Wpisy archiwalne w kategorii

Wycieczki (ponad 30km)

Dystans całkowity:18207.89 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:1065:56
Średnia prędkość:17.08 km/h
Liczba aktywności:285
Średnio na aktywność:63.89 km i 3h 44m
Więcej statystyk

Do Świerklańca i ciut dookoła

Niedziela, 9 września 2012 · Komentarze(1)
Miała być dalsza trasa lecz po namyśle została skrócona. I tak standardową trasą do Tarnowskich Gór, a potem prosto do świerklanieckiego parku. O tej porze na szczęście było mało ludzi. Gdy już minęła pora kościelno-obiadowo-markietowa zaraz zrobiło się tłoczniej na alejkach. Uciekłem więc z las i znalazłem się na Zalewem Nakło-Chechło. Lecz i tam za dużo ciszy nie było bo jacyś gówniarze po dwóch piwach rykiem udowadniali swą męskość. Bokiem ominąłem centrum Tarnowskich Gór i wkrótce znalazłem się pod zamkiem w Tarnowskich Górach. Ale i tam nie było spokojnie – trwał festyn zamkowy. Więc ja myk do GCR i w końcu tam znalazłem spokój. Po relaksie powrót do domu bez przeszkód.
Wio mule! © biber
Dioblina, Jezioro Świerklaniec, Zbiornik Kozłowa Góra - chyba wszystkie nazwy wypisałem? © biber
W drodze nad zalew © biber
Trasa:
Zabrze (Os. Janek, Centrum, Mikulczyce, Rokitnica, Helenka) > Bytom (Stolarzowice) > Tarnowskie Góry (Repty, Os. Jana, Lasowice) > Nowe Chechło > Świerklaniec > Zalew Nakło-Chechło > Tarnowskie Góry (Lasowice, St. Tarnowice, Repty) > Bytom (Stolarzowice) > Zabrze
***

Industriada 2012

Sobota, 30 czerwca 2012 · Komentarze(1)
Industriada! Industriada! To to na co się czeka cały rok. Dzień wolny dawno zaklepany , w końcu przyszedł. Rano śniadanie, kawa, aparat do sakwy i w drogę na industrialne szlaki! Raz, dwa swoją „chudowską” trasą docieram do Bujakowa. Przez las… i już widzę kominy Elektrowni „Łaziska”. Azymut: kominy! I na pierwszym zaplanowanym przystanku jestem grubo przed czasem. Czekam na otwarcie. O 12 otwierają bramy… 12! Już!
1. Muzeum Energetyki.
Przy Elektrowni w 2003r. otwarto jedyne branżowe muzeum. Zobaczyć tam można kilka tysięcy eksponatów związanych z energetyką, a to wszystko w scenerii dawnej rozdzielni 60kV z 1928. Wśród eksponatów można zobaczyć maszyny, agregaty, transformatory, izolatory, liczniki, dokumenty oraz fotografie. Szczególne wrażenie przykuwa kolekcja żarówek – od żarówki z latarni morskiej o mocy 4200W do 24ɥW żarówki z zegarka kwarcowego. Najcenniejszym eksponatem jest ponad stuletnia żarówka wykonana wg systemu Edisona. Jest sprawna do dziś. Zapalana jest corocznie w „Święto Światła”, które obchodzone jest w tamtejszym muzeum 6 stycznia. Po obejrzeniu ekspozycji można wziąć udział w zwiedzaniu elektrowni, która powstała w 1917r .
Stuletnia Żarówka © biber
replika stuletniej żarówki w porównaniu do współczesnej © biber
Zabytkowe motocykle lśnią chromami © biber
Wizyta w tym muzeum to coś fantastycznego! Wszystkie eksponaty są arcyciekawe, a że dziś Święto to wszystko dodatkowo okraszone różnymi dodatkowymi atrakcjami: wystawą zabytkowych motocykli, doświadczenia z elektrycznością i światłem. Widok generatora Tesli generującego pioruny wyładowań elektrycznych do taktu muzyki… bezcenne!

