Wpisy archiwalne w kategorii

Wycieczki (ponad 30km)

Dystans całkowity:18207.89 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:1065:56
Średnia prędkość:17.08 km/h
Liczba aktywności:285
Średnio na aktywność:63.89 km i 3h 44m
Więcej statystyk

Piknik Forteczny 2011 w Dobieszowicach

Poniedziałek, 15 sierpnia 2011 · Komentarze(1)
Oj długo moje nozdrza nie zaznały subtelnego smaku „perfume la bunkier”. Ale w Dobieszowicach chłopaki z „Pro Fortalicium” organizują piknik z okazji święta Wojska więc postanawiam nadrobić powyższe i kieruję się do schronu bojowego nr 52. Docieram tam zwykłą trasą poprzez DSD, Tarnowskie Góry, Świerlaniec. Już z daleka widzę zaparkowane wszędzie blachosmrody, znaczy ludzi multum. Podjeżdżam pod bunkier, mam rację ludzi pełno. Gdy zobaczyłem kolejkę do zwiedzania wnętrza schronu rezygnuję z tej przyjemności i udaję się zobaczyć co tu jeszcze ciekawego. Przechodzę koło kopcącego i warczącego SKOTA darując sobie przejażdżkę i idę dalej. Oglądam stanowiska grup rekonstrukcji historycznej i zatrzymuję się na dłuższą chwilę na stoisku z naszywkami policji z całego świata. Szczególnie wrażenie robią naszywki policji indiańskich z Ameryki Północnej. Policja ta utrzymuje porządek wśród Indian, działa jako odrębna formacja policyjna. Oglądam również wystawę fotografii poświęconej tematyce wojskowej oraz działalności grup rekonstrukcji historycznej Andrzeja Pasieki i Marka Wacławczyka. Spóźniłem się na pokaz tresury psów policyjnych, a i duchota sprawiła, że pieski szybko zostały zabrane do domu. Chętni mogli również zobaczyć sprzęt pożarniczy oraz postrzelać na strzelnicy airsoftowej. Po odwiedzeniu Dobieszowic skierowałem się do domu. W Wymysłowie zobaczyłem iż krata do schronu niedaleko tamy jest otwarta więc skorzystałem z możliwości obejrzenia tego obiektu od środka. Potem podjechałem do rodzinki na kawę i już prosto, tą samą trasą do domu.
Kolejka do schronu niczym kiedyś po mięso czy kawę ;) © biber
Repliki sprzętu z września 1939 © biber
"Szczuty pustyni" daleko zawędrowały... © biber
Po Wehrmachcie pozostało tylko BMW... © biber
Wartownik z 1939 i współczeny Skot i mój rower :) © biber
Schron do obrony okrężnej broniący dostępu do tamy, był zamaskowany jako wiejska chałupa, malowanie maskujące jest współczesne © biber
Schron do obrony okrężnej broniący dojazdu do tamy - wnętrze © biber
Trasa:
Zabrze (Centrum, Mikulczyce, Rokitnica, Helenka) > Bytom (Stolarzowice) > Tarnowskie Góry > Nowe Chechło > Świerlaniec > Wymysłów > Dobieszowice > Tarnowskie Góry > DSD > Bytom (Stolarzowice) > Zabrze

XII Jarmark Średniowieczny w Chudowie 2011

Niedziela, 14 sierpnia 2011 · Komentarze(0)
Jarmark Średniowieczny w Chudowie! Tego nie można przegapić. Jazda do Chudowa! Trochę okrężną co prawda trasą bo przez Gliwice ale dotarłem. Ludzi oczywiście mnóstwo i jeszcze trochę. Trafiłem akurat na koncert muzyki dawnej w wykonaniu zespołu "Allegro" z Zabrza. Po wysłuchaniu średniowiecznej listy przebojów wyruszyłem na obchód imprezy: obóz rycerzy, kramy rzemieślników. A potem się dopiero zaczęło! Najpierw pokaz walki serbskiej grupy "Svibor", następnie walna bitwa pod zamkiem. Niestety szczęk oręża, huk hakownic, sprawność w fechtunku, bogactwo strojów pozostaną tylko w mej pamięci. Bo moja wrodzona ynteligencja kazała mi zabrać aparat ale żeby sprawdzić akumulatorki do niego to już nie!
Trasa:
Zabrze (Centrum, Maciejów) > Gliwice (Żerniki, Radiostacja, Centrum, Trynek, Bojków) > Przyszowice > Chudów > Przyszowice > Gliwice (Bojków, Lotnisko, Centrum, Radiostacja, Żerniki) > Zabrze (Maciejów, Centrum)

