Wpisy archiwalne w kategorii

Dalsze... (z noclegiem)

Dystans całkowity:6012.77 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:408:16
Średnia prędkość:14.73 km/h
Liczba aktywności:70
Średnio na aktywność:85.90 km i 5h 49m
Więcej statystyk

Szlak Czarownic – dojazd – dzień 1

Niedziela, 10 lipca 2011 · Komentarze(3)
Wreszcie! Długo wyczekiwany , wyśniony urlop! Ostatnie zakupy już wczoraj zrobione, sprawy przed urlopowe zamknięte – mogę jechać! Pobudka, śniadanie, kawa, sakwy na rower i w drogę! Puste niedzielno-poranne drogi sprawiają, że jadę szybko i już po 2 godzinach, o szóstej jestem w Rudach. Gdy robię sobie chwilę przerwy słyszę odgłosy nadchodzącej burzy. Ale jaśniejący w dali horyzont mnie uspokaja. Ruszam dalej w kierunku Raciborza. Burza przechodzi bokiem, łapie mnie tylko parę kropel. Postanawiam opuścić DW919 i skręcam w drogę lokalną prowadzącą do Adamowic. Dzięki temu chcę „zaoszczędzić” paru kilometrów. W Adamowicach jednak źle skręcam i zanim się spostrzegłem widzę napis „Lyski”. I tak zamiast „zaoszczędzić” „zarabiam” jakieś niecałe 20 kilometry. Oprócz dodatkowych kilometrów zyskuję „objechanie” burzy, której potężne chmury obserwuję tylko z daleka oraz nową fotografię do albumu „Krzyże pokutne” (krzyż stoi przy drodze z Lysek do Markowic, jadąc od strony kościoła, za zakrętem po prawej stronie drogi).
Krzyż pokutny - Lyski © biber
Już bez dalszego błądzenia docieram do Raciborza gdzie zatrzymuję się na kawę. Mimo obaw szybko wydostaję się z miasta i docieram do Krzanowic.
Tam zatrzymuję się pod monumentalnym kościołem p.w. św. Wacława.
Kościół p.w. św. Wacława - Krzanowice © biber
Kościół p.w. Świętego Wacława został zbudowany w 1915 r. wg projektu Józefa Seyfrieda w stylu neobarokowym z wyposażeniem barokowo-klasycystycznym. Mam szczęście i docieram tam 15 minut przed mszą i mogę zobaczyć wnętrze. A wnętrze? Przepiękne! Piękne ozdoby malarskie sklepienia oraz wspaniały ozdobny żyrandol zachwycają mnie lecz droga wzywa. Pedałuję raźno w kierunku dawnej granicy polsko-czeskiej. Po dawnej granicy pozostał tylko niewielki budyneczek i znaki drogowe. Zjeżdżam zatem z górki i jestem już w miejscowości Chuchelná.
Chcę tam zobaczyć zabytkową kaplicę grobową.
Kaplica św. Krzyża - Chuchelná, Czechy © biber
Kaplica św. Krzyża z końca XIX w. została wzniesiona jako mauzoleum rodziny Lichnowskich. Niestety nie wchodzę do środka, jest to możliwe w określonych godzinach lecz ja nie czekam do 14.30, zadowalam się tylko fotografami pięknych sarkofagów wiszącymi przed kaplicą i jadę dalej. Wprost do miejscowości Kravaře.
W Kravaře podziwiam, pięknie odrestaurowany pałac.
Pałac w Kravaře, Czechy © biber
Pałac w Kravaře, Czechy © biber
Barokowa budowla wybudowana została w latach 1721-1728. W 1636 roku w tej miejscowości umiera słynny polski medyk, dyplomata i alchemik Michał Sędziwój (Przypuszcza się, że został pochowany w kościele Świętego Ducha w Opawie). Czekam i czekam na przewodnika, który właśnie ma przerwę. Po upływie czasu przerwy... nikt się nie zjawia. Cóż... robię fotki i udaję się do potężnego, wybudowanego z czerwonej cegły kościoła z XVI wieku.
