Słoneczną
niedzielę żal spędzić w domu ale zapowiadane temperatury zmuszają do wymyślenia
drogi gdzie można będzie się schronić w cieniu. A cień to las. A gdzie tu lasem pojechać? Już
wiem! Rudy w tym roku jeszcze tam nie byłem.
Przez las na
Makoszowy i dalej na Przyszowice i Bojków. Przejazd przez Bojków to mordęga bo
robia kanalizację jak nie wykopy to zryty asfalt ale widok rodzinki bocianów
sprawia, że zapominam o tej paskudnej tarce drogowej i mocniej naciskam na
pedały aby dotrzeć do Żernicy. Wiem jedno: przez Bojków nie wracam.

Rodzinka bocianów w komplecie
© biber
W Żernicy „łapię”
czerwony szlak rowerowy i przez Nieborowice i Pilchowice docieram do Stanicy.
Tutaj zatrzymuję się na chwilę. Zazwyczaj przez Stanicę tylko przejeżdżam jadąc
do Rud ale dziś zamieram się przyjrzeć tej wsi.

Już widać wieżę stanickiego kościoła
© biber
W 1258 książę
Władysław III Opolski funduje klasztor w Rudach i sprowadza tam cystersów. Daruje
im również szereg wsi jedną z nich była Stanica właśnie. Wieś musiała być
znaczna bo tu miał rezydować sędzia dla klasztornych dóbr. Odtąd wieś była związana
z rudzkim opactwem. Nie omijały jej zarazy czy czasy nieurodzaju (1312 i 1348) i niszczące przemarsze wojsk, w tym przemarsz
husytów w 1428 czy grabieże wojsk biorących udział w wojnie 30-letniej. Stanica
zawsze dźwigała się z pożagi wojennej i nie znikła z map. Udział w tym mieli
pewnie mądrzy bracia z klasztoru i ich wysoko rozwinięta gospodarka. W 1641
opat zezwala na zwiększenie wydobycia rud żelaza nieopodal Stanicy. Braciom
górnictwo wychodzi tak dobrze, że w 1723 r. w Stanicy-Górnikach budują 15
metrowy piec hutniczy. W 1800 rozpoczęto budowę kościoła murowanego p.w. św.
Marcina (miał zastąpić drewniany) i szkoły (obecnie probostwo). W 1810 w państwie pruskim
klasztory zostają rozwiązane (sekularyzacja) i Stanica przestaje być wsią
klasztorną. Od 1899 przez wieś przebiega wąskotorowa linia kolejowa Gliwice –
Rudy. Będąc w Stanicy należy odwiedzić klasycystyczny kościół pod wezwaniem św.
Marcina oraz kaplicę Nepomucena z XIX w. oraz zachowany budynek stacji
wąskotorówki (obecnie dom mieszkalny). W Stanicy-Górnikach widać resztki hałd
po górnictwie rud żelaza. Przyrodniczym skarbem Stanicy jest wspaniała tzw. „Lipa
Sobieskiego”. Potężny pień o obwodzie ok. 630 cm i wysokość ok. 20 m robią
wrażenie. Wielka, rozłożysta korona (rozpiętość 30 m) sprawia, że nie można
przegapić tego zabytku przyrody. Rośnie on na prywatnym terenie ale doskonale
widać drzewo z głównej drogi. Z Sobieskim mało ma wspólnego (jak większość
innych lip Sobieskiego) bo posadzono ją 30 lat po bitwie pod Wiedniem ale to
przecież bez znaczenia. Do niedawna w Stanicy znajdowała się również w okresie
letnim wioska Indian Wielkich Równin lecz od jakiś 3 lat „Indianie” nie
docierają do Stanicy. Dla fanów piłki nożnej Stanica jest ważna jako miejsce urodzenia
Waldemara Matysika – zdobywcy 3 miejsca na mistrzostwach w 1982 roku.

Kościół św. Marcina w Stanicy
© biber

Lipa Sobieskiego w Stanicy
© biber

Po wydobyciu rud żelaza pozostały hałdy
© biber

Budynek stacji kolejki wąskotorówki w Stanicy
© biber

Jeszcze widać, że tu była stacja
© biber
Po
zwiedzeniu Stanicy jadę dalej czerwonym rowerowym wprost do Rud.
Droga „wyprowadza”
mnie z lasu wprost pod Skansen wąskotorówki akurat gdy parowóz Las-49 wraca z
turystami z stacji Paproć. Kolej od swego powstania w latach 90tych XIX w.
prężnie się rozwijała, w czym nawet wojny nie były przeszkodom. Jednakże
rodzący się kapitalizm zakończył karierę wąskotorówki. Ale dzięki staraniom
pasjonatów możemy zwiedzić skansen powstały na bazie, niegdyś węzłowej stacji
Rudy.