Chudów + Radiostacja gliwicka

Niedziela, 7 sierpnia 2011 · Komentarze(0)
Wychodzę na rower jakoś bez przekonania. Kieruję się na Chudów. Może pod zamkiem nabiorę ochoty do jazdy? Dotarłem pod zamek. Dziś ma być impreza pod tanga i tańców towarzyskich. Siedzę pod zamkiem ale jakoś ochota do jazdy nie nachodzi, a przybywający ludzie mnie denerwują. Wstaję, wskakuję na rower i jadę na lotnisko. Na Trynku pustki, nie licząc paru modelarzy próbujących swe maszyny. Po chwili jadę dalej i przez cmentarz hutniczy, na którym jak zwykle pusto i nastrojowo docieram pod Radiostację. Tu siedzę chwilę ale szybko przegania mnie słońce. Przez Żerniki, Maciejów docieram do domu.
Jakoś dziś jechałem bez przekonania, brakowało mi „lekkości” i cieszenia się z jazdy. Nie wiem może ta „niewiadomojaka” pogoda? Może coś innego? Ech...
Trasa:
Zabrze > Paniówki > Chudów > Przyszowice > Gliwice > Zabrze

Toszek i Rudziniec

Sobota, 23 lipca 2011 · Komentarze(2)
Ostatnia urlopowa sobota więc trzeba to i słońce, które w końcu się pokazało wykorzystać rowerowo. Patrzę na mapę, drapię się po głowie gdzie by tu uderzyć ale tak aby jechać asfaltem? W teren po tych opadach nie chcę się pakować. Mam! No przecież w Toszku dawno mnie nie było! Jadę. Raz, dwa przez Szałszę, Kamieniec docieram do Księżego Lasu. Tam skręcam w stronę Łubia i za zakrętem spotykam dziewczynę i 2 chłopaków z sakwami. Zatrzymuję się i pytam czy mogę pomóc. Chcieli do Toszka na zamek. Więc ich poprowadziłem przez Kopienice, Zacharzowice aż do Toszka i na zamkowy dziedziniec.
Toszek - zamek © biber
Dziś jechali z Świętochłowic, a wyruszyli z Zamościa. Zmierzają do Wrocławia, a jak im czas pozwoli to skręcą w stronę morza. Po chwili rozmowy pojechali w stronę Opola, a ja zostałem na zamku jeszcze chwilę. Ruszyłem dalej aby przez Kotulin, Proboszczowice oraz Chechło dotrzeć do drewnianego kościoła w Rudzińcu.
Rudziniec - Kościół p.w. św. Michała konstrukcji zrębowej z XVII wieku © biber
Kościół p.w. św. Michała konstrukcji zrębowej z XVII wieku. Kościół jest orientowany czyli zbudowany na osi wschód-zachód z prezbiterium na wschodniej stronie. Wewnątrz polichromie barokowe z 1657 roku
Następnie droga prowadzi mnie do Rudna. Tam obok kościoła św. Mikołaja z 1922 roku (wyposażenie częściowo z XVIII i XIX wieku z istniejącego wcześniej kościoła drewnianego) znajduje się kaplica grobowa Ballestremów,
Rudno - kaplica grobowa Ballestremów © biber
obok na cmentarzu znajdują się też ich groby.
Jadę dalej. Do niewielkiej wsi Bojszów. Stoi tam drewniany kościół cmentarny.
Bojszów - Kościół p.w. Wszystkich Świętych z końca XV wieku © biber
Kościół p.w. Wszystkich Świętych pochodzi z końca XV wieku. Został zbudowany w konstrukcji zrębowej na ceglanych fundamentach. Jest otoczony sobotami. Obecnie jest używany okazjonalnie.
Pedałuję dalej. Przez Kleszczów i Gliwice do domu na mocno spóźniony obiad.
Trasa:
Zabrze > Szałsza > Księży Las > Łubie > Kopienice > Zacharzowice > Wilkowiczki > Toszek > Kotulin > Proboszczowice > Chechło > Rudziniec > Rudno > Bojszów > Kleszczów > Gliwice > Zabrze