Kościół w Kravaře, Czechy © biber
Kościół w Kravaře, Czechy © biber
Kościół w Kravaře, Czechy © biber
Z czerwienią murów kontrastuje biel tynków wysokiej dzwonnicy. Wchodzę do środka. Potężne ceglane kolumny wnoszą się wysoko do sklepienia... lekkość konstrukcji... bogactwo i kunszt rzeźbiarskich detali... słowem poezja! Pozostając pod wrażeniem doskonałości warsztatu dawnych mistrzów jadę dalej.
Opava to stare miasto z piękną starówką. Budynki są pięknie utrzymane i wyglądają jakby były zbudowane wczoraj.
Ratuszw Opava, Czechy © biber
Teatr Śląski w Opava, Czechy © biber
Przez uroczy rynek z pięknym ratuszem i budynkiem Teatru Śląskiego przechodzę kręcąc głową w wszystkie strony, coś pięknego. Przechodzę pod potężną, jedną przyporą kościoła, którego wieża z daleka była widoczna nad dachami.
Kościół Wniebowstąpienia NMP, Opava, Czechy © biber
To gotycki kościół Wniebowstąpienia NMP zbudowany w latach 1300-1361. Ciekawostką jest, że jest to kościół prowadzony przez zakonników Zakonu NMP Domu Niemieckiego w Jerozolimie czyli Krzyżaków. Obok kościoła znajduje się budynek parafialny oznakowany charakterystyczną białą tarczą z czarnym krzyżem. W samym kościele również znajdują się symbole zakonu. Wspaniałości tego starego śląskiego miasta sprawiają iż ciężko sie wyjeżdża.
A niedaleko czeka na mnie Raduň.
Perłą tej miejscowości jest, położony na wzgórzu, pałac.
Pałac w Raduň, Czechy © biber
Pałac powstał w XVI wieku w wyniku przebudowy z XIV -wiecznej twierdzy. W XIX wieku pałac został przebudowany ze stylu renesansowego na empire. Park pałacowy ukształtowano w stylu angielskim. Od 1832 roku majątek stanowił własność rodu Blücherów. Obok mieści się oranżeria Właśnie wchodzi do środka grupa turystów, biegnę zatem do kasy i dowiaduję się iż to ostania, zapełniona do ostatniego miejsca grupa zwiedzających. Pech! Gdybym rano nie pobłądził... Niech to!
Jadę dalej.
Urokliwe miasteczko Hradec nad Moravicí wita mnie 12% podjazdem pod stojący na wzgórzu kompleks pałacowy. Kompleks ponieważ na szczycie znajdują się dwa pałace. „Biały Zamek” z XVIII wieku otoczony parkiem, miejsce pobytu Beethovena, Paganiniego i Liszta oraz „Czerwony Zamek” z XIX wieku. Ponadto na wzgórzu znajduje się „Biała Wieża” z lat 80 XIX wieku będąca niegdyś wieża ciśnień. Kolorowe nazwy wiążą się z kolorami murów oczywiście. Gdy już dysząc ciężko wtoczyłem się na wzgórze zatkało mi dech do końca.
Brama do „Czerwonego Zameku”, Hradec nad Moravicí, Czechy © biber
Potężna, wyglądająca jak z bajek brama. Wysokie hełmy wież i wieżyczek bramy, obok wysokie ceglaste mury... W niemym zachwycie przekraczam otwartą bramę i u końca alejki widzę biel murów następnego pałacu.
„Biały Zamek”, Hradec nad Moravicí, Czechy © biber
Parkuję obok gustownego lecz niepraktycznego stojaka dla rowerów i idę po bilet.
Stojak dla rowerów, Hradec nad Moravicí , Czechy © biber
Tym razem mam szczęście! Mam bilet! Po chwili drzwi się otwierają i udaję się na zwiedzanie „Białego Zamku”. Muzeum jest... piękne? Mało powiedziane! Te stropy, te piece kaflowe i kominki, ta biblioteka, te meble, te zegary, instrumenty na których grał Beethoven, Liszt... Coś wspaniałego! Gdy już wychodzę z muzeum „Biała Wieża” jest niestety zamknięta.
