4 parki z niczego
Niedziela, 17 kwietnia 2011
· Komentarze(0)
Kategoria Wycieczki (ponad 30km)
Niestety słoneczną sobotę spędziłem nie rowerowo więc w niedzielę rower musiał już być. Wstaję rano i... nie ma słońca, chmury. Eee nie tak miało być. Ale po śniadaniu i kawie ruszam: tak się pokręcić, rozruszać stare kości. Jadę przez Park Leśny (I park), a potem ulicą Dożynkową i Opawską docieram do Wolności, hyc na drugą stronę i już jestem przy Szybie Maciej. No, a jak już jestem tutaj to może Radiostacja?
No pewnie. Ruszam. Wspaniały, wiosenny las nastraja do jazdy.
Raz , dwa jestem pod Radiostacją. Niesamowite prawie pusto, nie ma ludzi. Tak mi to poprawia humor i dodaje skrzydeł, że jadę dalej.
Docieram do Szałszy. Z daleka widzę biel desek remontowanego drewnianego kościółka z końca XVIII wieku. Nie wiedziałem, że go remontują. To dobrze lecz to powoduje, iż nie podjeżdżam bliżej – nie będzie tego charakterystycznego zapachu starych, drewnianych kościółków. A on jest istotnym składnikiem magii tych miejsc. Rzucam jeszcze okiem przez płot na wyremontowany pałac von Groelingów z 1877 roku. Przez płot bo to własność prywatna i jadę dalej.
Do Ziemięcic. Ciekawym czy bociany już są. Przejeżdżam obok nowego kościoła i już jestem pod ruinami gotycko-barokowego, starego kościoła p.w. św. Jadwigi. Na wieży, w imponującym gnieździe jest bociek. No to dalej!
Do Kamieńca obok pięknej, neogotyckiej leśniczówki z początku XX wieku i dalej do Zbrosławic. Tam skręcam w kierunku Ptakowic.
A potem kierunek Repty Śl. Przed kościołem p.w. św. Marcina skręcam w lewo i już jestem w reptowskim parku (II park)Ten niezwykły 200 ha park utworzono na podstawie zwierzyńca Donnesmarcków, który pod koniec XIX w przekształcili go w park otaczający nieistniejący już pałac. Tam się trochę kręcę po alejkach. I jadę dalej w kierunku centrum Tarnowskich Gór.
Przez Park Miejski (III park). Tarnogórski park został założony w 1903 roku na tzw. warpiach jak nazywano tereny zdewastowane przez działalność górniczą. Obecnie zajmuje obszar ok. 21,5 ha. No to dalej. Wprost do parku wokół Zespołu Kościelno-Szpitalnego OO. Kamilianów (IV park). Park założono na dawnym miejscu straceń. Przed laty tam właśnie umieszczono miejską szubienicę i tam również ściano mieczem. Stąd powszechna nazwa Galenberg (Góra Wisielców) (właściwie to powinno być Galgenberg no ale...). Ostatnia egzekucja miała tam miejsce w I poł. XIX wieku.
Stamtąd pojechałem do Babci i Dziadka na kawę. Po ich odwiedzeniu wróciłem swą standartową drogą przez DSD, Stolarzowice do domu.
Miało być takie se kręcenie lecz cykloza znów się odezwała i wyszło jak wyszło. Szkoda jedynie, że nie miałem z sobą aparatu. Ale przecież nic straconego...
Trasa:
Zabrze (Centrum, Maciejów) > Gliwice (Radiostacja, Żerniki) > Szałsza > Tarnowskie Góry > DSD > Bytom (Stolarzowice) > Zabrze (Helenka, Rokitnica, Mikulczyce, Centrum)
No pewnie. Ruszam. Wspaniały, wiosenny las nastraja do jazdy.
Raz , dwa jestem pod Radiostacją. Niesamowite prawie pusto, nie ma ludzi. Tak mi to poprawia humor i dodaje skrzydeł, że jadę dalej.
Docieram do Szałszy. Z daleka widzę biel desek remontowanego drewnianego kościółka z końca XVIII wieku. Nie wiedziałem, że go remontują. To dobrze lecz to powoduje, iż nie podjeżdżam bliżej – nie będzie tego charakterystycznego zapachu starych, drewnianych kościółków. A on jest istotnym składnikiem magii tych miejsc. Rzucam jeszcze okiem przez płot na wyremontowany pałac von Groelingów z 1877 roku. Przez płot bo to własność prywatna i jadę dalej.
Do Ziemięcic. Ciekawym czy bociany już są. Przejeżdżam obok nowego kościoła i już jestem pod ruinami gotycko-barokowego, starego kościoła p.w. św. Jadwigi. Na wieży, w imponującym gnieździe jest bociek. No to dalej!
Do Kamieńca obok pięknej, neogotyckiej leśniczówki z początku XX wieku i dalej do Zbrosławic. Tam skręcam w kierunku Ptakowic.
A potem kierunek Repty Śl. Przed kościołem p.w. św. Marcina skręcam w lewo i już jestem w reptowskim parku (II park)Ten niezwykły 200 ha park utworzono na podstawie zwierzyńca Donnesmarcków, który pod koniec XIX w przekształcili go w park otaczający nieistniejący już pałac. Tam się trochę kręcę po alejkach. I jadę dalej w kierunku centrum Tarnowskich Gór.
Przez Park Miejski (III park). Tarnogórski park został założony w 1903 roku na tzw. warpiach jak nazywano tereny zdewastowane przez działalność górniczą. Obecnie zajmuje obszar ok. 21,5 ha. No to dalej. Wprost do parku wokół Zespołu Kościelno-Szpitalnego OO. Kamilianów (IV park). Park założono na dawnym miejscu straceń. Przed laty tam właśnie umieszczono miejską szubienicę i tam również ściano mieczem. Stąd powszechna nazwa Galenberg (Góra Wisielców) (właściwie to powinno być Galgenberg no ale...). Ostatnia egzekucja miała tam miejsce w I poł. XIX wieku.
Stamtąd pojechałem do Babci i Dziadka na kawę. Po ich odwiedzeniu wróciłem swą standartową drogą przez DSD, Stolarzowice do domu.
Miało być takie se kręcenie lecz cykloza znów się odezwała i wyszło jak wyszło. Szkoda jedynie, że nie miałem z sobą aparatu. Ale przecież nic straconego...
Trasa:
Zabrze (Centrum, Maciejów) > Gliwice (Radiostacja, Żerniki) > Szałsza > Tarnowskie Góry > DSD > Bytom (Stolarzowice) > Zabrze (Helenka, Rokitnica, Mikulczyce, Centrum)