Industriada 2011

Sobota, 11 czerwca 2011 · Komentarze(2)
„Nadesla wiekopomna chwila...” i ruszyła Industriada 2011! Szlak Zabytków Techniki Województwa Śląskiego oferuje tak wiele, że corocznie jest problem z wyborem miejsc, do których mam ochotę pojechać. Szkoda, że trwa to tylko jeden dzień... Po przestudiowaniu programu wybieram parę obiektów (choć wiem, że i tak nie dojadę do nich wszystkich), piję kawę i w drogę. Przez Maciejów, Żerniki, Szałszę, Kamieniec docieram do Zabytkowej Stacji Wodociągowej „Zawada”. Po za parkowaniu roweru dostrzegam znajomy z „Bikestats” rower lecz jego właściciel gubi mi się w tłumie, który opanował teren. Można było zobaczyć film o początkach „Zawady”, zwiedzić Stację, zobaczyć pokaz uruchomienia zabytkowej pompy i wziąć udział w przygotowanych zabawach. Ja skorzystałem z zabawy „rowerowej” oczywiście. Polegało to na wtłoczeniu wody na wysokość 5m za pomocą pompy napędzanej poprzez rower. Trochę trzeba było się nakręcić.
Zabytkowa Stacja Wodociągowa "Zawada" © biber
Po odwiedzeniu „Zawady” pojechałem przez Zięmięcice, Przezchlebie oraz Czechowice do Łabęd. Gdy przekraczałem most przy śluzie od portu nadpłynęła barka z węglem i rozpoczął się spektakl śluzowania. Po zobaczeniu tego ciekawego widowiska pożegnałem odpływającą w kierunku Koźla barkę, a sam ulicą Portową pojechałem do następnej atrakcji tego dnia. Muzeum Techniki Sanitarnej w Gliwicach przygotowało wystawę „Gdzie król chadzał piechotą...” dotyczącą wyposażenia łazienek. Coś pięknego! Kiedyś ludzie to umieli: wykonać przedmiot praktyczny, funkcjonalny i do tego śliczny. Oprócz wystawy można było zwiedzić kompleks oczyszczalni ścieków, dowiedzieć się np. iż ścieki po oczyszczeniu rozcieńczają Kłodnicę, że powstający w wyniku fermentacji osadów jest wykorzystywany do produkcji biogazu, który zaspokaja potrzeby oczyszczalni na energię w ¼! Można było również zobaczyć wyposażenie straży pożarnej oraz wojska.
Muzeum Techniki Sanitarnej w Gliwicach © biber
Muzeum Techniki Sanitarnej w Gliwicach © biber
Muzeum Techniki Sanitarnej w Gliwicach © biber
Rzut oka na zegarek uświadomił mi, że czas biegnie i trzeba ruszyć dalej. Więc nacisk na pedały i jestem w Radiostacji. Tam z ostatnią grupą mogę posłuchać wykładu o historii tego miejsca, zobaczyć wystawę jak bezpieka inwigilowała ludzi oraz podziwiać stare, piękne odbiorniki radiowe.
Radiostacja Gliwice - taka porcelanka siedzi na czubku wieży © biber
Po zwiedzeniu Radiostacji pojechałem do „Nowych Gliwic” na wystawę starych samochodów. Gdy podziwiałem chromowe piękności dostrzegłem przybycie GOOFIEGO601, który gdzieś mi się zgubił w „Zawadzie”.
Ach ta elegancja... © biber
Chromowa ślicznotka © biber
Po chwili rozmowy rozstajemy się i podążam do następnej atrakcji. Szyb „Maciej” w tym roku przygotował pokaz działania elektrycznej maszyny wyciągowej z 1928 roku. Niestety w tym roku nie można było wspiąć się na wieżę wyciągową z powodu remontu.
Zakręcona, zakręcona... © biber
Już wiem, że nie uda mi się zobaczyć nawet tego ułamka Industriady, który sobie zaplanowałem z powodu braku czasu więc jadę do domu. Zostawiam rowerek w bezpiecznym miejscu i spacerkiem już podążam do Skansenu „Królowa Luiza” na pokaz działania maszyny wyciągowej z 1915 napędzanej parą. Para, gorąco, wielkość tej lśniącej czarnej śliczności naprawdę robią wrażenie.
Parowa maszyna wyciągowa z 1915r © biber
Para buch! © biber
Zwiedzam kompleks i drugi raz spotykam Goofiego ;) Znów chwila rozmowy, wymiana wrażeń i ruszam do domu. Przechodząc koło Kopalni „Guido” wpadam na chwilę na koncert „Hey” bo na inne atrakcje jakie „Giudo” oferował tego dnia było już za późno. Pod sceną spotykam... Goofiego :) Po paru chwilach idę do domu aby zakończyć ten dzień pysznym, zimnym piwkiem.
Trasa:
Zabrze (Centrum, Maciejów) > Gliwice (Żerniki) > Szałsza > Kamieniec > Karchowice > Zięmięcice > Przezchlebie > Gliwice (Czechowice, Łabędy, Centrum, Radiostacja, Zatorze, Nowe Gliwice, Zatorze) > Zabrze (Maciejów, Centrum)