„Biała Wieża”, Hradec nad Moravicí, Czechy © biber
Więc podziwiam tę zamkową wieże ciśnień tylko z zewnątrz. Architekt był genialny! Zamknąć zbiornik wodny w wieży, która ma kształt zamkowej baszty i tym samym wkomponować wieże ciśnień w istniejące otoczenie... Szkoda, że dziś bardzo rzadko trafiają się tacy fachowcy. „Czerwony Zamek” dziś pełni funkcje restauracyjno-hotelowe więc tylko oglądam go z zewnątrz. Po zwiedzeniu tego całego kompleksu pałaców wraz z parkiem zjeżdżam w dół do miasta i dalej za nie aby znaleźć nocleg. Kemping jest położony jakieś 3 kilometry za miastem. Szybko rozbijam namiot, biorę prysznic, coś tam gotuję i kończę pełen wrażeń dzień nad kufelkiem pysznego czeskiego piwka.
Trasa:
Zabrze > Gierałtowice > Knurów > Pilchowice > Stanice > Rudy > Adamowice > Lyski > Markowice > Racibórz > Samborowice > Krzanowice > Chuchelna > Bolatice > Kravaře > Opava > Raduň > Hradec nad Moravice

Majówka na Jurze #3

Czwartek, 12 maja 2011 · Komentarze(0)
Po śniadaniu i kawie, która wspaniale smakowała wypita na tarasie w blasku słońca i towarzystwie ptaków wyruszyłem dalej w drogę. Niestety mimo prób nie odnalazłem Jurajskiego, rowerowego szlaku „Orlich Gniazd”. Zgubiłem go ostatecznie, lecz nic to. Wyciągam mapę i jadę dalej wg mapy. Na szczęście na mapie szlak jest. A zatem, dalej w drogę! Leśnymi i oczywiście piaszczystymi drogami docieram do miejscowości Zdów, a następnie do Bobolic. Bobolice, to murowany zamek z stylu gotyckim, wybudowany za czasów Kazimierza Wielkiego. W roku 1657 został zniszczony przez Szwedów i opuszczony popadał w ruinę, po czym został częściowo odbudowany. W roku 1683 r. król Jan III Sobieski zatrzymał się w Bobolicach, jadąc z Wilanowa do Krakowa na miejsce koncentracji armii polskiej przed wyruszeniem na odsiecz Wiedniowi. W XVIII i XIX wieku zamek był dewastowany przez poszukiwaczy skarbów. Ruiny zamku malowniczo wznoszą się na wysokiej skale wapiennej (380 m n.p.m.). Składał się on z zamku górnego i dolnego. Do dziś zachowały się tylko częściowo mury zewnętrzne zamku górnego z otworami okiennymi, sięgające miejscami do wysokości trzeciego piętra. Przez lata pozostawania w stanie malowniczej ruiny zamek ten stanowił jedną z największych atrakcji turystycznych na Jurze stając się niejako symbolem "orlego gniazda". W 2002 roku ruiny nabył inwestor z zamiarem odtworzenia wyglądu zamku z okresu jego świetności. Obecnie trwają na nim prace budowlane pod okiem konserwatora zabytków. Dwa kilometry od Bobolic znajduje się zamek w Mirowie. Z Bobolic do Mirowa jadę łatwą, szeroką, asfaltową drogą. Mirów to zamek, którego powstanie nie jest dokładnie znane. Niektóre źródła podają, że powstał on za czasów Kazimierza Wielkiego w połowie XIV wieku, w miejscu drewniano-ziemnego grodu i zajmował obszar około 270 m. Inne zaś, że stała tu kamienna budowla, pełniąca funkcję strażnicy obronnej, współpracującej z pobliskim zamkiem Bobolice. To tłumaczyłoby rzadko spotykany fakt takiego zagęszczenia występowania zamków (zaledwie 2 km). Pierwsza wzmianka o zamku pochodzi z 1405 roku, kiedy naczelnikiem wojennym (burgrabią) zamku mirowskiego był Sasin. W drugiej połowie XIV oraz w XV i XVI wieku zamek był stale rozbudowywany. Około 1489 roku zamek został przejęty przez rodzinę Myszkowskich. Rodzina ta przyczyniła się do rozbudowy zamku (zamek został podwyższony o dwie kondygnacje oraz została nadbudowana wieża mieszkalna). Po zniszczeniach „potopu szwedzkiego” zamek został częściowo odbudowany, ale w około 1787 roku zamek został opuszczony i popadł w ruinę. Jest jednym z najbardziej okazałych „Orlich Gniazd”, a