Po załatwieniu porannych sprawunków i innych tego typu spraw mogłem pojechać gdzieś w dal. Niestety brakowało mi ********* ale nie mogłem zmarnować takiego dnia. Dawno tak nie było. Wybrałem się sprawdzić jak też wygląda las po tych deszczach. Już wszystkie drzewa ubrały zieloną sukienkę, a na ziemi leży rozłożony dywan utkany z liści jagód. Momentami więcej pchałem/niosłem rower bo pozostałości deszczów w postaci błota lub kałuż uniemożliwiały jazdę. Widać, że ziemia już nie może przyjąć więcej wody, w każdym zagłębieniu stoi woda.
Trasa: Tarnowskie Góry > Mikołeska > Brusiek _________________________________
Po sobotnim zakręceniu trzeba się wyluzować, więc uznałem, że w Brynku będzie ku temu sprzyjający klimat. Cóż za aromaty rozchodzą się w ogrodzie! Aż ciężko się z stamtąd ruszyć. Nie wracałem standardową trasą ale skręciłem w drugą stronę i dotarłem do Tworoga. Gdy tam dojechałem stwierdziłem, że fajnie będzie wrócić polami. I tak okrężnymi polnymi drogami dotarłem do domu. Co prawda to prawda to, że od Wielowsi goniła mnie burza ale zdążyłem wrócić. Dostałem tylko paroma kroplami.
Trasa: Tarnowskie Góry > Ptakowice > Wilkowice > Księży Las > Jasiona > Połomia > Brynek > Tworóg > Świniowice > Wielowieś > Wojska > Jasiona > Księży Las > Wilkowice > Ptakowice > Tarnowskie Góry _________________________________________
W sumie to mogłem wpis zatytułować tytułem piosenki Reni Jusis „Zakręcona” :) bo droga tak pokrętnie mi się ułożyła. Co tu dużo pisać wystarczy spojrzeć na trasę i mapę: Trasa: Tarnowskie Góry > Ptakowice > Tarnowskie Góry > Nakło Śl. > Nowe Chechło > Świerklaniec > Jezioro Chechło-Nakło > Żyglin > „Pasieki” > Żyglin > Jezioro Chechło-Nakło > Tarnowskie Góry > DSD > Stolarzowice > Helenka > Stolarzowice > DSD > Tarnowskie Góry
To był wspaniały, pełny słońca dzień...
Wszyscy razem w jednym tempie Rusz się zamiast śmiać się ze mnie ___________________________________________
Piękny, słoneczny dzień jakiego dawno nie było. Dowiedziałem się, że zamek nie ucierpiał i można do niego dojechać i kolejna impreza się odbędzie więc kawka i na rower! Po drodze na Dramą i Kłodnicą można zauważyć jak wysoko szła woda ale już rzeki wróciły do koryt. Tylko przed samym Chudowem woda stała jeszcze na jezdni nie wspominając o zalanych okolicznych polach. Straszne jaką siłą dysponuje woda... Przy zamku tez widać ślady wody, a organizatorzy twierdzili że znów fosa była pełna wody, nawet więcej niż pełna. Zamek w Chudowie opanowali tym razem miłośnicy starych samochodów i motocykli. Jak zauważyłem Dużego Fiata z żółtymi tablicami rejestracyjnymi... poczułem się staro ;) Pomyśleć, że kiedyś prowadziłem takie auto...
Wysuszyłem się po sobotnich opadach i korzystając, że dzień zapowiadał się słonecznie ruszyłem do Chudowa. Na chudowskim zamku odbywała się impreza pt. „Historia Roweru”.
