CAMINO DE SANTIAGO
Poniedziałek, 15 czerwca 2009
· Komentarze(0)
Kategoria Camino de Santiago 2009, Dalsze... (z noclegiem)
Tarnowskie Góry > Ujazd > Góra Św. Anny > Kamień Śląski > Dobrzeń Wielki > Kościerzyce k. Brzegu
Dzień, w którym rozpoczęła się przygoda. Noc minęła szybko i wcześnie wstałem szybkie poranne czynności takie jak kawa, lekkie śniadanie, „osiodłanie” rowerka i o 5.30 wyruszyłem w tak długo oczekiwaną podróż. Dzięki wczesnej pory mogłem podążyć głównymi drogami, które były o tej porze puste na Annaberg. Tak dobrze mi się jechało, że już za 2 godziny byłem w Ujeździe. W Sławęcicach skręt w prawo, parę obrotów pedałów i widzę na horyzoncie charakterystyczny kształt Góry. Góra Świętej Anny jest najwyższym wzniesieniem Masywu Chełmskiego na Wyżynie Śląskiej (406 metrów n.p.m.). Położona jest w środkowo - wschodniej części województwa opolskiego, w powiecie strzeleckim. Góra Św. Anny stanowi pozostałość wulkanu, nieczynnego już od kilkunastu milionów lat. W przeszłości nazywana była Górą Chełmską, od ubiegłego wieku na stałe utrwaliła się nazwa Góra Św. Anny. Należy zaznaczyć, iż nazwa Góra Św. Anny odnosi się również do nazwy wsi położonej na zboczach góry, a także do Parku Krajobrazowego, mającego obszar ponad 5000 ha, gdzie występuje wiele gatunków chronionych i unikatowych roślin oraz zwierząt. W rejonie góry miały również miejsce największe bitwy w czasie „III Powstania Śląskiego”. Pod samą górą rozpoczął się pierwszy podjazd tej podróży. Rowerek na początku podróży swoje waży więc wdrapanie na szczyt trochę czasu mi zajęło. To, że to był pierwszy podjazd pewnie też na to miało wpływ. Na szczycie jak już się wysapałem rozglądam się... i jest! Widzę pierwszą muszlę Camino. (Muszla to symbol Drogi (Camino), a dlaczego muszla? Odpowiedzi na to pytanie są różne. Najpopularniejsze to: bo św. Jakub był rybakiem; bo jest ona symbolem chrztu i zbawienia, które św. Jakub przyniósł Hiszpanii; bo jej "promienie" schodzą się w jednym punkcie, tak jak wszystkie caminos spotykają się w Santiago). Tak więc „chwyciłem” nitkę, którą będę podążać do Santiago. Zmęczenie uleciało w jednej chwili. Na zapleczu sklepu zostawiam rower i idę do bazyliki po pierwszą pieczątkę w Credencial’u czyli paszporcie (Credencial del peregrino to paszport pielgrzyma, w którym na całej trasie zbiera się stemple (los sellos) - np. w schroniskach, w kawiarniach, w sklepach, ale również w muzeach i kościołach. Jest to bardzo ważny dokument - jest niezbędny do zameldowania się w schroniskach, można również dzięki niemu skorzystać z darmowych lub ulgowych atrakcji, np. z posiłku, z wejścia do muzeum, z wejścia na basen, czasem z jakiejś dodatkowej wycieczki. Credencial jest bardzo potrzebny również do tego, by w Santiago de Compostela otrzymać na jego podstawie compostelę - zaświadczenie o odbytej pielgrzymce). Kościół na Górze Św. Anny został ufundowany przez Mikołaja Strzałę, a pierwotnie ukończony w 1516 roku. Półtora wieku później został przekazany franciszkanom, od tamtego czasu kilkukrotnie ulegał przebudowom, między innymi dzięki rodzinom Gaschin i Mitschke. W 500-tną rocznicę istnienia kościoła, otrzymał miano bazyliki.
