Narrenturm #6
Sobota, 4 sierpnia 2012
· Komentarze(0)
Kategoria Dalsze... (z noclegiem), Śladami Narrenturm 2012
Z Radkowa jadę dalej korzystając z dobrodziejstw braku granic w UE, przekraczam granicę i podążam do Broumova . Region ten pośrednio jest związany z treścią książki – otóż właśnie ku Broumovsko wycofywała się rejza husytów po splądrowaniu Barda, Ścinawki, Ratna, Radkowa, a skład której wchodził Reimar wraz z przyjaciółmi. Broumov bo niewielkie miasteczko z dominantą w postaci potężnego klasztoru pobenedytyńskiego. Oczywiście korzystam z faktu iż kompleks klasztorny można zwiedzać i kupuję bilet. Zaraz na początku oprowadzania jestem miło zaskoczony obsługa widząc, że nie jestem Czechem wręcza mi mini przewodnik w języku polskim. Dzięki temu nie muszę strać się zrozumieć przewodnika. Który notabene wraża się z taką wyraźną dykcją, że nie ma zbytnich problemów z wyłapaniem sensu wypowiedzi. Benedyktyni wznieśli klasztor w XIV w. przebudowując stary, gotycki zamek. Obecny kształt nadała mu barokowa przebudowa w I połowie XVIII w. Klasztor robi ogromne wrażenie. Potężna biblioteka mino, iż z księgozbioru liczącego 70 tysięcy woluminów ocalało jedynie 20 tysięcy zapiera w dech w piersi… W klasztorze znajduje się również jedna z dwóch czeskich kopii Całunu Turyńskiego z 1651r. wykonana za pomocą 4 różnych farb. Kopia jest tak dokładna iż widać na niej ślady pożaru jakiemu uległ oryginał w 1532r. Kościół klasztorny św. Wojciecha jest stosunkowo niewielki lecz bogactwo barokowego wystroju, bogato rzeźbione stele, zdobne relikwiarze, potężne organy czy freski sprawia, że ulegam jego czarowi. Co prawda widać po murach ostatnie, trudne komunistyczne czasy lecz powoli zespół klasztorny odzyskuje swój dawny blask.
Oglądam również, niestety tylko z zewnątrz niewielki drewniany, cmentarny kościół pw. Panny Marii z ok. 1459r., który uważany jest za najstarszy drewniany kościół w Republice Czeskiej.
Z Broumova jadę dalej lokalnymi drogami znów ku granicy.
Wkrótce, ha! wkrótce po pokonaniu „góreczki” z niewielkim ale dającym w kość 12% podjazdem jestem po polskiej stronie.
Przez Głuszycę i Jedlinę-Zdrój dojeżdżam do Wałbrzycha. Pod odpadającymi tynkami, odrapanymi murami można dostrzec, że kiedyś było to piękne miasto. Dziwię się, że władze lokalne tak mało robią, żeby przywrócić mu chociaż część dawnego blasku. Dojechałem tutaj gdyż przy okazji bytności w tych okolicach chcę zwiedzić drugą słynną posiadłość rodu von Hochberg czyli Zamek Książ (w Pszczynie miałem sposobność już być w tym roku).
Cóż ja mam napisać o zamku? Nie będę przepisywał książek o zamku i jego najsłynniejszej mieszkance księżnej Daisy lecz powiem tylko, że bardzo mi się podobał. Wspaniały. Wykorzystując boczne, lokalne drogi docieram do Strzegomia. Strzegom to „powieściowe” miasto więc pozycja obowiązkowa na mym szlaku. W tym mieście Reimar poznaje poleconego mu prze kanonika Beesa tajemniczego człowieka, który ma go wywieść bezpiecznie z Śląska. Człek ów każe nazywać się Szarlejem. Reimar wydobywa go, za pomoca listu polecającego, z klasztoru karmelitów. W klasztorze tym mieściło się koscielne więzienie, a Szarlej był jego pensjonariuszem. Jako, że dzień już się kończy zostawiam sobie odszukanie książkowych miejsc na jutro i zostaję w mieście na noc.
Trasa
Radków > Broumov (CZ) > Głuszyca > Wałbrzych > Strzegom
***

Potężny kompleks klasztorny w Broumovie© biber
Z Broumova jadę dalej lokalnymi drogami znów ku granicy.

Ostatnie spojrzenie na czechy© biber
Przez Głuszycę i Jedlinę-Zdrój dojeżdżam do Wałbrzycha. Pod odpadającymi tynkami, odrapanymi murami można dostrzec, że kiedyś było to piękne miasto. Dziwię się, że władze lokalne tak mało robią, żeby przywrócić mu chociaż część dawnego blasku. Dojechałem tutaj gdyż przy okazji bytności w tych okolicach chcę zwiedzić drugą słynną posiadłość rodu von Hochberg czyli Zamek Książ (w Pszczynie miałem sposobność już być w tym roku).

Zamek Książ nade mną© biber
Trasa
Radków > Broumov (CZ) > Głuszyca > Wałbrzych > Strzegom
***