z racji bliskości z zamkiem w Bobolicach jest często i chętnie odwiedzany przez rzesze turystów. Z Mirowa szlak rowerowy (na mapie rzecz jasna bo w terenie dalej nie widzę oznakowania) prowadzi przez Niegową i Moczydło. W lesie za Moczydłem niespodzianka – „rowerek” na drzewie! Niesamowite! Oznakowanie wróciło ale nie cieszyłem się tym faktem za długo. Szlak każe mi skręcić wprost w ścianę lasu? Przed znakiem, za znakiem drogi nie widać. Co tu robić? Jadę dalej prosto istniejącą drogą i wyjeżdżam na wprost bramy Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej w Leśniowie. Powstanie kościoła, a następnie klasztoru O.O. Paulinów wiąże się z legendą o pobycie Władysława Opolczyka w tym miejscu. Wracający z Rusi w roku 1382 śląski książę, bezskutecznie poszukujący wody w okolicy dzisiejszego Leśniowa, zwrócił się w pokornej modlitwie do Matki Bożej i uzyskał niezwykłą łaskę, bo nagle wytrysnęło obfite źródło, dające początek istnieniu do dziś potokowi Leśniówka. W dowód wdzięczności pozostawił w kaplicy przy źródle drewnianą figurkę Matki Bożej, którą wiózł razem z Cudownym Obrazem „Czarnej Madonny”. Gotycka statua, 70 cm wysoka, znajduje się dzisiaj w głównym ołtarzu Sanktuarium. Dziś można tam podziwiać piękny kościół, którego początki sięgają 1559r. W 1762 r. dobudowano murowaną kruchtę, a w 1791 przedłużono nawę. W 1798 wybudowano wieżyczkę na sygnaturkę. W 1755 dobudowano klasztor. Całość otoczona jest parkiem, w którym znajdują się stacje Drogi Krzyżowej i kaplicą nad źródełkiem. Nabieram tam wody i ruszam dalej. Dalej jadę wg mapy, mam dość pchania roweru przez kilometrowe łachy piachu. Oczywiście jak się da to lasem , na szczęście jest tam dużo szlaków turystycznych więc przeskakuję wg potrzeb z jednego na drugi. Przez Czatachową docieram do Siedlec. Robię fotki kapliczce z 1716 roku pomalowanej w charakterystyczny dla tamtych okolic niebieski kolor oraz wspaniałemu 200 letniemu jesionowi i już jestem przy Pustyni Siedleckiej. Jakby mało mi było piasku! Pustynia to dawne wyrobiska kopalni piasku, które zajmują ok. 25ha. Częściowo jest zalesiona. Grzeję chwilę stopy w piaskach pustyni i jadę dalej do Zrębic. W Zrębicach mam możliwość zwiedzenia drewnianego kościoła p.w. św. Idziego z 1789r. Kościół został wybudowany jako konstrukcja zrębowa i pokryty dachem gontowym. W kościele można zobaczyć między innymi kamienną chrzcielnicę z XVIII w. Obok kościoła znajduje się dzwonnica z przełomu XVII i XVIII wieku oraz zabytkowe lipy. Dalej już prosto jadę do Olsztyna. Olsztyn, to już ostatnie ruiny „Orlego Gniazda” na Jurajskim Szlaku Rowerowym „Orlich Gniazd”. Ruiny XIV-wiecznego zamku znajdują się na wzgórzu pośród wapiennych skał. Zamek powstał na polecenie Kazimierza Wielkiego. W latach 1442 – 1457 zamek wielokrotnie najeżdżali książęta śląscy. W 1587 roku zamek został poważnie uszkodzony podczas oblężenia. W 1656 roku został zdobyty przez Szwedów i od połowy XVII wieku popadał w ruinę. W 1722 roku został częściowo rozebrany na budowę kościoła w Olsztynie. Do dzisiejszych czasów zachowały się fragmenty murów obronnych. Najbardziej okazałą częścią ruiny jest okrągła wieża, która służyła jako więzienie dla skazanych na śmierć głodową, a w czasie wojen była ostatnim schronieniem dla oblężonych. W pobliżu ruin znajduje się baszta obserwacyjna, udostępniona turystom. Z Olsztyna, Jurajski Szlak Rowerowy „Orlich Gniazd” prowadzi droga asfaltową do miejscowości Kusięta. Dalej, łatwą do przebycia drogą leśną, szlak wiedzie do Częstochowy, gdzie znajduje się jego koniec. Docieram na dworzec i pociągiem wyruszam do Zabrza.