Karl Freiherr Drais von Sauerbronn w 1818 zbudował pierwowzór roweru, tzw. maszynę biegową. Pojazd wprawiano w ruch przez odpychanie się nogami od ziemi. Prędkość ok. 13-15 km/h. To jedyna replika w Polsce. Działająca! Każdy chętny mógł spróbować „jazdy”. Ciekawie... Temu wszystkiemu towarzyszyły pokazy ewolucji rowerowych
Nareszcie! Nie pada! Sobota! Czas na wdrożenie w życie planu wycieczki, który ostatnio chodził mi po głowie. Podczas picia porannej kawki co chwila zerkałem na niebo ale uspokojony prześwitującym przez dziury w chmurach błękitem z uśmiechem wyruszyłem w drogę. Poprzez Wilkowice, Łubie, Zacharzowice dotarłem do Toszka. Droga wiła się wśród kolorowych pól...
Ten stuletni kościół ma bardzo ciekawą architekturę. Obok kościoła na cmentarzu znajduje się zadbany pomnik poświęcony poległym i zaginionym mieszkańcom okolicznych wsi podczas wojen światowych. Smutne, tyle nazwisk... Jadę dalej i wkrótce jestem już w województwie opolskim. A konkretnie w Jaryszowie. Stamtąd jadę niebieskim szlakiem rowerowym do Zimnej Wódki.
Powstał w 1524 r. Przebudowany w 1748 r. Kościół drewniany, jednonawowy konstrukcji zrębowej. Mniejsze prezbiterium od nawy, zamknięte trójbocznie z przylegającą zakrystią z lożą lokatorską na piętrze. Wieża konstrukcji słupowej od frontu, wtopiona w nawę z kruchtą w przyziemiu. Kryta dachem wspólnym dla nawy. Dach dwukalenicowy, kryty gontem z ośmioboczną wieżyczką na sygnaturkę. Zwieńczoną gontowym hełmem baniastym z latarnią. Ołtarz główny barokowy z 1 poł. XVIII w. Ambona z 1 poł. XIX w. Wg legendy powstał na miejscu żarliwej modlitwy pewnego biskupa. A wracając do nazwy: pewnego razu poprzez pewien teren przejeżdżał książę. Było bardzo gorąco. Płynęła tamtędy źródlana woda. Tak więc książę widząc to zatrzymał się i napił. Później powiedział: "Ach jaka dobra zimna woda". Od tego pochodzi nazwa wsi Ciekawe jaki inteligent przetłumaczył Zimną Wodę na Zimną Wódkę? O czym on myślał? :) Ale i tak wieś miała więcej szczęścia jak miejscowości Groß-Dupin i Klein-Dupin z Dolnego Śląska, które zmieniono na Dupinę Wielką i Małą :) (obecnie Nadolice Wielkie i Nadolice Małe). Droga prowadziła mnie dalej do Olszowy.
Otoczony kamiennym murem jednonawowy, barokowy kościółek o konstrukcji zrębowej wniesiony w 1648r (przebudowany w 1748, remontowany w 1988 oraz 2007. Kościółek jest umiejscowiony na cmentarzu, otoczonym kamiennym murem z zabytkową XVIII-wieczną bramką składającą się z dwóch filarów, pokrytych drewnianym zadaszeniem) był niestety zamknięty. Polnymi drogami...
Docieram do celu wycieczki. Góra Św. Anny, Góra Chełmska, Sanki Annaberg, Świyntô Anna, Annaberg to najwyższe wzniesienie grzbietu Chełma na Wyżynie Śląskiej o wysokości 407,6 m n.p.m. Najbardziej słynie z klasztoru franciszkanów i bazyliki św. Anny Samotrzeciej.
Więcej o Górze Historia Sanktuarium Oprócz Sanktuarium na Górze znajdziemy piękną Kalwarię, Ołtarz papieski. Na zboczu Góry znajduje się pomnik Czynu Powstańczego i amfiteatr. Na terenie Góry Św. Anny znajduje się również Park Krajobrazowy. Po zjedzie z Góry w kierunku Leśnicy chciałem zwiedzić Muzeum Powstań lecz było już zamknięte (czynne: wtorek-niedziela w godz. 9-15, wstęp - 2 zł) no to pojechałem dalej. Przez Leśnicę i Zalesie Śląskie (kościół z 1812-1815 z gotyckim prezbiterium z ok. 1400r.) dojechałem do Sławęcic. Sławęcice były niegdyś siedzibą rodu Hohenlohe-Ohringen (krewniacy koszęcińskich Hohenlohe-Ingelfingen). Po nich zostały pozostałości zespołu parkowo-pałacowego (jeden z największych parków Opolszczyzny).