Las wjeżdża na stację
© biber

Drewniana otulina kotła?
© biber

Po linii Gliwice - Rudy została tylko tabliczka
© biber
Po krótkim
spacerze po terenie skansenu jadę pod klasztor. Mnisi przybyli do Rud z
Jędrzejowa. Klasztor otoczony licznymi stawami hodowlanymi, polami, folwarkami,
kuźniami, hutami, browarami szybko stawał się coraz to potężniejszy i
wspanialszy. Oprócz kompleksu klasztornego wyrósł wspaniały pałac biskupi. W
klasztorze mającym wspaniałą bibliotekę powstał jedyny w swym rodzaju poradnik
dla spowiedników podpowiadający o co wypytywać spowiadających się. Dokument ten
szczęśliwie zachował się do chwili obecnej w bibliotece Uniwersytetu
Wrocławskiego i stanowi cenne źródło o wierzeniach i zwyczajach Górnoślązaków.
Znamy go pod nazwą „Katalogu magii mnicha Rudolfa”. Oprócz licznych lasów,
sztucznych jezior, uregulowanych rzek które możemy podziwiać do dziś pod nazwą
Parku Krajobrazowego „Cysterskich Kompozycji Krajobrazowe Rud Wielkich”
cystersi pozostawili po sobie wspaniały Zespół Pałacowo-Klasztorny z gotyckim
kościołem Wniebowzięcia NMP (od 2009 posada rangę bazyliki mniejszej), w którym
znajduje się łaskami słynący obraz Matki Boskiej Rudzkiej. W godzinach
13:30 – 17:00 można zwiedzić niewielką część kompleksu klasztornego (wstęp 5
zł). Odnowione budynki robią wrażenie. Można zobaczyć gotycki kielich opata czy
przepiękną Biblię po łacinie i po polsku. Albo krucyfiks z starego kościoła
miechowskiego (kościół zachował się jednie w poemacie Bończyka) albo przepiękną
wykonaną z jednego kawałka lipy mierzącego 195 cm figurę Chrystusa „Ecce Homo”
z 1504 roku!.

Bazylika w Rudach
© biber

Dom opata - widać, że kiedyś opat cystersów to był ktoś!
© biber

Odnawiany ciągle wirydarz
© biber

Klasztorne krużganki
© biber

Klasztorne sale
© biber

195 cm wysokości, jeden kawał drzewa i to w 1504 roku!
© biber
Po
zwiedzeniu opactwa jadę dalej znów przez
las do kaplicy Marii Magdaleny popularnej Magdalenki. Ta zabytkowa , murowana
kaplica z XVIII w. powiększona o drewnianą wiatę (jest nazywana często leśnym
kościołem) cudem ocalała z wielkiego pożaru w 1992 roku.

Magdalenka w odpustowych szatach
© biber
Niestety nie
doczytałem, że w każdą III niedzielę lipca jest odpust więc przedzieram się
przez sprzątających swe kramy handlarzy odpustowych. W środku lasu! Też pomysły
mają, byle zarobić! Tylko kasa! Ech… Ale szybko znikam w lesie. Jadę do Tworoga
Małego. Z wsi prowadzi mnie zielony pieszy. Bardzo piaszczysty odcinek. Były
momenty, że trzeba pchać rower . Przy drodze mijam inną leśną kapliczkę. To
kaplica św. Rocha. Figura znajdują się w kaplicy pochodzi z I połowy XVIII
wieku. Przedstawia Jan Chrzciciela ale okoliczna ludność i tradycja każe
nazywać kaplicę kaplicą św. Rocha. Może wcześniej była tam inna figura?
Niestety zdjęcie nie wyszło. Wyjeżdżam z lasu w Trachach gdzie „łapię” żółty
rowerowy szlak do Smolnicy. Koło drewnianego kościoła św. Bartłomieja z 1603
roku zmieniam szlak na niebieski, którym docieram do autostrady i techniczną
docieram do lotniska, a potem już prosto przez Nowe Gliwice, Sośnicę do domu na
zasłużone zimne piwko.

Zbliżam się do lotniska - nad głową parasole
© biber

I same lotnisko
© biber
Wyjazd: 8:34
Powrót: 18:02
Trasa:
Zabrze >
Przyszowice > Gliwice Bojków > Żernica > Nieborowice > Pilchowice
> Stanica > Rudy > Tworóg Mały > Trachy > Smolnica > Gliwce
(Trynek, Sośnica) > Zabrze