Wspaniała majówka! Obrazy zamków, lasów, pól, unoszące się w powietrzu zapachy, świergot ptaków zachowam w pamięci na długo. Pięknie było. Szkoda, że było...
Zamek Bobolice © biber
Zamek Mirów © biber
Sanktuarium w Leśniowie © biber
Pustynia Siedlecka © biber
Kościoł p.w. św. Idziego z 1789r w Zrębicach © biber
Zamek Olsztyn © biber
Trasa:
Podlesice > Zamek Bobolice > Zamek Mirów > Leśniów > Pustynia Siedlecka > Zamek Olsztyn > Częstochowa 68,23km; 5h6''
Zabrze Dworzec PKP > Dom 1,76km; 7"
Mapka:

Majówka na Jurze #2

Środa, 11 maja 2011 · Komentarze(0)
Po zjedzeniu śniadania oraz wypiciu kawki pożegnałem gościnne schronisko i wyruszyłem dalej w drogę. Trasa raz, dwa przedmieściami Olkusza wyprowadziła mnie z miasta i polnymi drogami dotarłem do stóp nieodległego zamku Rabsztyn. Wybudowany został na wzgórzu w XIV wieku, a następnie rozbudowany w XV i XVI wieku. Na wschód od zamku górnego wzniesiono zamek dolny w formie renesansowego pałacu. Podczas „potopu szwedzkiego” w 1657 roku zamek został ograbiony i spalony. Całkowicie opuszczony na początku XIX wieku popadł w ruinę. Obecnie gości w swych murach stowarzyszenie rycerskie „Kruk”, które w zamian otoczyło mury opieką. Opieką tak dobrą iż nie udanie mi się sforsować bramy bowiem jestem za wcześnie. Nie czekam jednakże na otwarcie i wyruszam przyjemnymi drogami do Bydlina. Znajduje się tam bowiem kolejne „Orle Gniazdo”. A właściwie znajdowało się. Zamek wybudowany w XIV wieku jako część systemu obronnego na granicy ze Śląskiem. W XVI wieku został zamieniony na kościół. Spalony przez Szwedów w roku 1655. Obok kościoła znajduje się cmentarz, na którym spoczywają oprócz mieszkańców wsi także żołnierze Wielkiej Wojny. Z Bydlina szlak prowadzi mnie dalej urokliwymi ścieżkami Jury. Jadę obok Skały Biśnik, w której znajdują się dwie jaskinie: Jaskinia Na Biśniku i Jaskinia Psia. Nie penetruję ich bowiem dostępu bronią kraty i jadę dalej do Smolenia. Smoleń, to zamek na szczycie wzgórza, wybudowany w XIV wieku. Spalony i zamieniony w ruinę podczas „potopu szwedzkiego” w 1855 roku. Do dziś zachowała się gotycka brama wjazdowa, wieża i wykuta w skale, głęboka na 200 m studnia. Wokół zamku rozciąga się rezerwat przyrody o powierzchni 4,3 ha, utworzony w 1959 roku. Rzeźbę terenu urozmaicają liczne ostańce i schroniska skalne. Zbocza porastane są przez las bukowo – grabowo – modrzewiowy. Po obejrzeniu zamku i chwili odpoczynku zmierzam dalej. Zdobywam Dupnicę (436 m n.p.m.) mijam Ryczów i już jestem w Podzamczu. A nad mną wnoszą się mury najpopularniejszego „Orlego Gniazda”. Zamek Ogrodzieniec zbudowany został za czasów Kazimierza