(filmik robiony aparatem, jakość nie za ciekawa ale jest) Po zwiedzeniu muzeum czas na wycieczkę po elektrowni. Można było przejść prawie całą. Prawie bo w związku z remontami nie pokazali hali turbin czy kotła ale też było ciekawie. Chwilę jeszcze spędzam przy stolikach prezentujący doświadczenia z światłem i ruszam dalej. Nawet nie wiem jak zleciały prawie 3 godziny.
2. Kolonia Robotnicza „Ficinus”.
Zespół 16 budynków zbudowany w 1867r. dla pracowników kopalni „Gottessegen” („Wirek”). Wniesiono ją w sposób nietypowy jak na górnośląskie familoki. Na kamiennym parterze usadowiono murowane piętro. W ostatnich latach budynki zostały odrestaurowane, a w ich wnętrzu urządzono sklepy, kawiarnie.
Kolonia Robotnicza „Ficinus” © biber
Na Wirek przybywam niestety już po południu. Nie załapuję się więc na wykłady o kolonii. Kołocza też nie kosztuję :( Oglądam więc tylko wystawę archiwalnych fotografii, stoiska miejscowych kół zainteresowań, wystawę malarską. Zaglądam do kościoła ewangelickiego gdzie trwa koncert i jadę dalej.
3. Skansen Górniczy „Królowa Luiza”.
Wieża "Carnall" © biber
Widowisko "Urodziny Parochwała" © biber
Już podjeżdżając widzę na wieży „Carnall” ruch. Można wejść! Parkuję rower i wdrapuję się do góry. Widoki zapierają dech w piersiach no i na górze jest znacznie chłodniej. Po zejściu na dół snuję się po terenie. Niestety jest już po większości atrakcji. Nie decyduję się na obserwację ruchu maszyny parowej. Jest za gorąco po prostu. Po ludziach też widać, że upał im doskwiera. Łapię się tylko na widowisko plenerowe „97 urodziny Parochwała”. Ale jakoś klimat widowiska jest dla mnie zbyt… steampunkowy więc po chwili jadę dalej.
4. Zabytkowa Kopalnia Węgla Kamiennego „Guido”.
Dojeżdżam na miejsce i zdziwienie – nie mogę wejść z rowerkiem. Więc mówię „do widzenia” i wracam do domu. Po odświeżeniu się wracam jednak na Guido już na nogach. Z industriadowych atrakcji pozostały tylko namioty ze starymi komputerami, na których można było zagrać. „Ping-Pong”, „Mario” łezka w oku się kręci, ileż to joysticków poległo w tamtych czasach…
Wspomnienia, wspomnienia... © biber
Oprócz komputerów z atrakcji pozostały tylko kończące imprezę koncerty.
To był udany dzień, a wizytę u energetyków będę z pewnością wspominał jeszcze długo.
Jednym mankamentem była dość upalna pogoda co było odczuwalne zwłaszcza na podjazdach. O zajściu z ochroną pod Guido nie będę wspomiał bo potem przypomniałem sobie, że podobnie było w zeszłym roku. A zresztą, będę wspomiał! Rozumiem, że koncert, że ludzie ale co z tego? Do elektrowni z rowerem wszedłem. Nawet ochrona wskazała miejsce w cieniu, a koncert też tam był, nie wspominając o ludziach.
Pamiątkowe stemple © biber
Trasa:
Zabrze (Janek, Kończyce) > Paniówki > Chudów > Mikołów (Bujaków) > Łaziska Górne > Mikołów (Bujaków) > Paniowy > Ruda Śl (Halemba,Wirek, Bielszowice) > Zabrze (Pawłów, Zaborze, Janek)
***

