Jubileuszowy Annaberg

Sobota, 8 maja 2010 · Komentarze(2)
Nareszcie! Nie pada! Sobota! Czas na wdrożenie w życie planu wycieczki, który ostatnio chodził mi po głowie. Podczas picia porannej kawki co chwila zerkałem na niebo ale uspokojony prześwitującym przez dziury w chmurach błękitem z uśmiechem wyruszyłem w drogę.
Poprzez Wilkowice, Łubie, Zacharzowice dotarłem do Toszka. Droga wiła się wśród kolorowych pól...
Pola rzepaku... © biber
Z Toszka spokojnymi wiejski drogami dotarłem do Kotulina. Z daleka widziałem już wieżę kościoła.
Kościół św. Michała Archanioła w Kotulinie © biber
Ten stuletni kościół ma bardzo ciekawą architekturę. Obok kościoła na cmentarzu znajduje się zadbany pomnik poświęcony poległym i zaginionym mieszkańcom okolicznych wsi podczas wojen światowych. Smutne, tyle nazwisk...
Jadę dalej i wkrótce jestem już w województwie opolskim. A konkretnie w Jaryszowie. Stamtąd jadę niebieskim szlakiem rowerowym do Zimnej Wódki.
To się nazywa promocja wsi! Takie zaproszenie... © biber
Oprócz słynnej nazwy wieś posiada drewnianą perełkę – kościół p.w. Marii Magdaleny.
Kościół p.w. Marii Magdaleny w Zimnej Wódce © biber
Powstał w 1524 r. Przebudowany w 1748 r. Kościół drewniany, jednonawowy konstrukcji zrębowej. Mniejsze prezbiterium od nawy, zamknięte trójbocznie z przylegającą zakrystią z lożą lokatorską na piętrze. Wieża konstrukcji słupowej od frontu, wtopiona w nawę z kruchtą w przyziemiu. Kryta dachem wspólnym dla nawy. Dach dwukalenicowy, kryty gontem z ośmioboczną wieżyczką na sygnaturkę. Zwieńczoną gontowym hełmem baniastym z latarnią. Ołtarz główny barokowy z 1 poł. XVIII w. Ambona z 1 poł. XIX w. Wg legendy powstał na miejscu żarliwej modlitwy pewnego biskupa. A wracając do nazwy: pewnego razu poprzez pewien teren przejeżdżał książę. Było bardzo gorąco. Płynęła tamtędy źródlana woda. Tak więc książę widząc to zatrzymał się i napił. Później powiedział: "Ach jaka dobra zimna woda". Od tego pochodzi nazwa wsi Ciekawe jaki inteligent przetłumaczył Zimną Wodę na Zimną Wódkę? O czym on myślał? :) Ale i tak wieś miała więcej szczęścia jak miejscowości Groß-Dupin i Klein-Dupin z Dolnego Śląska, które zmieniono na Dupinę Wielką i Małą :) (obecnie Nadolice Wielkie i Nadolice Małe).
Droga prowadziła mnie dalej do Olszowy.
Kościół pw. Matki Boskiej Śnieżnej w Olszowej © biber
Otoczony kamiennym murem jednonawowy, barokowy kościółek o konstrukcji zrębowej wniesiony w 1648r (przebudowany w 1748, remontowany w 1988 oraz 2007. Kościółek jest umiejscowiony na cmentarzu, otoczonym kamiennym murem z zabytkową XVIII-wieczną bramką składającą się z dwóch filarów, pokrytych drewnianym zadaszeniem) był niestety zamknięty.
Polnymi drogami...
polne drogi © biber
Wśród pól...
Krajobraz w okolicach Góry Św. Anny © biber
Docieram do celu wycieczki.
Góra Św. Anny, Góra Chełmska, Sanki Annaberg, Świyntô Anna, Annaberg to najwyższe wzniesienie grzbietu Chełma na Wyżynie Śląskiej o wysokości 407,6 m n.p.m. Najbardziej słynie z klasztoru franciszkanów i bazyliki św. Anny Samotrzeciej.
Bazylika na Górze Św. Anny © biber
Więcej o Górze
Historia Sanktuarium
Oprócz Sanktuarium na Górze znajdziemy piękną Kalwarię, Ołtarz papieski. Na zboczu Góry znajduje się pomnik Czynu Powstańczego i amfiteatr. Na terenie Góry Św. Anny znajduje się również Park Krajobrazowy. Po zjedzie z Góry w kierunku Leśnicy chciałem zwiedzić Muzeum Powstań lecz było już zamknięte (czynne: wtorek-niedziela w godz. 9-15, wstęp - 2 zł) no to pojechałem dalej.
Przez Leśnicę i Zalesie Śląskie (kościół z 1812-1815 z gotyckim prezbiterium z ok. 1400r.) dojechałem do Sławęcic. Sławęcice były niegdyś siedzibą rodu Hohenlohe-Ohringen (krewniacy koszęcińskich Hohenlohe-Ingelfingen). Po nich zostały pozostałości zespołu parkowo-pałacowego (jeden z największych parków Opolszczyzny).
Park w Sławięcicach © biber
Na terenie parku zachował się późnoklasycystyczny dom ogrodnika, barokowy pawilon ogrodowy tzw. "Belweder" oraz boczne wejście do pałacu. Można też zobaczyć kościół p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej z 1869r. Gdy robiłem fotki śluzy na Kanale Kłodnickim spojrzałem w niebo...
czarne chmury... © biber
Burze chodzące wokół przez cały dzień miały mnie dopaść? Eee chyba nie.
Pojechałem dalej. W niewielkiej odległości od Sławęcic znajduje się teren obozu koncentracyjnego. Początkowo umieszczono w nim głównie Żydów dlatego zwany był Judenlager. Później został włączony do systemu podobozów Auschwitz. Zwany był Blechhammer. Więźniowie pracowali w pobliskich zakładach chemicznych.
Brama i wieżyczka strażnicza obozu w Sławięcicach © biber
Teren był ogrodzony wysokim murem i otoczony masywnymi wieżami strażniczymi. Do dnia dzisiejszego zachowały się resztki ogrodzenia, wieżyczki, plac apelowy, na którym znajduje się pomnik poświęcony ofiarą obozu oraz krematorium, które było zasilane paliwem płynnym, produktem odpadowym z zakładów chemicznych, które produkowały benzynę syntetyczną z węgla (szacuje się, że 60-90% samolotów Luftwaffe używały takiej benzyny). Teren wokół (nawet w parku) jest wręcz usiany małymi jednoosobowymi schronami przeciwlotniczymi tzw. „Einmannbunkier”
Budynek krematorium obozowego w Sławięcicach © biber
Splitterschutzzelle - jednoosobowy schron przeciwlotniczy © biber
Po styczniu 1945r. władzę nad obozem przejął NKWD, który umieścił w nim Niemców, Ślązaków, jeńców i innych „niewygodnych”. Więźniowie pracowali w pobliskich zakładach chemicznych przy demontażu linii produkcyjnej benzyny. Wraz z nią zostali wywiezieni na Wschód...
Gdy byłem na terenie obozu...lunęło ale tak konkretnie. Wróciłem szybko do Sławęcic. Skryłem się pod wiatą przystanku. Niestety nie doceniłem fantazji kierowców i po przejeździe takiego jednego „kozaka”... wyczerpałem chyba limit kąpieli na ten rok ;)
Po jakiś 20min już tylko kropiło więc ruszyłem do domu. Pojawiły się nawet przebłyski błękitnego nieba. Niestety była to zmyłka. I znów! Sruuu! Leje.
Przejechałem szybko przez Rudziniec i Pławniowice, nie odwiedzając ich (będzie następna wycieczka przecież). W Pławniowicach decyduje się na coś co bardzo rzadko robię. Wyjechałem na DK40 i podążyłem nią w stronę domu. Ale ten ruch... Za Byciną nie wytrzymałem nerwowo i zjechałem z DK i przez Dzierżno, Czechowice, Przezchlebie, Ziemięcice dotarłem do Zbrosławic, a stamtąd ciągle w deszczu do domu.