Wielkiego. Jest jedną z największych tego typu budowli w Europie. W XVI wieku Seweryn Boner przekształcił zamek z warowni we wspaniałą rezydencję. Stąd też zamek nazywa się często zamkiem Bonerów. Zamek został spalony podczas „potopu szwedzkiego”. Z Podzamcza szlak wiedzie mnie nietrudnymi drogami do Skarżyc mijając po drodze imponującą skałę, która z powodu charakterystycznego „okna” nazwana została Okiennikiem Wielkim. W Skarżycach zwiedzam stary, murowany kościół z 1583r. Obecnie mieści się tam sanktuarium Matki Boskiej Skarżyckiej czczonej w obrazie będącego kopią cudownego obrazu zw. ''Salus populi Romani",co znaczy "Ocalenie ludu rzymskiego" ,który znajduje się w rzymskiej bazylice Matki Bożej Większej. Potem, w większości polnymi drogami docieram do zamku Morsko. Zamek Morsko, nazywany też „Bąkowcem”, jest obiektem, którego historia powstania nie jest do końca znana. Obecnie sądzi się, że zamek został wybudowany w XIV wieku W herbarzach widnieją nazwiska rycerzy Morskich herbu Jastrzębiec i herbu Topór. Istnieje również teoria, że zamek ten mógł powstać w latach 1370-89, w czasie, gdy okolica zamku mogła znajdować się w zasięgu terytorium Władysława Opolczyka. Długo uważano, że zamek "Bąkowiec" istniał w innym miejscu niż zamek Morsko, ale po szczegółowych analizach dokumentacji ustalono, że jest to jeden zamek, tylko różnie nazywany. Zamek powstał na wyniosłej skale, i miał powierzchnię około 500 m2. Obecnie z zamku górnego pozostały fragmenty bramy i czworokątnych pomieszczeń z niewielkim dziedzińcem. W zachodniej części, u podnóża skały, znajduje się kuta w skale, prostokątna studnia (obecnie dla bezpieczeństwa zasypana). Dziedziniec gospodarczy przylegający do zamku od strony wschodniej oddzielała fosa i stożkowy nasyp ziemny, na którym niegdyś stała owalna baszta. Z zamku trudna, mocno piaszczysta usiana korzeniami drzew droga prowadzi mnie do Podlesic, gdzie znajduję nocleg*.
Kolejny dzień i kolejne zdziwienie – oznakowanie szlaku dalej jest. Nie trzeba go przesadnie szukać. Co prawda zaraz za zamkiem Morsko szlak znika ale z zamku droga prowadzi jedynie w dół więc nie było problemem zjechać, a właściwie był problem z powodu korzeniu i piasku. Takie piaszczyste odcinki towarzyszyły mi od rana ale tu doszły do tego korzenie drzew. Ale dalej twierdzę: fantastycznie! Tym bardziej, że pusto na szlaku.
Zamek Rabsztyn © biber
Zamek, a obecnie kościół Bydlin © biber
Zamek Smoleń © biber
Zamek Ogrodzieniec © biber
Zamek Morsko © biber
_______________________________________
*) Pokoje Gościnne Jura Active - Radosław Moczulski, Podlesice 32. Koszt 20zł/osoba.