Ponownie do Tarnowskich Gór

Niedziela, 5 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Tym razem do Tarnowskich Gór wybrałem się jako kurier dostarczyć przesyłkę. Nie wiem czy to ta pogoda czy coś innego ale zupełnie nie miałem serca do jazdy więc pojechałem, dostarczyłem, wróciłem.
Ech...
Trasa:
Zabrze (Centrum, Maciejów) > Gliwice (Radiostacja, Żerniki) > Szałsza > Zbrosławice > Tarnowskie Góry > DSD > Bytom (Stolarzowice) > Zabrze (Helenka, Rokitnica, Mikulczyce, Centrum)

Do Tarnowskich Gór

Sobota, 4 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Sobota więc zwykła trasa do Tarnowskich Gór odwiedzić Babcię i Dziadka oraz rodziców.
Trasa:
Zabrze (Centrum, Mikulczyce, Rokitnica, Helenka) > Bytom (Stolarzowice) > DSD > Tarnowskie
Góry (Centrum, Lasowice, Repty Śl) > Ptakowice > DSD > Bytom (Stolarzowice) > Zabrze

Asfaltowo, objazdowo

Niedziela, 29 maja 2011 · Komentarze(3)
Poniedziałek, wtorek, środa, czwartek, piątek słońce, a w sobotę co? Ulewa! Lecz chyba odpowiedzialny za odkręcanie deszczowego kranu aniołek usłyszał to co całą sobotę o nim wygadywałem i niedziela powitała mnie słonkiem. Wolnego, słonecznego nie wolno przecież zmarnować więc na rower. Z jednym zastrzeżeniem: tylko asfaltem, bo teren po całym dniu ulewy nie będzie z pewnością przejezdny. Zatem do Szybu Maciej napełnić bidon dobrą wodą, następnie wzdłuż Wolności/Chorzowskiej pod Radiostację Gliwicką, potem przez Żerniki do Szałszy pod drewniany kościół p.w. Najświętszej Marii Panny i pałac von Groelingów. Orientowany, czyli zbudowany na linii wschód-zachód przy czym ołtarz jest na wschodniej stronie, kościół konstrukcji zrębowej z końca XVII wieku wniesiono na miejscu wcześniejszego kościoła zniszczonego w pożarze. Przy kościele znajduje się grób właścicieli pałacu. Pałac został zbudowany przez Wiktora von Groelinga w 1877 roku w stylu neogotyckim. Obecnie stanowi własność prywatną. Postępy w remoncie pałacu można śledzić przez płot.
Drewniany kościół w Szałszy © biber
Potem wygodnym, nowym asfaltem do Ziemięcic. Tam podjeżdżam pod modne ostatnio wśród Bikestatsowiczów ruiny kościoła p.w. św. Jadwigi z bocianim gniazdem na szczycie.
Ruiny kościoła w Ziemięcicach © biber
Ten gotycko-barokowy kościół jest nieużywany od 1927. Wyposażenie przeniesiono do stojącego nieopodal nowego kościoła. Następnie elegancka droga prowadzi mnie przez Przezchlebie, poprzez zamknięty most aż do Czechowic. Mijam kąpielisko i nie chcąc jechać ruchliwą ,nawet w niedzielę, Toszecką przekraczam ją i podążam w kierunku Dzierżna. Stamtąd jadę w kierunku Pyskowic, mijam zamknięty Skansen kolejowy i jadę dalej, znów w kierunku Toszeckiej. Po jej przekroczeniu oglądam resztki kirkutu.
Kirkut w Pyskowicach © biber