P.S.
Wyjaśnienie słówka "Jubileuszowy" z tytułu:
Pierwsza setka w tym sezonie i pierwszy tysiąc w tym sezonie oraz bonusowo pierwsza setka na BS i pierwszy tysiąc na BS :D

Trasa:
Tarnowskie Góry > Wilkowice > > Księży Las > Łubie > Kopienice > Zacharzowice > Wilkowiczki > Toszek > Kotulin > Proboszczowice > Nogowczyce > Jaryszów > Zimna Wódka > Olszowa > Czarnocin > Poręba > Góra Św. Anny > Leśnica > Zalesie Śląskie > Sławięcice > Niezdrowice > Rudziniec > Pławniowice > Niewiesze > Bycina > Dzierżno > Gliwice-Czechowice > Przezchlebie > Ziemięcice > Boniowice > Kamieniec > Zbrosławice > Tarnowskie Góry

Komentarze (2)

Ho, ho, ho:)
Ile okazji się nazbierało:) Gratuluję:)

Kajman 20:58 sobota, 8 maja 2010

No to się nazbierało okazji do świętowania. Nawet z nie najlepszych prognoz pogody, zrobił się fajny dzień. Trasa tez całkiem przyjemna.

fredziomf 20:50 sobota, 8 maja 2010
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa mmyta

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]