Trasa:
Olkusz > Zamek Rabsztyn > Zamek (kościół) Bydlin > Zamek Smoleń > Zamek Ogrodzieniec > Zamek Morsko > Podlesice
Mapka:*

_______________________________________
*) Mapka od zamku Rabsztyn z powodu błędu czynnika ludzkiego ;)

Majówka na Jurze #1

Wtorek, 10 maja 2011 · Komentarze(0)
Parodniowy urlop zaowocował spontanicznym pomysłem wyjazdu na Jurę Krakowsko-Częstochowską. A, że od pomysłu do realizacji droga niedaleka... O barbarzyńskiej porze rozległ się dźwięk budzika. 2.30 pora wstawać! Kawa, śniadanie, sakwy na rower i heja na dworzec! Pociąg przyjechał punktualnie o 4.06, lecz co zbytnio nie dziwi, z wagonu rowerowego pozostał jedynie ślad w rozkładzie jazdy. Nic to! Na początek pociągu i dalej do Krakowa. Po dojechaniu do grodu Kraka pozytywne zaskoczenie: winda z peronu do przejścia pod peronami, a stamtąd pochylnią na poziom ulicy. Po targaniu roweru po zabrzańskich schodach to miłe zaskoczenie. Po przedarciu się przez poranny, komunikacyjny szczyt jestem na pętli tramwajowej w dzielnicy Bronowice Nowe gdzie bierze początek czerwony, rowerowy szlak „Orlich Gniazd”. Jedziemy! Droga przyjemna. Prowadzi opłotkami Krakowa (po dostaniu się wąskim, kamienistym wąwozem na wzgórze doskonale widać panoramę Krakowa i lotnisko Balice) Po przejechaniu przez Szczyglice zaczyna się pierwszy ciekawy i miejscami bardzo piaszczysty odcinek szlaku (czasami piachu jest tyle, że trzeba pchać rower), prowadzący przez okolice Doliny Grzybowskiej, Lisiego Dołu, Zapustnego Dołu oraz przez Las Zabierzowski do miejscowości Kleszczów. Z Kleszczowa szlak wiedzie przez miejscowość o słodkiej nazwie Brzoskwinia, następnie przez górę Bukową (370 m n.p.m.), okolice Niedźwiedziej Góry (380 m n.p.m.) oraz przez Las Zwierzyniec do Rudna, gdzie znajduje się pierwsze „Orle Gniazdo” na trasie – zamek Tenczyn. Zamek Tenczyn został wzniesiony w latach 1331 – 1361 przez Andrzeja herbu Topór, wojewodę krakowskiego. W XV wieku zamek został rozbudowany, w latach ok. 1570 – 1579 został przekształcony w renesansową rezydencję, a następnie na początku XVII wieku umocniony pięciobocznymi bastionami i barbakanem. W roku 1656 zamek został spalony przez Szwedów, a od połowy XVIII wieku opuszczony popadł w ruinę. Do dziś zachowały się mury obronne z gotycką okrągłą basztą, XVII-wiecznymi bastionami i barbakanem, częściowo zachowały się mury sieni wyprowadzającej na przygródek, budynek bramy przylegający do tzw. wieży Nawojowej, częściowo skrzydła mieszkalne z przylegającymi do nich dwiema gotyckimi basztami oraz mury kaplicy zamkowej połączonej przejściem z wieżą Nawojową. Na dziedzińcu stoi pomnik przyrody – jawor. Obecnie trwa rekonstrukcja zamku, bowiem zastałem zamkniętą solidną bramę, a wieża posiada nową dachówkę. Barbakan również nosi ślady współczesnej zaprawy. Z zamku Tenczyn w Rudnie, szlak prowadzi znów przez Las Zwierzyniec, przez miejscowość Tenczynek (dawna osada służebna zamku tenczyńskiego) do Krzeszowic. Krzeszowice, to dawna wieś biskupów krakowskich. Jest to jedyna miejscowość uzdrowiskowa na obszarze Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XVIII wieku powstały tu pierwsze domki kąpielowe i inne obiekty dla przyjeżdżających do tutejszych wód, wykorzystywanych w lecznictwie już od XVII wieku. Na rynku znajduje się zabudowa z drugiej połowy XIX i z