Kirkut został założony w 1830 roku. Najstarszy grób pochodzi z 1841, a ostatni pochówek odbył się w 1920 roku. Zachowało się do dziś ok. 100 macew. Obok stoi ruina domu pogrzebowego. Jako, że zwiedzanie Pyskowic z rowerem jest nieporęczne jadę poboczami miasta. A jest co zwiedzać. Miasto ponoć założył jeden z trzech braci Pisków ocalały z wojny. Liczne pożary i najazdy zniszczyły zabytkową zabudowę. Zachował się średniowieczny układ urbanistyczny, ratusz z 1822r, kościół p.w. św. Marcina z XV w (bryła kościoła została zmieniona w XVII oraz XIX w), kościół cmentarny z 1868, kościół ewangelicki z 1897, kamienice z początku XIX w. Podążam dalej do Pniowa. Znajdują się tam pozostałości gródka średniowiecznego lecz nie potrafię ich zlokalizować z drogi, a na przedzieranie się przez mokre chaszcze nie mam ochoty. To samo z ruinami dworu. Pałac został zbudowany w drugiej połowie XVIII w, a następnie przebudowany pod koniec XIX w. Fundatorem był gen. Jan Benedykt von Groeling. Całość otoczona parkiem założonym po 1770. Dziś to smutne resztki. Dostępne są jedynie ruiny folwarku, co prawda coś widać między krzewami, ale podejście też jest błotniste więc odpuszczam. Drogą wśród pól docieram do Paczyny aby zobaczyć kolejny punkt na Szlaku Architektury Drewnianej. Drewniana dzwonnica znajduje się tuż obok kościoła z 1931r.
Drewniana dzwonica w Paczynie © biber
Wybudowana została w 1679 roku jako konstrukcja słupowa i oszalowana (obita) deskami. Posiada dach typu namiotowego, kryty gontem oraz nadwieszaną izbicą mieszącą niegdyś dzwony. Następnie podążam do Byciny aby obejrzeć czy dwór z 1700 jeszcze stoi.
Pałac w Bycinie © biber
Dwór został wybudowany w 1700 roku przez Albrechta Leopolda Paczyńskiego, którego kartusz herbowy wraz z datą budowy zachował się do dziś. Dwór posiadał 3kondygnacje oraz arkadowe krużganki. Po pożarze w 1867 został przebudowany. W 1945 podzielił losy innych śląskich rezydencji i został splądrowany. Obecnie w rękach prywatnych, w których niszczeje. Na skrzyżowaniu nieopodal pałacu znajduje się rokokowa figura św. Floriana gaszącego pożar pałacu w Bycinie. Jak głosi legenda nie uchronił pałacu przed pożarem i „za karę” został przeniesiony z dziedzińca pałacu w obecne miejsce. Na postumencie poniżej znajduje się chronogram. Chronogram to napis, w którym wyróżnione litery alfabetu składają się na liczbę zapisaną rzymskimi cyframi. Najczęściej to data fundacji obiektu.
Św. Florian z Byciny © biber
Dwór jeszcze stoi ale wygląda, że to są jego ostatnie chwile. Przez Taciszów, Rzeczyce, Kozłów docieram do Ostropy. Pod niedawno odnowiony drewniany kościół p.w. św. Jerzego
Drewniany kościół w Ostropie © biber
Obecny kościół wybudowany został w 1640 na miejscu wcześniejszego. Murowane, gotyckie prezbiterium być może jest starsze niż reszta kościoła wykonana z drewna o konstrukcji zrębowej, sądzi się że pochodzi z XV w. Z Ostropy wzdłuż autostrady jadę na gliwickie lotnisko. Mam szczęście bo akurat spadochroniarze wsiadają do samolotu.
"Antek" wznosi się... © biber
Zostaję zatem i po chwili przyglądam się skokom.
I w dół... © biber
Potem już jadę prosto przez Sośnicę do domu.
Trasa:
Zabrze > Gliwice Radiostacja > Gliwice Żerniki > Szałsza > Ziemięcice > Przezchlebie > Gliwice Czechowice > Pyskowice > Pniów > Paczyna > Bycina > Taciszów > Rzeczyce > Kozłów > Ostropa > Gliwice Lotnisko > Gliwice Sośnica > Zabrze

Zdążę przed burzą, czy nie?