Na terenie parku zachował się późnoklasycystyczny dom ogrodnika, barokowy pawilon ogrodowy tzw. "Belweder" oraz boczne wejście do pałacu. Można też zobaczyć kościół p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej z 1869r. Gdy robiłem fotki śluzy na Kanale Kłodnickim spojrzałem w niebo...
Burze chodzące wokół przez cały dzień miały mnie dopaść? Eee chyba nie. Pojechałem dalej. W niewielkiej odległości od Sławęcic znajduje się teren obozu koncentracyjnego. Początkowo umieszczono w nim głównie Żydów dlatego zwany był Judenlager. Później został włączony do systemu podobozów Auschwitz. Zwany był Blechhammer. Więźniowie pracowali w pobliskich zakładach chemicznych.
Teren był ogrodzony wysokim murem i otoczony masywnymi wieżami strażniczymi. Do dnia dzisiejszego zachowały się resztki ogrodzenia, wieżyczki, plac apelowy, na którym znajduje się pomnik poświęcony ofiarą obozu oraz krematorium, które było zasilane paliwem płynnym, produktem odpadowym z zakładów chemicznych, które produkowały benzynę syntetyczną z węgla (szacuje się, że 60-90% samolotów Luftwaffe używały takiej benzyny). Teren wokół (nawet w parku) jest wręcz usiany małymi jednoosobowymi schronami przeciwlotniczymi tzw. „Einmannbunkier”
Po styczniu 1945r. władzę nad obozem przejął NKWD, który umieścił w nim Niemców, Ślązaków, jeńców i innych „niewygodnych”. Więźniowie pracowali w pobliskich zakładach chemicznych przy demontażu linii produkcyjnej benzyny. Wraz z nią zostali wywiezieni na Wschód... Gdy byłem na terenie obozu...lunęło ale tak konkretnie. Wróciłem szybko do Sławęcic. Skryłem się pod wiatą przystanku. Niestety nie doceniłem fantazji kierowców i po przejeździe takiego jednego „kozaka”... wyczerpałem chyba limit kąpieli na ten rok ;) Po jakiś 20min już tylko kropiło więc ruszyłem do domu. Pojawiły się nawet przebłyski błękitnego nieba. Niestety była to zmyłka. I znów! Sruuu! Leje. Przejechałem szybko przez Rudziniec i Pławniowice, nie odwiedzając ich (będzie następna wycieczka przecież). W Pławniowicach decyduje się na coś co bardzo rzadko robię. Wyjechałem na DK40 i podążyłem nią w stronę domu. Ale ten ruch... Za Byciną nie wytrzymałem nerwowo i zjechałem z DK i przez Dzierżno, Czechowice, Przezchlebie, Ziemięcice dotarłem do Zbrosławic, a stamtąd ciągle w deszczu do domu.
P.S. Wyjaśnienie słówka "Jubileuszowy" z tytułu: Pierwsza setka w tym sezonie i pierwszy tysiąc w tym sezonie oraz bonusowo pierwsza setka na BS i pierwszy tysiąc na BS :D
Rano niebo było zachmurzone lecz nie padało. Gdy piłem kawę z niepokojem popatrywałem w niebo ale nic – sucho. Więc na rowerek! Skierowałem się do Brynka bo po deszczowych dniach w ogrodzie powinno być pełno zieleni. Przez Osadę Jana, Repty Śląskie wyjechałem z Tarnowskich Gór i dotarłem do Ptakowic. Stamtąd do Zbrosławic. Zbrosławice położone w dolinie Dramy, która meandruje pomiędzy pagórkami zyskały sobie niegdyś miano „małej Szwajcarii”, a tutejszy mikroklimat stanowiły iż zostały miejscowością kuracyjno-wypoczynkową. W latach 30tych XX w. w pobliżu ówczesnej granicy zostały wybudowane bunkry „Punktu Oporu Zbrosławice” stanowiące część „Pozycji Górnośląskiej”. Niedawno jeden z nich został odrestaurowany i udostępniony do zwiedzania lecz jest to możliwe w soboty więc dziś go ominąłem.