Krowiarki

Niedziela, 17 czerwca 2012 · Komentarze(1)
Razem z Inką niedzielę postanawiamy spędzić rowerowo. Szukając pomysłu na wycieczkę przypomniałem sobie, że pałac Donnesmarcków w Nakle Śląskim jest w remoncie ale przecież można pojechać do innej siedziby tej linii rodu – nakielsko-siemianowckiej (katolickiej). Jedziemy do Krowiarek! I przy okazji zwiedzimy coś jeszcze. Zaraz z rana ruszmy i… jakieś 500m od domu co? Pana! W tylnim kole. To samo co wczoraj! Szlag mnie trafia ale łatam dętkę wyjmuję z opony gwoździa (całkiem podobnego do tego, którego załapał djk71) i jedziemy dalej. Pustymi drogami docieram y do Rud chwilę odpoczywamy i ruszamy dalej. Przez Kuźnię Raciborską docieramy w Ciechowicach nad brzeg Odry. Miałem plan aby przeprawić się przez Odrę promem lecz moja fantazja poległa w starciu z rzeczywistością – promu nie ma. Najbliższa przeprawa przez rzekę znajduje się w Raciborzu. Cóż zrobić, jedziemy. W Raciborzu przerwa na kawę i po spojrzeniu na zegarek korekta planu. Jedziemy prosto do Krowiarek. Miejsce, które miałem jeszcze w planie musi jeszcze zostać w rubryce „do odwiedzenia”. Bez przygód docieramy do Krowiarek.
Pałac w Krowiarkach – foto: Inka © Inka
Niestety i ten pałac (Zbudowany przez Ernesta Joachima Strachwitza w 1826 r., na miejscu poprzedniego drewnianego dworu, który pochodził z XVII wieku. W latach 1852-1877 nastąpiła przebudowa pałacu oraz powstał park. Pałac ma m.in. skrzydło o charakterze secesyjnym, w którym można doszukać się stylu neorenesansowego i neobarokowego, trójosiową część frontową pałacu, która zwieńczona jest czteroboczną wieżą z bogato dekorowanym ośmiobocznym hełmem ) należący niegdyś do rodów von Strachwitz, von Gaschin oraz von Donnersmarck jest w stanie postępującego rozkładu. Co prawda widać jakieś ślady napraw, jakieś rusztowania ale to wszystko. Jedynie tablice „Teren prywatny. Wstęp wzbroniony” są nowe. Obchodzimy teren ale ciecia ochrony nie widać. Więc nie załatwiamy sobie „biletów wstępu”. A szkoda no fotki w necie z wnętrza pałacu są takie, że ślinka cieknie… Od miejscowych dowiaduję się, że podczas jakiś festynów wpuszczają do środka, a mauzoleum w którym spoczywają dawni właściciele jest odnowione. Ech, trza będzie tu powrócić. Jedziemy dalej do Makowa malowniczą drogą wśród pól. W Makowie podziwiamy barokowy kościół p.w. Jana Chrzciciela z XVIIIw.
Kościół p.w. Jana Chrzciciela – foto: Inka © Inka
Z Makowa wracamy do Raciborza.
Kolumna Maryjna na rynku w Raciborzu © biber
Kolejny kościół Jana Chrzciciela na trasie, tym razem w Raciborzu © biber
Trafiamy na Dni Raciborza, chodzimy chwilę po mieście, jemy obiad, obserwujemy przez chwilę występy grup folklorystycznych na Zamku i ruszamy w drogę do domu. Po drodze stajemy tylko w pobliżu Białego Dworu aby nabrać źródlanej wody z przydrożnego ujęcia do bidonów. Dziękuję Inka za wycieczkę
Trasa:
Zabrze > Przyszowice > Gierałtowice > Knurów > Kuźnia Nieborowska > Pilchowice > Stanica > Biały Dwór > Rudy > Ruda Kozielska > Kuźnia Raciborska > Turze > Ciechowice > Łęg > Racibórz –>Żerdziny –>Pawłów > Krowiarki > Maków > Pawłów > Żerdziny > Racibórz > Babice > Nędza > Szymocice > Jankowice Rudzkie > Rudy >> Zabrze
***
Wyjazd 6:40
Powrót: 21:06
***