początku XX wieku, w tym pałacyk „Vauxhall” z lat 1783 – 1789, uznawany na najstarszy w Polsce obiekt architektury zdrojowej. Zwracam też uwagę na neogotycki kościół parafialny Św. Marcina z lat 1832 – 1844. Posiada oryginalną fasadę w herbami Potockich i Branickich a w ołtarzu głównym obraz Hołdu Trzech Króli z roku 1596. Przy kościele znajduje się źródło wody siarczanej – Zdrój Główny z roku 1778. W Krzeszowicach znajdują się łazienki „Zofia” wzniesione w 1819 roku, z polecenia Zofii Potockiej, będące obecnie ośrodkiem rehabilitacyjnym wykorzystującym lokalne źródła siarczano-solankowe. Siedzibą burmistrza jest dawny Pałac Potockich. Wokół miasta znajduje się park krajobrazowy o powierzchni 12 ha, o bogatym gatunkowo i pomnikowym drzewostanie. Na wzgórzu znajduje się kolejny Pałac Potockich. Z Krzeszowic szlak prowadzi do Racławic poprzez Dolinę Eliaszówki (rezerwat przyrody całkowicie zalesiony o skalistych zboczach. Chroni dobrze zachowane zespoły buczyny karpackiej, las grądowy i łęgowy. Na terenie rezerwatu znajdują się ruiny malowniczego mostu arkadowego zwanego Diabelskim Mostem oraz obmurowane w kształcie serca źródło św. Eliasza, zwane popularnie źródłem miłości oraz Paczółtowice gdzie podziwiam modrzewiowy Kościół Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny z lat 1518 – 1520 z wieżą z XVIII wieku. Wewnątrz znajduje się gotycki obraz Matki Boskiej Paczółtowickiej. W ołtarzu bocznym z ok. 1600 roku znajduje się obraz św. Mikołaja pochodzący z Katedry Wawelskiej. Znaki szlaku prowadzą dalej do Racławic (nie wiem czy to „te” Racławice bowiem nie widzę po drodze żadnej tablicy czy pomnika świadczącego o tym) Widzę tylko kolejny piękny drewniany, modrzewiowy, gotycki z 1511 kościółek. Mogę tylko podziwiać lipowy starodrzew wokół kościoła (pomniki przyrody). Szkoda tylko, że kościół w remoncie i jest zamknięty. Jadę dalej w większości asfaltem, aż do Olkusza. Miasto to od początku swego istnienia (pierwsze wzmianki z XII wieku) było związane z górnictwem rud srebra, cynku i ołowiu. Największym skarbem Olkusza jest kościół pod wezwaniem św. Andrzeja z XIV wieku, z renesansowymi i barokowymi ołtarzami i oryginalnymi organami. Niestety nie jest mi dane zobaczyć wnętrze, bowiem jest już późno i kościół jest zamknięty. Po spacerze olkuską starówką i zobaczeniu fragmentów murów miejskich udaję się na nocleg*.
Trasa Kraków – Olkusz zaskoczyła mnie pozytywnie jakością oznakowania. Widać je i można jechać szlakiem i podziwiać widoki bez zbytniego rozglądania się i szukania oznakowania szlaku. Droga jest poprowadzona asfaltem, szutrem, drogami polnymi i leśnymi. Niestety zdarzają się odcinki gdzie po prostu trzeba pchać rower, tyle piasku. Gdzie się dało to się jechało bokiem lecz takich miejsc było mało. Ale i tak fantastycznie!
Zamek Tenczyn w Rudnie © biber
Panorama Olkusza o zachodzie słońca © biber
______________________________________________________________________
*) Szkolne Schronisko Młodzieżowe „Jura” ul. Legionów Polskich 3. Miejsce przyjazne dla rowerzystów: rower spędził noc pod kluczem. Koszt noclegu: 30zł/os. (znajduje się dosłownie na szlaku)

Trasa:
Dom > Zabrze Dworzec PKP 1,79km; 7''
Kraków Dworzec PKP > Kraków Bronowice Nowe 6,48km; 41''
Kraków Bronowice > Zamek Tenczyn > Krzeszowice > Olkusz 65,89km; 5h29''
Mapka: