Wczoraj czytając relację Goofiego dotarło do mnie: – Ty #$#%$#! przecież też możesz pojechać do Grobu Pańskiego! Zaraz chwila, do Jerozolimy nie zdążysz przecież ale... „prawie że” jerozolimski grób jest bliżej! Tak narodził się pomysł dzisiejszej wycieczki.
Zwykłą swą trasą (Osada Jana > Repty Śl.) podążyłem do Ptakowic. Stamtąd przez Wilkowice, Księży Las do Jasiony. W Jasionie jadę dalej prosto mijając ruiny pałacu. Docieram do Wojski.
W tej starej wsi (pierwsza wzmianka o wsi pochodzi z 1238r.) fotografuję kościół z 1934r i jadę dalej. Przed Wielowsią kierunkowskaz „Kirkut 0.6km” skręcam na gruntową drogę i za chwilkę spaceruję po kirkucie.
Najstarsza macewa pochodzi z 1722 roku i jest to na terenie kirkutu najstarszy zachowany do dziś nagrobek pierwszego żydowskiego mieszkańca Wielowsi, Jonatana Blocha. Niegdyś koło kirkutu był dom pogrzebowy, a sam cmentarz był otoczony murem. Przy kirkucie znajduje się tablica z historią tego miejsca i objaśnieniem symboli znajdujących się na macewach.
Na terenie cmentarza znajdują się cztery dęby, które zostały uznane za pomniki przyrody. Smutne jest, że kilka macew jacyś idioci pomazali sprejem. Debilstwo w czystej postaci. Po obejrzeniu cmentarza podążyłem do wsi.
Powstała w latach 1763-71. Historia obeszła się z nią okrutnie. Ocalała przed zniszczeniem podczas „Nocy Kryształowej” w 1938 lecz po 1945 roku została zamieniona na magazyn zbożowy i niszczeje. Wzdychając nad losem zabytków pojechałem dalej. Przez Kieleczkę i Borowiany dotarłem do Krupskiego Młyna. Do tej miejscowości przyjechałem bo... chciałem się pohuśtać :) W Krupskim Młynie znajduje się bowiem most wiszący z początku XX wieku.
Warto również zobaczyć budynek administracyjny dawnej prochowni też z tamtego okresu. Później mieściło się tam kasyno. Obecnie własność prywatna. Jak się już pohuśtałem na moście ruszyłem dalej. Do Potępy. W ten sposób dotarłem do celu wycieczki. W Potępie znajduje się bowiem Kaplica Grobu Pańskiego z 1672roku. Została ufundowana jako wotum dziękczynne za ocalenie życia przez hrabiego Georga Leonharda Colonna. Projektant Marcin Grochowski z Tworoga oparł projekt na najlepszym wzorcu. Na kaplicy Grobu Pańskiego w Jerozolimie.
Grochowski został wysłany do Głogówka, gdzie w 1634 roku została wybudowana pierwsza na Górnym Śląsku imitacja jerozolimskiej kaplicy Bożego Grobu. Głogówiecka kaplica powiela schemat jerozolimskiej w kształcie, który otrzymała w 1555 roku. Być może jej fundator, hrabia Georg III von Oppersdorf udał się w pielgrzymkę do Ziemi Świętej i kaplica Grobu Bożego w Jerozolimie dostarczyła mu inspiracji do wzniesienia jej kopii na Górnym Śląsku. Kaplica w Potępie składa się z dwóch pomieszczeń: przedsionka Anioła – gdzie zbierają się wierni oraz kwadratowej komory grobowej bez okien, w której kapłan odprawia mszę św. Zachowało się barokowe wyposażenie kaplicy: Pieta i ołtarz z drewnianą figurą Chrystusa spoczywającego w grobie. Obraz ołtarzowy przedstawiający Zmartwychwstanie Pańskie uległ zniszczeniu i zastąpiono go pracą Leona Kozoka z Krupskiego Młyna, który wzorował się na XVII-wiecznym płótnie niderlandzkim. (za http://www.spichlerz.info.pl/index.php?option=com_content&view=article&catid=35:informacje-turystyczne&id=50:krupski-myn&Itemid=54). Niestety. Jak to często bywa kaplica była zamknięta. Mogłem więc tylko zobaczyć kaplicę z zewnątrz. Dowiedziałem się, że kaplicę otwiera się na Wielką Sobotę i gdy przyjadą zapowiedziane wcześniej wycieczki. Czemu nie można założyć tam kraty? Umożliwiła by widok wnętrza, a jednocześnie uchroniła go przed wandalami. Nie wiem. Hasło „promujemy turystykę” jest bardzo nośne ale pod małym warunkiem: kiedy jest realizowane. Ech... No nic, pokręciłem głową i ruszyłem w stronę domu. Przez Koty dotarłem do Tworoga przeskakując ruchliwą ,mino świątecznego czasu, DK11.
