Industriada 2014

Sobota, 14 czerwca 2014 · Komentarze(3)
Uczestnicy
Jedyny w Europie Środkowo-Wschodniej festiwal promujące dziedzictwo industrialne. Jest głównym wydarzeniem promującym wspaniały Szlak Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. W tym roku to już piąta edycja tej super zabawy. I po raz piąty nie mogło mnie zabraknąć! Mimo niepewnej pogody…

Jako, że industriadowe atrakcje rozpoczynają się w godzinach około południowych ranek trzeba zagospodarować. Wybieram się zatem do Rokitnicy gdzie czeka przewodnik z Towarzystwa Miłośników Rokitnicy. Na miejscu zbiórki zaskoczenie: z przewodnikiem jest nas tylko 5! Ale ruszamy w drogę do dawnej kopalni Castellengo późniejszej Rokitnicy późniejszego Pstrowskiego dzisiejszej (po części) Siltech i CZOK (Centralnego Zakładu Odwadniania Kopalń). Mamy możliwość zajrzeć do dawnej cechowni (tu przeczekujemy 5 minutowe oberwanie chmury), maszynowni szybu Staszic gdzie stoi śliczna maszyna wyciągowa, na której znajdują się dwie tabliczki jedna z napisem Zabrze O.S. 1906 (mocowanie jednego silnika) i Hindenburg O/S 1923 (mocowanie drugiego silnika). Możemy zajrzeć również na początek upadowej Siltechu.
Cechownia kop. Castellengo/Rokitnica/Pstrowski © biber

Potem przez Biskupice i Rudę Śląską jadę do Świętochłowic pod dwie wieże kopalni Polska (Deutschland/Niemcy) . Są to niestety jedyne ślady, że tu była kopalnia. Dzięki ofiarności społeczników te unikatowe wieże zostaną uratowane i być może dostaną drugie życie. Wieża typu basztowego projektu znanego niemieckiego architekta Hansa Poelziga została wybudowana w 1908. Natomiast wieża typu kozłowego została zbudowana w latach 1889-1891. Po przybyciu na miejsce dzięki uprzejmości organizatora chronię się przed deszczem (tym razem 10 minut) pod namiotem. Z niewielkim opóźnieniem (znów deszcz!) ruszamy na trasę wycieczki rowerowej. Podążamy pod pozostałości Huty Florian. Została założona w 1828 roku jako huta Bethlen-Falva przez Donnersmarcków. W 1936 roku zyskała obecne imię. Obecnie pracuje wydział blach trapezowych. Następny przystanek to Z.U.T. Zgoda. Huta w tym miejscu pracowała od 1839. Początkowo nazywała się Graflich von Einsiedel'sches Societäts Eisenwerk, potem Eintracht-Hochofen-Etablissement i w końcu Eintrachthütte. W 1921 roku zyskuje imię Zgoda. W 1947 huta zmienia nazwę na Zakłady Urządzeń Technicznych. Po latach świetności pozostały smutne resztki zabudowań. Jedziemy mijając bramę obozową dawnego obozu MBP dla Ślązaków, Niemców i innych niewygodnych dla komunistycznej władzy. Kolejny punkt programu to miejsce po szybie Anna kopalni Pokój w Rudzie Śląskiej. W 1899 roku uzyskano zgodę na uruchomienie kopalni Friedrich Wilhelm, która miała zasilać w węgiel pobliską hutę. Jeszcze przed oficjalną zgodą rozpoczęto drążenie szybów Anna i Maria. Pod koniec ich życia eksploatowała je kopalnia Pokój. Niestety zabudowania szybów ze względu na zły stan techniczny zostały skreślone z rejestru zabytków i zostały wyburzone. Zostały tylko dekle (pokrywy) szybów, cechownia, kotłownia, łaźnia, warsztaty. Budynki są w złym stanie. Po chwili jedziemy dalej. Na rogu ulic Pokoju i Chorzowskiej przystajemy pod wieżą ciśnień. Ta 27 metrowa wieża została wniesiona około 1900 roku. Potem udajemy się pod wielki piec Huty Pokój. Huta powstała w 1840 roku jako Friedenshütte. Zachowany piec powstał w latach 60 XX wieku. Obecnie stoi jako zabytek dziedzictwa hutniczego, wpisany do rejestru zabytków. Jedziemy dalej. Zatrzymujemy się pod domem towarowym :) Tak to nie pomyłka bo to Kaufhaus. Najstarszy dom towarowy na obecnych ziemiach polskich. Działał od 1904 i zaopatrywał w różnorakie towary pracowników huty Pokój. Koniec II wojny przyniósł koniec świetności Kaufhausu. Obecnie jest odnowiony i znów ma służyć mieszkańcom. Pozostawiamy Kaufhaus za sobą i przez zabudowania dawnej kolonii robotniczej Paweł docieramy do dworca kolejowego Ruda Śląska-Chebzie. Budynek dworca powstał ok. 1897 roku (rozbudowano go w latach 1900-02). Przepiękna różnokolorowa elewacja z odsłoniętą stalową konstrukcją przywodzi na myśl pruski mur. W środku widać lata zaniedbań. A niegdyś w środku obywały się przedstawienia teatralne… Obecnie po licznych perturbacjach próbuje się go „ożywić”. Na scenie występują zespoły reprezentujące różne style muzyczne.
Tutaj żegnam się z grupą i wracam do Zabrza. 
Dwie wieże kop. Deutschland/Niemcy/Polska © biber
Budynek cechowni jest ciekawszy niż betonowy dekiel © biber 
Wieża ciśnień w Rudzie Śląskiej © biber 
Wielki piec © biber 
Kaufhaus - w tym miejscu od 1904! © biber 
Dworzec w Chebziu z imponującą elewacją © biber 
Na dworcowej scenie znów żyje sztuka © biber

Szyb Maciej. To mały jubiluesz – V edycja i znów tu jestem, tak jak na pierwszej Industriadzie :) I znów mogę wejść na wieże!
Piękny ten Śląsk! Szyb Maciej po rewitalizacji ma być otwarty już 21 czerwca już oficjalnie. 
Nad Gliwicami deszcz - widok z wieży Maćka © biber 
Zielono mi... - widok z wieży Maćka © biber 
Maciek od środka © biber 
Jak nowy! © biber

Wieczorem już na piechotę idę przez Guido na ul. Miarki do wylotu sztolni dziedzicznej na koncert Ryczących Dwudziestek. Wracając idę jeszcze pod wieżę ciśnień na Zamojskiego, która z okazji dzisiejszego święta zamieniła się w latarnię morską. Niestety fotki nie wyszły… 
Żagle w zabrzańskim porcie © biber 
Gwiazda wieczoru i zabrzański port © biber


Do zobaczenia za rok na Industriadzie!


Trasa:
Zabrze > Ruda Śl. > Świętochłowice > Ruda Śl. > Zabrze 

Przez Gliwice i Bujaków

Niedziela, 8 czerwca 2014 · Komentarze(2)
Uczestnicy
Najpierw pojechałem po Inkę, a potem już razem do Nowych Gliwic i cudnej urody rowerówką do Bojkowa i dalej do Przyszowic. Stamtąd przez Chudów do Bujakowa. W parafialnym ogrodzie pełno ludzi, przecież to niedziela. Pochodziliśmy trochę po ogrodzie, a potem zasiedliśmy do pysznego sernika i kawki, którą można kupić na miejscu. Słuszny kawałek swojskiego ciasta i kawka to jedynie 7 zł. Pychota!. 
W bujakowskim ogrodzie zawsze coś kwitnie © biber
Potem Chudów. I rozczarowanie. Poza jarmarcznymi budami z badziewem i jedzeniem i napojami nic się nie dzieje, tylko tłumy. Trzeba zapamiętać żeby sprawdzać, które imprezy organizuje fundacja "Zamek Chudów" i  na te jeździć. Resztę imprez organizuje jakaś firma i widać tą gonitwę za kasą.
Potem jeszcze krótki postój pod wiekową lipą w Przyszowicach i powrót do domu.
Stara lipa szumiała pracą setek pszczół © biber
Trasa:
Zabrze > Gliwice > Przyszowice > Chudów > Bujaków > Chudów > Przyszowice > Zabrze