T.Góry oraz Wikingowie w Chudowie

Sobota, 16 czerwca 2012 · Komentarze(0)
Rano popedałowałem do Tarnowskich Góry w odwiedziny do rodziny. Po kawce i rozmowie ruszyłem prosto do Chudowa. Przejazd zakłóciła akcja „łataj kapcia” w Zbrosławicach ale szybko się z nią uporałem i do Chudowa dotarłem bez dalszej zwłoki.
W Chudowie zastałem cichy, pogrążony w sjeście obóz Wikingów.
Cichy obóz Wikingów © biber
Jakoś ten spokój nie pasował do mężnych wojów i wkrótce stanęli w szranki. Chociaż z strony organizatorów padła propozycja aby walczyli w cieniu, postanowili oni walczyć na środku chudowskiej polany w promieniach palącego słońca. Mimo słońca walczyli zażarcie, nawet rozcięcie ręki, którego doznał jeden z wojów (musiał pojechać na szycie ale szybko był z powrotem) nie zmniejszyło ich bitewnego zapału.
Mimo palącego słońca walka jest zażarta © biber
Smok odstrasza wrogów, a runy chronią od pocisków © biber
"Aż pozostanie jeden!" © biber
Obserwując ich zmagania dostrzegam wśród widzów znajomą twarz – Goofy601 również dotarł do Chudowa.
Goofy601 z bliska obserwuje przemarsz wojów © biber
Dalsze walki obserwowaliśmy już wspólnie. Pokręciliśmy się jeszcze trochę po chudowskich włościach dyskutując na tematy około rowerowe i razem ruszyliśmy w kierunku Zabrza, rozstając się w Kończycach gdzie każdy wybrał swą drogę. Trasa: Zabrze (Janek, Centrum, Mikulczyce, Rokitnica, Helenka) > Bytom (Stolarzowice) > Tarnowskie Góry > Zbrosławice > Szałsza > Gliwice > Przyszowice > Chudów > Paniówki > Zabrze (Kończyce, Makoszowy, Os. Janek)
***