Wnętrze kościoła o charakterze barokowym jest niezwykle piękne, między innymi dzięki licznym i ślicznym malowidłom. Wewnątrz bazyliki znajduje się bardzo cenna figura Św. Anny Samotrzeciej, powstałej w XV wieku z lipowego drewna. Przedstawia ona trzy osoby: Annę, Maryję i Jezusa Chrystusa. W XVII wieku obok kościoła wybudowano drewniany klasztor, który kilkadziesiąt lat później przekształcono w murowany. W roku 1868 umieszczono dodatkowo wieżę zegarową na kościele, natomiast 7 lat później ukończono rozbudowę przedsionka do kościoła. Po wdrapaniu się po schodach do bazyliki czeka na mnie niespodzianka. O tej wczesnej porze w bazylice jest pusto. Przyzwyczajony do tego, że jest tam zawsze pełno ludzi zostałem stać w niemym zachwycie. Trzeba przyznać, że w takiej chwili gdy cisza świątyni jest podkreślona dobiegającymi z zewnątrz głosami ptaków można poczuć prawdziwe sacrum. Jak zwykle podczas pobytu na Górze odwiedzam grób O. Trocha, który pochodził z Lasowic. Na furcie klasztornej bez problemów dostaję pierwszy stempel w paszporcie, schodzę do Leśnicy, odbieram rowerek i w drogę! Trasa dobrze oznakowana prowadzi mnie bocznymi, gruntowymi czy leśnymi drogami do Kamienia Śląskiego. W 1183 urodził się tu święty - Jacek Odrowąż. Pochodzą stąd błogosławieni Czesław i Bronisława. Przez długie wielki Kamień Śląski znany był jako siedziba wielkich rodów rycerskich i szlacheckich. W tę piękną historię znacząco wpisał się rok 1594 - rok kanonizacji św. Jacka. Od tego czasu widać wyraźny rozwój jego kultu w miejscu narodzin. Początkowo skupiał się on w kościele parafialnym, nad którym pieczę sprawowali dominikanie. Dopiero jednak przebudowanie historycznej komnaty narodzin św. Jacka w kaplicę sprawiło, że do Kamienia Śląskiego zaczęło przybywać coraz więcej czcicieli Świętego. Właściciele zamku zawarli umowę z prowincjałem dominikanów z Opola, na mocy której zakonnicy zobowiązali się do duszpasterskiej troski nad tym miejscem. Sama kaplica była bogato wyposażona, w ołtarzu znajdował się obraz św. Jacka w dominikańskim habicie ze złotą aureolą. W tym przedstawieniu św. Jacek trzymał statuę Matki Bożej, pozłacaną monstrancję ozdobioną 36 diademami oraz srebrną lilię. Górny fragment ołtarza przedstawiał Trójcę Świętą koronującą Matkę Boską. Całość uzupełniało 12 srebrnych gwiazd, berło, promienie oraz 2 srebrne wstążki u sukni. W kaplicy przechowywano również srebrny pacyfikał z relikwiami św. Jana Nepomucena, srebrny relikwiarz z relikwiami św. Ludwika Francuskiego, małą figurkę Dzieciątka Jezus oraz nieokreślony srebrny pacyfikał. W inwentarzu wspomniano także o 10 srebrnych antypendiach. Służyła kaplica od 1715 roku mieszkańcom zamku oraz parafii i pielgrzymom. Taki stan rzeczy nie zmieniał się przez lata, mimo iż zmieniali się właściciele. Po śmierci hrabiny Zofii von Larisch zamek przeszedł w ręce rodziny von Strachwitz, która zamieszkiwała go do końca II wojny światowej, dobudowując w miedzy czasie salę balową oraz część gościnną. W ostatnich latach wojny zamek został zamieniony na szpital wojskowy ze względu na znajdujące w pobliżu lotnisko, które wykorzystywano w transporcie rannych żołnierzy. Zbliżające się wojska radzieckie spowodowały ewakuację szpitala 19 stycznia 