A dalej to już spokojnie przez lasy. Nowa Wieś Tworowska potem Boruszowice i Pniowiec. Jeszcze tylko przejechałem przez dzielnicę Sowice i byłem w domu.
Do Jerozolimy co prawda nie dotarłem ale... „prawie że” jerozolimską kaplicę Grobu Pańskiego widziałem
Trasa: Tarnowskie Góry > Ptakowice > Wilkowice > Księży Las > Jasiona > Wojska > Wielowieś > Kieleczka > Borowiany > Krupski Młyn > Potępa > Koty > Tworóg > Nowa Wieś Tworowska > Boruszowice > Tarnowskie Góry
Dziś było "jedź tam, przywieź tamto, zawieź to itd." ale wykroiłem chwilkę dla siebie i udało mi się skoczyć nad Jezioro Chechło-Nakło. Objechałem je i wróciłem lasem do domu. Te deszcze sprawiły, że las jest coraz ładniejszy, coraz więcej zieleni. Super!
Po zabawie w kuriera i dostarczeniu Babci zakupów miałem czas dla siebie, Postanowiłem go spędzić w lesie. Wybrałem się na przejażdżkę do Bruśka. Ta niewielka osada położona wśród lasów nadaje się doskonale na cel leśnej pętli.
Z Czarnej Huty leśna droga zaprowadziła mnie do Kalet. Przejeżdżając obok leśnego stawku trzeba uważać na pełzające, skaczące stworzonka bo dużo tego na ścieżce.
Po przedostaniu się przez Kalety szerokim, asfaltowym chodnikiem pojechałem wzdłuż drogi nr 789 do Drutarni. Chodnik ten jest powszechnie wykorzystywany przez okolicznych mieszkańców jako ciąg pieszo-rowerowy. Pozwala on na bezpieczną jazdę. W Drutarni niestety kończy się on ale na ok. 5km trasie Drutarnia – Brusiek nie ma za dużego ruchu więc fajnie się jedzie na zupełnie przyzwoitym asfalcie.
Wieś Brusiek, położona na trasie Koszęcin - Tworóg, znana jest co najmniej od XIV wieku. Niegdyś z uwagi na położenie wśród lasów, które zapewniały opał (ówcześnie węgiel nie był stosowany) była znaczącym punktem na hutniczej mapie Górnego Śląska. Z wsi tej wywodzą się przodkowie Walentego Roździeńskiego, syna Jakuba Bruśka. Był autorem wierszowanego dzieła pt.: “Officina Ferraria - abo huta y warstat z kuźnicami szlachetnego dzieła żelaznego”, wydanego w roku 1612, w którym opisał nie tylko kunszt sztuki kuźniczej, ale również krainę swoich przodków. Po wielkiej historii w Bruśku pozostał, znajdujący się na Szlaku Architektury Drewnianej, kościół p.w. św. Jana Chrzciciela z połowy XVII wieku.
Bruśkowski kościółek zbudowany jest z drewna, konstrukcji zrębowej, orientowany. Wieża słupowa, szalowana deskami znajduje się w zachodniej części kościoła. Prezbiterium krótkie, zamknięte ścianą prostą, graniczy od strony północnej z małą prostokątną zakrystią. Nawa na planie zbliżonym do kwadratu, przy niej prostokątny przedsionek konstrukcji słupowej. Mały chór muzyczny, z niewielkimi organami, wsparty na dwóch drewnianych słupach. Wszystkie okna półkuliste, odrzwia od północy do przedsionka i nawy zamknięte łukiem półkulistym z mieczowaniami. Dachy siodłowe pobite gontami, podobnie ściany nawy, prezbiterium i zakrystii. Pozostałe ściany kościoła szalowane deskami. Nad nawą sześciokątną wieżyczka przeznaczona na sygnaturkę z latarnią o baniastym kształcie pobita gontami.
Wnętrze kościoła ozdobił w roku 1693 Wawrzyniec Grochowski piękną polichromią szablonową. W kościółku znajduje się mały ołtarz z obrazem św. Jana Chrzciciela z połowy XVIII wieku, drewniana chrzcielnica z datami 1400 i 1882. W kościółku znalazły także schronienie po II wojnie światowej dwie bardzo stare rzeźby z XVI wieku przedstawiające św. Annę i Matkę Boską (rzeźby te zostały prawdopodobnie wyrzucone z rosyjskiego transportu wracającego z zachodu na wschód w 1945 roku). (opis kościoła za http://www.brusiek.pl/o-brusku/historia-kosciola-sw-jana-chrzciciela-w-brusku) Kościół znajduje się jak widać w remoncie. Dziś udało mi się pierwszy raz wejść do środka. Bywałem w Bruśku wielokrotnie ale nigdy nie udało mi się zobaczyć wnętrza. Polichromie na żywo robią lepsze wrażenie.