Lux ex Silesia

Czwartek, 3 maja 2012 · Komentarze(3)
Wyróżnienie „Lux ex Silesia” – „Światło ze Śląska” przyznawane jest od 1994 roku przez Metropolitę Katowickiego. Otrzymują je osoby, które poprzez działalność naukową, czy też artystyczną ukazują wysokie wartości moralne i wnoszą trwały wkład w kulturę Górnego Śląska.
Nazwa nagrody nawiązuje do dominikanina św. Jacka, o którym mówiono w Krakowie Ex Silesia Lux - Światło ze Śląska ponieważ oświetlał mroki ludzkich serc i drogę do zbawienia dusz. Posąg św. Jacka stoi w panteonie świętych na attyce kolumnady Berniniego na Placu św. Piotra w Watykanie. Postanowiłem w ten piękny, majowy dzień odwiedzić dom rodzinny Świętego.
Św. Jacek Odrowąż - obraz w pałacu © biber
Przez Park Powstańców szybko docieram do Sośnicy potem do Centrum i Łabęd. I tak szybko zostawiam za sobą Gliwice. Polną drogą przez Ligotę Łabędzką dojeżdżam do Rzeczyc skąd już tylko „rzut beretem” do Taciszowa i Pławniowic. W Pławniowicach decyduję się na podróż DK40. Zazwyczaj unikam jak mogę dróg „DK” ale z uwagi na środek długiego weekendu i porę dnia myślę, że będzie pusto. Założenia okazały się trafne. Prawie pusta droga szybko pozwoliła mi dotrzeć do Ujazdu, a następnie do Sławięcic. Tam skręcam na Zalesie Śl. i drogą wiodącą pod „Trzema Wiaduktami” docieram do Leśnicy. W cieniu Góry dobrze się jedzie. Coraz więcej bikerów na drodze – wszyscy podążamy pod Górę. Ja tam nie jestem żaden „profi” i mogę pozwolić sobie na przerwę w podjeździe. Przystaję pod Muzeum czynu Powstańczego.
Niecodzienny eksponat jak na Muzeum Czynu Powstańczego :) © biber
Otwarte! Wchodzę. (bilet 2zł) W końcu dziś 3 maja. Tego dnia w 1921 Śląsk po raz trzeci pogrążył się w cieniu walk… Po zwiedzeniu ekspozycji wsiadam na rower i po chwili już jestem na szczycie Annabergu.
Tego nie trzeba podpisywać © biber
Dziś nie zatrzymuję się tu na dłużej. Wykorzystując „muszle” szlaku do Santiago jadę dalej wspominając swą podróż tym szlakiem. Tą samą drogą poprowadzono również niebieski szlak rowerowy.
W opolskim to mają szlaki rowerowe... © biber
Po upływie paru chwil jestem już u celu wycieczki.
Kamień Śląski to stara wieś, w której już od XI wieku stał zamek. W nim ok. 1183 roku urodził się Jacek Odrowąż. Również tutaj na świat przyszedł jego kuzyn Czesław (późniejszy błogosławiony i patron Wrocławia) oraz jego kuzynka Bronisława (późniejsza błogosławiona). Jacek wraz z Czesławem dzięki wstawiennictwu biskupa krakowskiego Iwo Odrowąża (wuja) trafią do Rzymu gdzie poznają św. Dominika i wstępują do założonego przez niego zakonu – dominikanów. Po powrocie z Rzymu Czesław zostaje na Śląsku, a Jacek rusza do Krakowa i dalej aż do Kijowa tworząc nowe klasztory i kościoły swego zakonu. Jego działalność była bardzo sławna i obrosła cudami takimi jak wyniesienie z płonącego Kijowa monstrancji i kamiennej lecz lekkiej jak piórko figury Matki Boskiej (stąd często przedstawia się św. Jacka z monstrancją w jednej ręce i figurą Matki Boskiej w drugiej). Św. Jacek spoczął w krakowskim koście św. Trójcy. Został kanonizowany w 1594 r. Kolejni właściciele zamku w Kamieniu rodzina von Larisch pielęgnowała pamięć o św. Jacku urządzając w jego komnacie „izbę pamięci”. Napływ chętnych do zobaczenia przechowywanych tamże kołyski i ubranka chrzestnego Świętego był tak wielki iż zdecydowano w 1701 zmienić komnatę na kaplicę wraz z osobnym wejściem
Sanktuarium św. Jacka © biber
Dotychczas bowiem pielgrzymi przechodzili przez komnaty. Również kolejni właściciele przebudowanego na pałac zamku czcili pamięć o Jacku. Każdy pierworodny syn z rodziny von Strachwitz otrzymywał imię Hiacynt (czyli Jacek). Ostatni z von Strachwitzów spoczął na rodzinnej ziemi w 2002r (obok kościoła).
Miejsce spoczynku ostatniego hrabiego von Strachwitz © biber
Po II wojnie pałac był Domem Dziecka. Potem zajęli go sowieccy lotnicy z pobliskiego lotniska. W 1971 opuścili go. Po ich wyjeździe pałac uległ pożarowi… Nic z wyposażenia nie pozostało…
Pałac w Kamieniu Śląskim © biber
W 1990 ruinę pałacu przejęła Diecezja Opolska i po 4 latach remontu otwarto Sanktuarium Św. Jacka. Pałac to obecnie hotel wraz z sanatorium. Można wejść do środka (bilet 2zł) i zobaczyć parę sal. W wiosce wart zobaczenia jest również kościół pw. św. Jacka zbudowany w latach 1605-1632 w stylu barokowym.
Kościół w Kamieniu Śląskim © biber
Po zwiedzaniu i odpoczynku jadę dalej. Czarnym, szlakiem rowerowym docieram do Gogolina.
Tutaj przy wapiennikach (pracowały tutaj od XIX wieku aż do czasów transformacji) zjadam lody, chwilę chłonę atmosferę miasteczka i koło neogotyckiego kościoła pw. NSPJ z 1899-1901 oraz kościoła ewangelickiego z 1908 i dalej podążam czarnym, rowerowym.
Wapienniki w Gogolinie © biber
Nie szukam pomnika Pieśni Ludu Śląskiego czyli słynnej „Karolinki i Karlika” z uwagi na porę dnia. Zostawiam sobie to „na kiedyś”.
Spokojnymi, wiejskimi drogami docieram do Jasiony. Tam przystaję pod neobarokowym kościołem z 1911.
Kościół w Jasionie © biber
Niestety jest zamknięty więc nie wchodzę do środka (zobaczenie polichromii z 1370-1380, które znajdują się w kaplicy – dawnego prezbiterium gotyckiego kościoła z XIV w. muszę odłożyć „na zaś”).
Jadę dalej żółtym, rowerowym.
W Żyrowej znajduje się pałac wybudowany w latach 1631-1644 w stylu barokowym. Po licznych przebudowach zyskał dwie ośmioboczne wieże. Należał min. Do Żyrowskich, von Gaschin (Gaszyńskich – fundatorów kalwarii na Annabergu) i Francken-Sierstorpff. Po przejściu Armii Czerwonej w zniszczonym pałacu ulokował się ZOZ. Od 1985 trwają próby przywrócenie dawnej świetności.
Pałac w Żyrowej © biber
Obecnie dostępu do pałacu strzeże płot i tablice „Własność prywatna”. Szkoda, że tylko te tablice mają świeżą farbę… Robię fotki i jadę dalej, tym razem zielonym szlakiem rowerowym.
Docieram do Leśnicy zamykając „pętlę” wokół Annabergu.
Tą samą trasą wracam do domu.
Trasa:
Zabrze (Janek) > Gliwice (Sośnica, Centrum, Łabędy) > Ligota Łabędzka > Rzeczyce > Taciszów > Pławniowice > Ujazd > Sławięcice > Zalesie Śl. > Leśnica > Góra Św. Anny > Kamień Śl. > Gogolin > Jasiona > Żyrowa > Leśnica > > > Zabrze