Gotycki kościół p.w. Wniebowzięcia NMP z 1. poł. XV w. przebudowany w XVII i XVIII w. Sanktuarium Matki Boskiej Zbrosławickiej. Ołtarz główny z II poł. XVIII w. w swym zwieńczeniu zawiera słynącą łaskami figurkę Matki Boskiej z XV w. Z Zbrosławic udałem się dalej do Kamieńca.
Późnogotycki kościół p.w. św. Jana Chrzciciela z 1413r., przebudowany w XIX w. Na wieży znajduje się dzwon z 1587r. Legenda wiążę go z Templariuszami lecz to tylko legenda...
Barokowy pałac Scholtz von Löwenckronów potem hrabiów Strachwitzów z pocz. XVIII w. zbudowany na fundamentach zamku Kokoszów z XV-XVI w. Rozbudowany i przekształcony w l. 1872-73 i 1910. Obecnie Sanatorium Rehabilitacyjne dla Dzieci (ośrodek zamknięty). Z Kamieńca ładna, długa, prosta zaprowadziła mnie do Księżego Lasu.
Drewniany kościół p.w. św. Michała Archanioła konstrukcji zrębowej z 1494r. W XVIII zbudowano kaplicę. W 1905r. dobudowano ceglaną przybudówkę. W kościele znajduje się wyposażenie barkowe. Jest to jeden z najstarszych kościołów drewnianych w Polsce. Z Księżego Lasu przez Jasionę i Połomię przeskakując DK11 dotarłem do Brynka. Miałem rację po ostatnich deszczach ogród eksplodował zielenią. „Parę” kwiatuszków też się znalazło...
Fabryka papieru z 1894r. Wcześniej była tutaj wytwórnia materiałów wybuchowych "Lignoza". Większość zabudowań Boruszowic stanowią pozostałości koloni robotniczej wybudowanej w l. 1901-06. Domy zostały wybudowane z czerwonej cegły i muru pruskiego (poddasza). A stamtąd prosto, znów przez las, do Tarnowskich Gór. W „leśnej” dzielnicy Tarnowskich Gór – Pniowcu rzuciłem okiem na tamtejsze jeziorka.
Nad jednym z nich spotkałem boćka, który też wybrał się na spacer. Skorzystał nawet z mostka! Po przejściu majestatycznym krokiem przez mostek stwierdził, że nic ciekawego na „moim” brzegu nie ma i se poleciał...
Gdy dotarłem do domu aniołek odpowiedzialny za deszcz odkręcił „na full” prysznic lecz chyba nie wie, że mu cały czas coś przeciekało i krople deszczu towarzyszyły mi od Ptakowic. Nu pagadi Aniołku!
