Szlak Czarownic – dzień 2

Czwartek, 14 lipca 2011 · Komentarze(0)
W nocy budzi mnie burza, a właściwie burze. Dwie. Towarzyszący im deszcz leje całą noc. Gdy rankiem wychylam głowę z namiotu już co prawda nie leje, a góry „dymią”. Nie zraża mnie to i pakuję się. Ruszam w stronę niedalekiego Sobotina. Zaraz za Velké Losiny w niewielkiej wsi Maršikov trafiam na małą, drewnianą perełkę – drewniany kościół św. Michała z 1609.
Maršikov, Czechy - kościół św. Michała z 1609 © biber
Mam szczęście. Jest otwarty. Właśnie ekipa konserwatorów przeprowadza oględziny kościoła ale pozwalają mi wejść do środka. Piękne polichromie pokrywają strop i ściany, a z barokowego ołtarza spogląda św. Michał. Jadę dalej. Już jestem w paśmie Jeseników więc droga pnie się do góry i trzeba deptać na przełożeniu 1:1. Gdy już wspiąłem się na górę zjeżdżam wprost do Sobotina.
W Sobotinie trafiam wprost pod późnorenesansowy kościół św. Wawrzyńca z 1607
Sobotin, Czechy - kościół św. Wawrzyńca z 1607 © biber
, w którym to przyłapano żebraczkę Marinę Schuchovą na kradzieży hostii, która miała sprawić aby krowa miejscowej akuszerki dawała więcej mleka. Złapano ją i przewieziono ją do więzienia, oskarżając o czary. To tragiczne wydarzenia z 1678 roku przypomina pomnik obok kościoła.
Sobotin, Czechy - pomnik © biber
Droga wijąca się początkowo doliną prowadzi mnie dalej. Trafiam do Verniřovic.
Tam przed urzędem gminy znajduje się pomnik, który przypomina o spaleniu żywcem 7 sierpnia 1679 Marinę Schuchovą.
Verniřovice, Czechy - pomnik © biber
Niedaleko znajduje się również wart obejrzenia późnobarokowy lecz przebudowany w XIX wieku kościół św. Mateusza.
Tutaj kończy się również šumperski odcinek Szlaku Czarownic. Rozstaję się „na chwilę” z moją czarodziejską przewodniczką na rowerze, która mnie tak dobrze prowadziła od Mohelnic i wykorzystując doskonałe trasy rowerowe jadę dalej. (Symbol czarownicy na rowerze ma się pojawić znów w Jeseniku.)
I znów pod górę! I znów z góry. Korzystając z tego, że droga zbliżyła się do miasta Loučna nad Desnou postanawiam wpaść tam na kawę. Tym bardziej, że zaczyna padać a i zastrzyk kofeiny przed następnymi górkami się bardzo przyda. Akurat wypiłem kawę i przestało padać. Więc jeszcze po batoniku z muesli i w drogę. Przełożenie 1:1 się dziś napracuje. Kręcę i kręcę, a drogi nie ubywa. Serpentyny wiją się i wiją w górę. W końcu widzę szczyt! Jestem na Cervenohorské sedlo! 1013m npm. Uff!
Cervenohorské sedlo, Czechy © biber
Chwila odpoczynku, i mogę zjeżdżać. Ach jak wspaniale! Pędzi się super! Kilometry tylko migają, a widoki... W dolinach po tej stronie pasma świeci słońce. Raz, dwa śmigam przez Běla pod Pradědem i jestem w Jeseniku.
A właściwie w Domašovie. Stąd pochodziły 3 ostatnie ofiary procesów czarownic na ziemi jesenickiej: Kaszpara Gottwalda stracono w listopadzie 1683, a w lutym 1684 stracono Annę Stenzlovą wraz z córką Roziną. Anna jako główna oskarżona została zmuszona do obserwowania ścięcia swojej dwudziestoletniej córki. Potem obie spalono... Te smutne wydarzenie upamiętnia pomnik.
I już jestem w Jeseniku. Gdyby nie ten szybki zjazd... A tak mogę zobaczyć miejscowe muzeum urządzone w renesansowej „Twierdzy na wodzie” z XVI wieku.
Jesenik, Czechy - Twierdza na wodzie © biber
Zaglądam również do kościoła Wniebowzięcia NMP z 1882 no i jadę pod dom, w którym miał mieszkać ostatni kat Michał Waschsman. Budynek można zobaczyć tylko z zewnątrz.
Jesenik, Czechy - Dom Kata © biber
W środku są jakieś biura i chyba mieszkania. Jeszcze wizyta na rynku
Jesenik, Czechy - ratusz © biber
i pędzę do parku koło drogi do Jesenika Zdroju. Tam w latach 1622 – 1684 stracono ponad 100 osób – ofiar procesów o czary. W 1966 w tym miejscu postawiono pomnik.
Jesenik, Czechy - pomnik © biber
Potem jadę dalej do samego Jesenika Zdrój. Chcę zobaczyć rodzinny dom jednego z twórców hydroterapii Vincentego Priessnitza. Tego samego, od którego nazwiska pochodzi nazwa urządzenia używanego w każdym domu. Ten genialny samouk wyleczył sam siebie z ciężkich obrażeń za pomocą mokrych okładów. Potem rozpoczął leczenie ludzi, a jego sława rozniosła się daleko. Np. z Poznania jeździli do niego hrabiowie Raczyńscy. Niestety do muzeum urządzone w jego domu spóźniam się 3 minuty! I „całuję” klamkę. Zostaje tylko fotka z zewnątrz.
Jesenik, Czechy - dom Vincentego Priessnitza © biber
Szukam noclegu, rozbijam się i tradycyjnie już kończę dzień piwkiem.
Trasa:
Velké Losiny > Sobotin > Verniřovice > Loučna nad Desnou > Cervenohorské sedlo > Běla pod Pradědem > Jesenik

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa arzwe

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]