Wyjazd: 7:10
Powrót: 21:20
***

Do Tarnowskich Gór

Sobota, 28 kwietnia 2012 · Komentarze(1)
Wizyta u Babci i Dziadka.
Tempo bardzo spokojne bo cieszyłem się chwilą... chwilą słońca, chwilą spokoju, chwilą jazdy, chwilą...
Pierwszy raz jechałem całą "rowerówką" w Helence. W tamtym roku 'testowałem" tylko fragment, a dziś już całość. Solidna robota, nawet drogowcom udało się ominąć przystanek od tyłu ;). Jedynie do czego można się przyczepić do odcinek koło kościoła - koło sklepów i między straganami? Na szczęście ten fragment trasy jest bardzo krótki. Więc ogólna ocena jest bardzo dobra. Zwłaszcza na tle innych tras - bubli rowerowych, którymi poruszałem się po Polsce.
Trasa:
Zabrze (Janek, Centrum, Mikulczyce, Rokitnica, Helenka) > Bytom (Stolarzowice) > DSD > Tarnowskie Góry >> Zabrze

Szlak Matki Ewy

Niedziela, 2 października 2011 · Komentarze(2)
Po dwóch, długich tygodniach przerwy od roweru wymuszonych jakąś grypą czy innym choróbskiem wracam na rower. Coś bliskiego na początek. A, że z powodu choroby nie mogłem być na otwarciu Szlaku Matki Ewy jadę to nadrobić. Kieruję się na Mikulczyce, następnie piękną, asfaltową rowerówką w stronę osiedla Młodego Górnika.
Rowerówka w stronę Osiedla Młodego Górnika © biber
Nie dojeżdżam tam lecz skręcam w lewo na Miechowice. Zatrzymuję się na chwilę przy pozostałościach szybu zachodniego KWK „Miechowice” i robię fotkę
Pozostałości KWK Miechowice © biber
Jadę dalej. Szlak Matki Ewy nie jest długi i spokojnie można go zrobić na piechotę. Wykonano piękne tablice i wydano broszurkę i pocztówki lecz zapomniano o drogowskazach. Na szczęście w broszurce jest mapka.
O Matce Ewie i szlaku można poczytać na stronie WWW
Kościół Świętego Krzyża © biber
Ruiny pałacu w Miechowicach © biber
Budynek "Ostoi Pokoju" © biber
"Cisza Syjonu" © biber
Domek Matki Ewy © biber
Kościół ewangelicki © biber
Grób Matki Ewy © biber
Jedna z tablic na szlaku © biber
Po zwiedzeniu Szlaku wyruszam w kierunku domu. Jadę Stolarzowicką aby wjechać do Zabrza od strony Rokietnicy. Mam apetyt na „spróbowanie” nowej rowerówki, o której donosił Daniel Koło ŚAM wskakuję na nowy asfalt i… pięknie jest!
Rowerówka w Rokietnicy © biber
A potem już prosto do domu.
Cieszę się, że Bytom zadbał o upamiętnienie wspaniałej, przepełnionej sercem postaci jaką była „Muterliczka”.
Swoją drogą prosi się żeby więcej takich szlaków powstało np. Szlak śląskich noblistów.
Trasa:
Zabrze (Centrum, Mikulczyce) > Bytom (Miechowice) > Zabrze (Helenka, Rokitnica, Mikulczyce, Centrum)

