Z Brzegu podążam dalej wykorzystując znane sobie oznakowania szlaku do Santiago. Szybko wydostaję się z miasta i jadę do niezwiązanej z treścią książki, aczkolwiek leżącej po drodze, wsi Małujowice. W tej małej wsi kryje się prawdziwa perła – gotycki kościół św. Jakuba z 1250r. We wnętrzu trwa remont ale duża część imponujących gotyckich malowideł ściennych jest już odrestaurowana i możemy je podziwiać

Małujowice - gotyckie freski
© biber
Zdumiewający jest również strop kościoła. Składa się on z 640 kolorowo malowanych przy użyciu skórzanych szablonów desek, a każda jest zdobiona innym wzorem.

Małujowice - drewniany strop
© biber
Bogato rzeźbiony jest również portal kościoła. Pod murem kościoła zachował się krzyż pokutny ustawiony w miejscu zbrodni (tu odrzucony młodzieniec popełnił morderstwo na pannie młodej idącej z innym do ślubu). Małujowice są interesujące również z innego powodu – na małujowickich polach 10 kwietnia 1741 rozegrała się najsłynniejsza bitwa wojen śląskich (bitwa pod Mollwitz). Po zwiedzeniu kościoła jadę dalej.
Wkrótce docieram do Oleśnicy Małej. Tutaj znajdowała się jedyna, historycznie udokumentowana posiadłość rycerskiego zakonu templariuszy, którą później przejęli joannici.

Oleśnica Mała - dawna komturia templariuszy i joannitów
© biber
Przez pięć następnych stuleci Oleśnica Mała zaliczała się do najbogatszych majątków tego zakonu na Śląsku. Peter hrabia Yorck von Wartenburg, ostatni właściciel majątku, stracony został w Berlinie niespełna 3 tygodnie po zamachu na Hitlera, 8 sierpnia 1944 za udział w założonym przezeń wraz jego przyjacielem Helmutem J. von Moltke Kręgu z Krzyżowej. W ścianę pałacu wmurowano dwujęzyczną - polsko-niemiecką - tablicę pamiątkową poświęconą ostatniemu z właścicieli Oleśnicy Małej.
Później docieram do Strzelina. To już „książkowa” miejscowość.
To tu Reimar przybywa na wozie plebana z Oławy w towarzystwie Doroty Faber i rabina z Brzegu oraz tajemniczego Urbana Horna. Razem obserwują palenie na stosie skazańców. Reimar uzyskuje również pomoc od kanonika Otta Beesa, który wysyła go na Węgry, ażeby mu podróż ułatwić wysyła go po człowieka „który może” do Strzelina. Strzelin muszę przyznać nie zachwyca mnie jakoś. Wokół rynku zamiast kamieniczek stoją obskurne bloki, a zabytki – dość wymienić Dom Książąt Brzeskich czy Rotunda św. Gotarda
(w książce oławski pleban za pokutę miał leżeć tamże krzyżem) wyglądają… są zaniedbane.

Strzelin - Rotunda św. Gotarda
© biber
Na szczęście coś się zaczyna dziać. Odkopują fundamenty średniowiecznego ratusza, a wieża ratusza już jest gotowa.
Podążam dalej. Wkrótce jestem w kolejnej nie związanej z powieścią miejscowości. Ale pasuje logistycznie no i jest arcyciekawa. Henryków. Cóż tu pisać? Opactwo cystersów… Stele henrykowskie… Pierwsze polskie zdanie… Pierwszy raz tu jestem. Absolutnie fantastyczne! I można zwiedzać, co prawda nie cały klasztor lecz tylko część, w której utworzono seminarium duchowne.

Henryków - opactwo cystersów
© biber
I kolejne „powieściowe” miejsce. Ziębice.
Reimar i Szarlej oraz Samson obserwują turniej rycerski rozgrywany pod murami miejskimi. Tutaj również Reimar zostaje złapany kiedy usiłuje porozumieć się z swą Adelą. Prowadzony do wieży spotyka tajemniczą Nikolettę, która wcześniej uratowała mu skórę ocalając przed pościgiem. Mury miejskie, no część z nich stoi do dziś więc można wyobrazić sobie gdzie turniejowe szranki… Długi czas, który spędziłem w Henrykowie sprawia, że spóźniam się 10 minut do Muzeum Gospodarstwa Domowego tzw. „Muzeum Rondla” i całuję klamkę. Cóż. Mogę podziwiać jedynie piękną sylwetkę ziębickiego ratusza

Ziębice - ratusz
© biber
potem podziwiam Bazylikę Mniejszą, starówkę, były klasztor krzyżowców i… z przerażeniem spoglądam na zegarek – to juz tyle? Więc szukam noclegu i zostaję w Ziębicach na noc.
Trasa
Brzeg > Małujowice > Oleśnica Mała > Strzelin > Henryków > Ziębice
***