Trasa: Tarnowskie Góry > Ptakowice > Zbrosławice > Kamieniec > Księży Las > Jasiona > Połomia > Brynek > Boruszowice > Tarnowskie Góry
"Idźmy na wschód - tam musi być jakaś cywilizacja" powiedział Maks w „Seksmisji” posłuchałem :) Przez Nowe Chechło i Świerklaniec dotarłem nad „granicę” śląsko-zagłębiowską. Kontroli paszportowej nie było więc paszport pozostał w kieszeni. Przekroczyłem Brynicę i znalazłem się w Wymysłowie. Chciałem ominąć Dobieszowice i wybrałem polną drogę, która miała zaprowadzić mnie nad Jezioro Rogoźnik. Niestety początek drogi, a właściwie błota sprawił iż musiałem pchać rower. Okazało się, że to dopiero początek. Gdy już wydostałem się na twardy grunt trafiłem na plac budowy. Będzie tam bowiem przebiegać A1. Chłopaki mimo niedzieli pracowali. Na mnie uwagi nie zwracali. Czyżby dlatego, że byłem w „odblaskach” uznali, że mam prawo pętać się na budowie? Nie wiem. Znowu musiałem popychać rowerek przez zwały. A uczucie jak koło ciężarówki, które sięgało mi do ramienia toczy się koło mnie.... Po wydostaniu się z budowy dojechałem skurzony jak po Dakarze nad Jezioro Rogoźnik. Potem zboczami góry Buczyna dotarłem do samego Rogoźnika. Po przejeździe przez wieś wybrałem polną drogę. Przez polne wzgórza dojechałem do Wojkowic. Z góry był bardzo ciekawy widok. Było widać nawet miejsce budowy autostrady, którą „wizytowałem” (to te piaskowe kupy na horyzoncie) Podczas przejazdu przez Wojkowice zatrzymałem się na chwilkę przy bardzo ciekawym architektonicznie kościele z 1928r. Kościół p.w. św. Antoniego Padewskiego w Wojkowicach Historia Kościoła A potem dalej... Ukazała się Cementownia Grodziec, a raczej jej smutne resztki... Historia Cementowni Podczas gdy fotografowałem ruiny zagadał do mnie przechodzień. Były pracownik zakładu powiedział mi, że to co przed nami to resztki magazynów. Tu ładowały się samochody. Dowiedziałem się także jakie to ekstra babeczki pracowały w fabrycznym laboratorium :) Potem dalej pod górkę. Właściwie rzecz ujmując pod Górę Św. Doroty w Będzinie. Na górze znajduje się zabytkowy kościół z 1635r. A jakże pod wezwaniem św. Doroty... Historia Kościoła Z Dorotki (jak powszechnie się nazywa wzgórze) roztacza się wspaniała panorama. Jest świetny widok np. na Elektrownię „Łagisza” Po zjeździe z góry przejeżdżałem co prawda pod bramą elektrowni ale widok z spod bramy już nie jest taki. Ścieżką wzdłuż Czarnej Przemszy... wygodną drogą wzdłuż „Pogorii IV”... A następnie asfaltowymi drogami prowadzącymi przez pola dotarłem do Siewierza. W Siewierzu odwiedziłem ruiny zamku biskupów krakowskich... wraz z niedawno zrekonstruowanym mostem zwodzonym... W Siewierzu można oprócz zamku zobaczyć: Kościół św. Macieja Apostoła Kościół św. Barbary i Walentego A przede wszystkim jeden z najstarszych kościołów w Polsce: Kościół św. Jana Chrzciciela z I połowy XII w. Obecnie pełni funkcję kaplicy cmentarnej. Historia zamku siewierskiego Historia kościołów siewierskich Po obejrzeniu Siewierza wyruszyłem do domu. Poprzez Las Szeligowiec... Dotarłem do Zendka. Następnie już normalnymi drogami dotarłem do lotniska Przyszowice. Kiedyś z jego płyty startowały Me163 Komet jedne z pierwszych myśliwskich odrzutowców, a dziś... Pierwszy raz załapałem się na samolot. Bywałem tu nie raz ale nigdy nie widziałem lądującego/startującego samolotu. Samolot widziałem na płycie dopiero jak sam nim wróciłem :) A dziś proszę zaledwie po 3 minutach pojawiła się lądująca maszyna :) Początki lotniska Przez Ożarowice, Krynicę i Jezioro Chechło-Nakło wróciłem do domu.