Do Babci

Sobota, 7 czerwca 2014 · Komentarze(0)
Fajnie się jechało ale... no własnie zawsze musi być ale:
Przy kościele na Helence na rowerówce stoją namioty czy budy na niedzielny odpust.
W powrotnej drodze na samym końcu Rokitnicy facet sobie bezczelnie zaparkował na pasie dla rowerów. Jak mu pokazałem znak, że stoi w pasie drogi to popatrzył się jak na idiotę i se poszedł.
Policji ani tzw. straży miejskiej oczywiście nigdzie po drodze nie spotkałem.
Trasa:
Zabrze (Os. Janek, Centrum, Mikulczyce, Rokitnica, Helenka) > Bytom (Stolarzowice) > Tarnowskie Góry >> Zabrze

Husycka zawierucha

Niedziela, 18 maja 2014 · Komentarze(1)
Uczestnicy
Po Nocy Muzeów trzeba się przewietrzyć. Po odespaniu nocnych atrakcji wycieczka musiała być bliska z uwagi na późny wyjazd. A i padające ostatnio deszcze uwarunkowały asfaltowy wariant wycieczki. Więc gdzie? Przypomniałem sobie o widzianych plakatach zapraszających na toszecki zamek na IX Brewerie Toszeckie pt. Husycka zawierucha. Z husytami jestem związany mocno poprzez jedne, a jakże rowerowe, wakacje. Więc cel wycieczki był jasny. Zatem… do Toszka! 
Młot Thora ? © biber

Droga wiodła przez Maciejów (uzupełnienie bidonów), Szałszę, Kamieniec, Księży Las i prosto przez Zacharzowice do Toszka. 
W pierwszy rzędzie widzów kaczucha © biber
Rozpoczęcie imprezy odwlekało się bo trzeba było czekać na jakiegoś tam ministra czy posła albo innego tam melepetę. W końcu jaśnie państwo łaskawie raczyli przybyć i bombarda z hukiem otworzyła zabawę. Pomiędzy przemówieniami przygrywał zespół Percival. Można było zobaczyć husyckie wozy i uzbrojenie, a rekonstruktorzy bardzo chętnie odpowiadali na pytania. 
Początki artylerii polowej © biber 
Bombarda © biber
Wóz bojowy husysytów © biber

Po krótkiej inscenizacji teatralnej przyszedł czas na główną atrakcję dania – szturm na wagenburg czyli obóz husytów chroniony przez wozy bojowe, które powiązane ze sobą tworzyły prawdziwy mur obronny. 
Wagenburg już obsadzony © biber
Rycerstwo stawiło się na polu bitwy © biber
Bombarda rozpoczęła! © biber
Łucznicy odpowiadają © biber
Starcie harcowników © biber
Do szturmu! © biber
Ogólna zawierucha bitewna © biber
Wagenburg się broni © biber
Trup się ściele © biber
Służby sanitarne czuwają - Marusia przybiegła na pomoc © biber
Wagenbug padł! © biber
Ostatni broniący padają © biber
Są i jeńcy © biber
Husytka pewnie trafi do namiotu zwycięskiego wodza © biber
Po zakończeniu inscenizacji nadszedł czas na powrót do domu. Podarowałem sobie walki rycerski, które miały się jeszcze odbyć bo organizacja zabawy była… niezbyt i poszczególne punkty programu były oddzielone dość długimi przerwami. Wyglądało, że to pierwsza edycja imprezy, a nie dziewiąta…
Powrót tą samą spokojną drogą wiodącą przez pola, na których widać ślady ostatnich deszczy.
Trasa:
Zabrze > Szałsza > Boniowice > Kamieniec > Księży Las > Kopienice > Zacharzowice > Toszek >> Zabrze