wrocławiu nie widziałem żadnych oznaczeń szlaku), a myślę, że to fantastyczna sprawa odwiedzić miejsca, które dotychczas „zwiedzaliśmy” na kartach powieści. Wakacje to doskonały czas aby odbyć taką literacką podróż. Na bohaterkę swego urlopu wybrałem „Narrenturm” Andrzeja Sapkowskiego. Jest to pierwsza część trylogii tzw. husyckiej. Opowiada historię Reynevana, który wraz z przyjaciółmi przeżywa różnorakie przygody, a w tle trwają wojny husyckie. W książce postacie i miejsca fikcyjne występują wraz z postaciami i miejscami historycznymi. Usiadłem więc nad mapą i z książką w ręku wytyczyłem sobie szlak „Narrenturmu”. Starałem się książkowe miejsca połączyć w jakąś sensowną trasę i po drodze jeszcze coś zobaczyć. Wybrałem pierwszy tom trylogii, którego akcja toczy się na Dolnym Śląsku ponieważ urlop nie jest z gumy i całej powieści nie dałbym rady objechać w czasie jednych wakacji.
Na początek udałem się pociągiem (aby nie tracić czasu na dojazd) do Wrocławia. Stolica Śląska powitała mnie piękną, słoneczną pogodą. Cóż napisać o Wrocławiu? Już tyle książek powstało o tym mieście, że nawet nie będę próbował wymyślać coś nowego. Udało mi się odnaleźć „książkowe” miejsca: Szewską, Kurzy Targ, Katedrę, kościół św. Macieja, Ratusz i ponownie nacieszyć się pobytem w stolicy. Za każdą swą bytnością tamże jestem zachwycony. Od mej ostatniej wizyty zauważyłem, że przybyło ścieżek rowerowych, a poruszanie się rowerem po Wrocławiu jest modne. Tyle ludzi jeździ tam rowerkami, że serce rośnie. Jeszcze ta infrastruktura rowerowa: ścieżki, przejazdy, światła, system rowerów miejskich! Coś wspaniałego!
„Książkowy” kościół św. Macieja © biber
Przyjaciele mogą razem pojeździć rowerkiem, a co! © biber
Mapa, aparat, plecak – lubię tego krasnala ;) © biber
Trasa
Zabrze >> Wrocław
***

25 000!

Czwartek, 26 lipca 2012 · Komentarze(5)
Kategoria Szychta
Zwykła jazda do roboty. Rutyna. Standard. Ale… patrzę na licznik, a tu 25 000 km!
Od 30 czerwca 2003 do dziś.
Bez żadnej poważnej awarii tylko jedna złamana szprycha i pogięta obręcz (ale tu ja zawiniłem). Oczywiście części, które się zużywają (np. klocki) są powymieniane ale to normalne.
Zmieniłem również parę rzeczy bo sam chciałem (siodełko, kierownica, widelec amortyzowany). Ale poza tymi modyfikacjami to ciągle ten sam rower.
Poznał drogi Polski, Czech, Rumunii, Niemiec, Szwajcarii, Francji, Hiszpanii.
I ciągle młodość przed nim!
25000 na liczniku (2 z przodu lidlowy licznik nie pokazuje) - fotka robiona telefonem więc jakość średnia © biber
***