Trasa: Tarnowskie Góry > Nowe Chechło > Świerklaniec > Wymysłów > Rogoźnik > Wojkowice > Grodziec > Łagisza > "Pogoria IV" > Trzebisławice > Siewierz > Zendek > Ożarowice > Brynica > Żyglin > Jezioro Chechło-Nakło > Tarnowskie Góry
Po porannym zamotaniu (zakupy i takie tam) wyruszyłem na leśne drogi, które przez Mikołeskę zaprowadziły mnie do Bruśka. Tam, korzystając z sobotniego braku ruchu, postanowiłem sprawdzić nowy asfalt. Równiutką nawierzchnią super się śmigało aż do Koszęcina. W Koszęcinie skierowałem się do drewnianego kościółka p.w. Św. Trójcy z 1724r. Znajduje się on na Szlaku Architektury Drewnianej. Historia kościoła Elementem legendy o powstaniu kościoła jest udział w niej raka, który zaprzężony w uprząż zwoził drewno na właściwe miejsce z miejsca wybranego przez ludzi. Następnie udałem się na Ścieżkę przyrodniczo-leśną „Klepaczka”. Niestety nie jest ona za długa bo tylko 3,5 km. A szkoda bo jest bardzo ciekawa (np. wspaniały okaz dębu czy sosny) i dobrze oznaczona. Rozpoczyna się i kończy koło GOSiRu. Ten “sęp” pojawił się zaraz kiedy postanowiłem coś zjeść na jednym z przystanków Ścieżki. Po objechaniu Ścieżki ruszyłem dalej. Na zamek! W pałacu książąt Hohenlohe-Ingelfingen z 1609r., przebudowanym w stylu klasycystycznym w latach 1829-30 znalazł swą siedzibę ZPiT „Śląsk”. Przed pałacem na swej ławeczce „siedzi” sobie pan Hadyna założyciel „Śląska” i twórca wielu „ludowych” piosenek jak np. „Starzyk” czy „Karolinka”. Po przejeździe przez 22ha przy pałacowy park wspaniałą zabytkową kasztanową aleją Udaję się na Sroczą Górę, a tam… Niestety zamknięta. Otwarcie nastąpi w maju. Wieża będzie czynna aż do października. Taras widokowy znajduje się 30 metrów nad ziemią. Potem jadąc obok „nowego” z 1908r. kościoła udaję się do Boronowa napotykając po drodze ciekawą kapliczkę: Jadę dalej do Boronowa. Znajduje się tam kolejny drewniany kościółek z 1611r. Jest to zabytek klasy „0”. Historia kościoła Krata zagradzała wejście do kościoła, a mój sprzęt nie pozwolił zrobić takiej fotki aby widzieć jak dalece figura Chrystusa na Krzyżu ma przymknięte oczy. To ważne! Gdy zamknie całkowicie...nastąpi koniec świata.... Wyruszam dalej. Przez Psary docieram do Lubszy. Ta niewielka miejscowość leży na Szlaku Józefa Lompy. Znajduje się tutaj szkoła, którą założył, i w której uczył. W Lubszy można zobaczyć kościół św. Jakuba Starszego Apostoła wzniesiony w II połowie XIV w. lub na przełomie wieków XIV i XV. Historia kościoła Co ciekawe ogrzewany za pomocą pompy cieplnej. Z Lubszy bez żadnych przygód docieram do Woźnik. Na rynku dowiaduję się, że i tutejsza wieża obserwacyjna jest zamknięta więc nie jadąc tam kieruję się do kolejnej perełki na Szlaku Architektury Drewnianej. Jest to kościół św. Walentego z 1696r. Historia Kościoła Obok kościoła znajduje się grób Józefa Lompy. Z spod kościółka jeszcze rzut oka na wieże: I do domu. Muszę przyznać, że oznakowanie mamy super. Szkoda że miejscami :). Przez las. Leśnymi ścieżkami dotarłem do Pasiek, a stamtąd już prosto nad Jezioro Nakło-Chechło i do domu.
Trasa: Tarnowskie Góry > Mikołeska > Brusiek > Koszęcin > Boronów > Psary > Lubsza > Woźniki > Jezioro Chechło-Nakło > Tarnowskie Góry