Sobota, 21 maja 2011 · Komentarze(0)
Ciepło, wręcz gorąco. Widać białe chmurki na niebie ale z nich mają być burze? Eee nie! Jadę! Szybko docieram do Borowej Wsi. Już dawno chciałem zobaczyć stojący tam drewniany kościół p.w. św. Mikołaja z 1737.
Drewniany kościół p.w. św. Mikołaja z 1737 © biber
Kościół stoi na tym miejscu od 1938r albowiem wcześniej stał w Przyszowicach. Przy kościele znajduje się grób ks. Roberta Gajda, kompozytora muzyki sakralnej, który był w Borowej Wsi proboszczem w latach 1946-52. Po obejrzeniu kościółka przeprawiam się przez DK44 i jadę do Bujakowa aby zobaczyć tamtejszy ogród botaniczny w kwitnącej szacie. Przed wizytą tam strzelam fotkę krzyżowi pokutnemu, który dotychczas mi nie chciał „pozować"
Krzyż pokutny - Bujaków © biber
A potem już do ogrodu, a tam...
Ogród botaniczny - Bujaków © biber
Ogród botaniczny - Bujaków © biber
Ogród botaniczny - Bujaków © biber
Ogród botaniczny - Bujaków © biber
Ogród botaniczny - Bujaków © biber
Kolory..., zapachy... napisać coś pięknego to mało.
Z Bujakowa droga niby prosta ale znalazłem się w zasięgu potężnego magnesu jakim jest Chudów więc nie obyło się bez wizyty u podnóża zamku. Gdy tam byłem rozległy się narastające grzmoty... Hmm wracam, Zdążę przed burzą, czy nie? Nie! Przy przejechałem autostradę niebo zafundowało mi prysznic. Lało solidnie. Kończyce, Makoszowy całe w wodzie. Gdy przejechałem przez Park Leśny i dotarłem do Centrum powitał mnie widok prawie, że suchych chodników. Gdy byłem pod klatką parę kropli znów upadło mi na kask...
Trasa:
Zabrze > Borowa Wieś > Bujaków > Chudów > Paniówki > Zabrze

Do Tarnowskich Gór

Sobota, 30 kwietnia 2011 · Komentarze(0)
Wbrew pesymistycznym prognozom pogody sobotni ranek przywitał mnie pięknym słońcem i bezchmurnym niebem. Miałem zjechać do Tarn. Gór samochodem ale jak taka pogoda to środek transportu mógł być tylko jeden! Po kawie i śniadaniu ruszam. Przez Maciejów, a co. Pod Szybem „Maciej” napełniam wodą bidon i ruszam dalej przez Żerniki, Szałszę, Zbrosławice do Tarnowskich Gór. Robię zakupy i zamówiony towar dostarczam Babci. Potem do rodziców, wypić kawę i pobawić się z psiną. Przy zabawie robi się ciemno, patrzę w górę i widzę ciężkie, ciemne chmury. Zaczyna kropić... padać... lać... Leje... leje i leje i tak przez dwie godziny. Stopniowo rozjaśnia się i przestaje. Wskakuję na rower i kieruję się do domu. Wybieram asfalt żeby się nie kąpać w błocie. Bocznymi uliczkami przedostaję się do Starych Tarnowic, stamtąd pokonując parę górek przez Repty Śl., Ptakowice i Górniki docieram do Stolarzowic. Tam przestaje definitywnie mi towarzyszyć lekka mżawka, która od czasu do czasu przysiadała mi na bagażniku. Skręcam w stronę Zabrza. Po chwili już jestem w Mikulczycach gdzie przy ratuszu wita mnie piękne słońce. Po dotarciu do Centrum ze zdumieniem widzę suche ulice i spacerujących, bez parasoli ludzi. Muszę do nich przedstawiać ciekawy widok jak tak mokry pedałuję w stronę domu.
A jednak prognoza się sprawdziła!
Trasa:
Zabrze (Centrum, Maciejów) > Gliwice (Żerniki) > Szałsza > Kamieniec > Zbrosławice > Tarnowskie Góry (St. Tarnowice, Centrum, Lasowice, Centrum, St. Tarnowice, Repty Śl) > Ptakowice > Bytom (Górniki, Stolarzowice) > Zabrze (Helenka, Rokitnica, Mikulczyce, Centrum)