Góra Św. Anny czyli też Anaberg

Sobota, 17 września 2011 · Komentarze(2)
Słoneczna, wolna sobota. Pewnie już niedużo ich w tym rowerowym roku zostało. Trzeba to wykorzystać i zrealizować plan, który już trochę leży w mej głowie. Rano kawa i w drogę. Przez Maciejów (gdzie znów kolejka ludzi do wody, która sprawia, że nie chce mi się przepychać do kranu aby napełnić bidon) i Szałszę oraz Kamieniec docieram do Księżego Lasu. Stąd jadę zwykłą trasą do Toszka. Przypominam sobie, że dawno nie byłem w Poniszowicach więc skręt w lewo i jadę w kierunku Słupska i docieram do Poniszowic. Ściągnął mnie tutaj kościół p.w. św. Jana Chrzciciela.
Kościół p.w. św. Jana Chrzciciela - Poniszowice © biber
Ten orientowany, drewniany kościół stoi w wsi od XV wieku. Przebudowano go w latach 1775 i 1834. Obecnie też jest częściowo w remoncie – wygląda na to iż obijają deskami soboty zamykając je. Nie podoba mi się to. Kościołowi towarzyszy wolnostojąca dzwonnica z 1520 roku. Tuż przy kościelnej bramie znajduje się piękny nagrobek.
Nagrobek w Poniszowicach © biber
Nie chcę jechać DK40 więc przez Widów docieram do Proboszczowic i w ten sposób wjeżdżam na znaną mi drogę (ubiegłoroczna wycieczka na Górę). Jadę przez Nogowczyce oraz Jaryszów.
W Zimnej Wódce znów nie mam szczęścia i nie wchodzę do drewnianego kościoła.
W Olszowej to samo niestety.
Trudno jadę dalej. Przez odświętnie udekorowane wsie
Dożynkowe dekoracje © biber
– jutro Dożynki i przez pola
"Przez łąki, pola..." © biber
docieram do celu.
Anaberg!
To miejsce ma w sobie magię. Bez wątpienia. Snuję się po Górze, odwiedzam Bazylikę, zachodzę na zakonny cmentarz na grób franciszkanina pochodzącego z mej parafii. Jadę jeszcze pod pomnik Czynu Powstańczego gdzie konsumuję banany i szykuję się do powrotu. Jeszcze tylko pożegnalne spojrzenie na krajobraz z Góry
Panorama z Góry św. Anny © biber
i zjeżdżam w kierunku Leśnicy. Skręcam jeszcze pod Muzeum Powstań lecz jest zamknięte. Robię tylko fotkę replice samochodu pancernego „Korfanty”.
Replika samochodu pancernego „Korfanty” © biber
Oryginału używali w 1921 roku członkowie oddziału szturmowego marynarzy por. Roberta Oszka.
Przez Leśnicę, Zalesie Śląskie dojeżdżam do Sławięcic. Tym razem nie jadę już nigdzie i przejeżdżam tylko przez popałacowy park i kieruję się na Niezdrowice.
Zapalam lampki i przez Rudziniec, Pławniowice, Rzeczyce docieram do Gliwic. Jako, że wjeżdżam do miasta ubieram dodatkowo kamizelkę odblaskową i jadę do domu.
Trasa:
Zabrze > Szałsza > Kamieniec > Księży Las > Łubie > Kopienice > Zacharzowice > Wilkowiczki > Toszek > Słupsko > Poniszowice > Widów > Proboszczowice > Nogowczyce > Jaryszów > Zimna Wódka > Olszowa > Czarnocin > Poręba > Góra Św. Anny > Leśnica > Zalesie Śląskie > Sławięcice > Niezdrowice > Rudziniec > Pławniowice > Taciszów > Rzeczyce > Gliwice > Zabrze