Czysta Mała Panew. Widać doskonale piaszczyste dno.
Po odpoczynku wróciłem do Bruśka i podjechałem troszkę trasą nr 907 ale tylko troszkę bo zaraz wróciłem na leśne ścieżki, które zaprowadziły mnie do Mikołeski. Później przez Boruszowice i Pniowiec (gdzie spojrzałem do gniazda bocianów. Pani Bocianowa jeszcze nie siedzi na jajkach) wróciłem do domu.
Wybrałem się na leśną pętelkę. Pętelkę, a nie pętlę bo była krótka :). Poprzez Czarną Hutę przez las wprost do Kalet, a potem prosto do Mikołeski i z powrotem przez Boruszowice, Pniowiec i Czarną Hutę. Weekendowy deszczyk pomógł: las robi się coraz bardziej zielony.
Osada Jana > Segiet > Repty Śl. > GCR > St. Tarnowice > Osada Jana
Wraz z moim starym towarzyszem wiatrem o ksywie „Prostowmordę” wybrałem się na krótką przejażdżkę. Po przejechaniu Osady Jana i obok Kopalni Zabytkowej dotarłem pod Hałdę Popłuczkową potocznie zwaną „Red Rock”
Hałda popłuczkowa kopalni "Fryderyk" o powierzchni 1,5 km2 i wysokości 17 m. powstała w XIX w. Na jej szczycie znajduje się pojedynczy "kochbunkier" niemieckiej "Pozycji b-2" z 1945r. Została ona objęta ochroną w formie parku kulturowego.
Oczywiście wjechałem na górę aby podziwiać panoramę okolicy.
Po zjechaniu z hałdy udałem się do rezerwatu Segiet. Rezerwat utworzono w 1953 r. Przeważa tam 150-letni drzewostan bukowy z domieszką innych drzew, w którym buki osiągają wysokość 35-40 m. Powstał w wyniku naturalnej ekspansji przyrody na tereny znacznie przekształcone przez gospodarkę człowieka.
W Reptach Śląskich znaleźć można „Źródło Młodości”. Znajduje się przy ul. Jana Waliski. Podobno woda ma walory zdrowotne, Jednakże Sanepid twierdzi że woda z uwagi na zanieczyszczenia chemiczne nie nadaje się do picia w dużych ilościach.
Otoczenie Źródła zbudowano z kamieni wykorzystanych do oznakowania granicy polsko–niemieckiej przebiegającej niegdyś przez okoliczne pola. Obok Źródła znajduje się pomnik poświęcony dawnej granicy.
Po chwili wyruszyłem dalej aby przez park wokół GCRu i Stare Tarnowice oraz Osadę Jana wrócić do domu. Po drodze wstąpiłem na stację benzynową i zatankowałem do pełna powietrza. Po powrocie zakasałem rękawy i zająłem się łańcuchem bo stanowczo się tego już domagał.
Lasowice > Jezioro Chechło-Nakło > Żyglin > "Pasieki"
Wczoraj sprawdziłem, że jazda po lesie jest już możliwa bez możliwości nałożenia maseczki z błota. Więc wybrałem się do „Pasiek”. Jest do potoczna nazwa zespołu jeziorek leśnych powstałych w miejscu zatopionej kopalni rud żelaza „Bibiela”. Było to w roku 1917. 700 zatrudnionych tam górników, w jednej chwili straciło pracę. Na szczęście ocalili życie. W ciągu 2 godzin podziemne jezioro zalało kopalnię. Kopalni nigdy później nie przywrócono do życia. Do ruin kopalni można dotrzeć korzystając z oznakowanej ścieżki rowerowej:
Droga prowadzi z Zalewu Chechło-Nakło poprzez Żyglin (neogotycki kościół pw. Narodzenia NMP z 1842 r.) leśnymi ścieżkami wprost do „Pasiek”
Co prawda korzystałem z swej drogi tamże (jeszcze z przed powstania ścieżki :) ) lecz oznakowanie jest dobre i każdy dojedzie tam bez problemu. Na miejscu znajduje się tablica informacyjna z mapą trasy wokół „Pasiek” i historią tego miejsca.
W okolicy można jeszcze zobaczyć zameczek myśliwski Donnesmarcków używany po wojnie przez Edwarda Gierka (obecnie mieści Dom Samotnej Matki). Jednakże wróciłem tą samą trasą do domu. Mimo, że zerwał się wiatr pokręciłem się jeszcze po dzielnicy i dopiero wróciłem do domu. Nie muszę dodawać, że wiatr wiał prosto w twarz bo to w moim przypadku jest oczywiste.