Do Koszęcina

Sobota, 3 września 2011 · Komentarze(0)
Piękna, słoneczna sobota – tego nie wolno zmarnować! Na rower i heja! Zwykłą trasą na Tarnowskie Góry. Opłotkami przedzieram się przez miasto i już jestem w lesie. Pięknie! Chociaż już widać na niektórych drzewach iż przybierają już kolorowe, jesienne dodatki las jak zwykle czaruje. Piękną dębową aleją
Dębowa aleja © biber
docieram do Kalet.
Po drodze jak zwykle wypatruję najgrubszego cisu lecz jak zwykle go nie znajduję. Raz, dwa i już jestem za Kaletami. W Drutarni skręcam w lewo i wygodną, asfaltową drogą docieram do Bruśka.
Tam jak zwykle postój pod drewnianym kościółkiem p.w. św. Jana Chrzciciela z 1670 roku.
Kościół p.w. św. Jana Chrzciciela z 1670 roku - Brusiek © biber
http://www.brusiek.pl/o-brusku/historia-kosciola-sw-jana-chrzciciela-w-brusku
Następnie przez przepiękne miejsce jakim jest Krywałd jadę nad zbiornik „Siewniok”
Zbiornik Siewniok © biber
, a potem dalej lasem aż do Koszęcina.
A w Koszęcinie wiadomo… Wpierw pod kościół p.w. św. Trójcy z 1724 roku. http://www.trojca.com.pl/historia-kosciolka-pw.-swietej-trojcy-w-koszecinie.html Ta urokliwa, drewniana budowla ma w sobie to coś, iż przyciąga za każdym razem.
Kościół p.w. św. Trójcy z 1724 roku © biber
Po chwili jadę na ścieżkę przyrodniczą „Klepaczka”. Niestety na rozlewiskach nie ma już ptactwa, został już tylko szum drzew. Robię tylko fotki 300 letniemu dębowi
300 letni dąb © biber
oraz 200 letniej sośnie
200 letnia sosna © biber
i jadę do „Śląska”, a właściwie do pałacu książąt Hohenlohe-Ingelfingen z 1609r., przebudowanym w stylu klasycystycznym w latach 1829-30 gdzie swą siedzibę znalazł ten zespół. Trwa tam jakaś impreza, stoją jakieś namioty… nawet Hadyna „przesiadł” się na inną ławkę. Rezygnuję z fotki i przez park jadę dalej. Starą, wysadzaną kasztanami aleją
Kasztanowa aleja © biber
jadę do wieży pożarniczej. Widzę z daleka otwarte drzwi na taras widokowy lecz po dojeździe tam zastaję zamknięte drzwi wejściowe. Całuję klamkę i wracam.
Znów lasami aż do Pniowca. Potem jadę przez Strzybnicę i Rybną (koło pałacu lecz tam jak zwykle jakaś impreza i auta stoją przed frontem i jak tu zrobić fotkę?) do Miedar.
Gdy byłem w Miedarach przypomniałem się sobie, że lata nie byłem koło pałacu von Fürstenbergów . Jadę! W pałacu z 1892 mieści się dom pomocy społecznej więc dostęp do niego jest utrudniony, a płot jest zarośnięty. Przez jakieś chaszcze nie chce mi się przedzierać żeby zrobić jakąś sensowną fotkę rezygnuję więc z niej i jadę dalej do domu.
Trasa:
Zabrze (Centrum, Mikulczyce, Rokitnica, Helenka) > Bytom (Stolarzowice) > DSD > Tarnowskie Góry > Kalety > Drutarnia > Brusiek > Koszęcin > Brusiek > Boruszowice > Tarnowskie Góry (Pniowiec, Strzybnica, Rybna) > Miedary > Wilkowice > Księży Las > Kamieniec > Szałsza > Gliwice (Żerniki) > Zabrze (Maciejów, Centrum)