1945 roku. W tych samych dniach zamek opuścili ostatni przedstawiciele rodu von Strachwitz, uciekając na zachód przez Kotlinę Kłodzką. Wojska radzieckie wkroczyły do Kamienia 22 stycznia i dokonały znacznych spustoszeń w obrębie zabudowań zamkowych. Sam zamek został częściowo splądrowany, ale najwięcej ucierpiała kaplica św. Jacka, która została wypalona. Zniszczony został ołtarz z obrazem św. Jacka na falach Dniepru, dębowa ambona z przedstawieniami czterech ewangelistów oraz ławka dla hrabiów z wysokim oparciem, w którym były rozsuwane drzwi prowadzące do niszy zawierającej pamiątki po św. Jacku: różaniec, kołyskę, habit, pasek i nakrycie głowy. Wtedy też wywieziono z zamku w niewiadomym kierunku starą bibliotekę z licznymi rękopisami. Od 1990 trwała odbudowa zamku wraz z rewitalizacją jego otoczenia. Prace były więc prowadzone fachowo, ale niestety nie udało się uratować wspaniałych stropów komnat na I piętrze. Drewniane kasetony i inne dekoracje stiukowe uległy bezpowrotnie zniszczeniu. Niemniej jednak komnatom nadano barokowy charakter, wypełniono je też stylizowanymi meblami. Z wyjątkową pieczołowitością odrestaurowano dawną salę balową. Sama kaplica św. Jacka była tak mocno zniszczona, że też nie udało się przywrócić jej przedwojennego wystroju. Jej obecny wygląd nawiązuje do stylu całego zamku. Ustawiono w niej zabytkowy rokokowy ołtarz pochodzący ze Siestrzechowic koło Nysy. Dorobiono do niego rzeźby św. Jacka oraz bł. Czesława i bł. Bronisławy. W niedzielę 14 sierpnia 1994 roku, w ramach obchodów 400-nej rocznicy kanonizacji św. Jacka dokonano uroczystego poświęcenia i oddano do użytku obecne Sanktuarium wraz z kompleksem obiektów.
Po obejrzeniu terenu wyruszam dalej. Przez Opole docieram do Czarnowąsów. Znajduje się tam drewniany kościół św. Anny. Zabytkowa budowla o typowej dla regionu konstrukcji zrębowej wzniesiona była w latach 1687-88 na miejscu starszego, poprzedniego kościoła. Została ona umyślnie podpalona przez nieznanych sprawców i spłonęła doszczętnie w nocy z 19 na 20 sierpnia 2005 roku. W lipcu 2006 roku rozpoczęto odbudowę i po 13 miesiącach, w dwa lata po pożarze, świątynię przywrócono niemal w poprzednim kształcie. Obecnie ma ona jednak trwałe murowane ściany obłożone belkami i stalową konstrukcję dachu pokrytą drewnianym gontem. Dach siodłowy jest od wschodu zaokrąglony, od zachodu ostro ścięty. Nad nawą wieżyczka ma sygnaturkę zakończona latarnią z cebulastym hełmem. Ze szczególną starannością zrekonstruowano soboty wokół ścian zewnętrznych świątyni. To rodzaj podcieni dających schronienie przed deszczem lub upałem wiernym, którzy już w przeddzień przybywali na niedzielne uroczystości - stąd ludowa etymologia ich nazwy. Soboty wsparte są na słupach z charakterystycznymi podpórkami wzmacniającymi konstrukcję – zastrzałami. Wnętrze ma wystrój stylizowany na barokowy, z prezbiterium zamkniętym trójbocznie, zorientowanym, na planie krzyża. Strop płaski, w kaplicach kolebkowy. Łuk tęczowy z belką, na niej figury. Ołtarz z kopią figury świętej Anny z Maryją (oryginał z ok. 1700 r. przechowywany na plebanii, szczęśliwie uniknął pożaru), z prawej strony w prezbiterium figura św. Barbary odrestaurowana po pożarze, w ołtarzach bocznych nowe obrazy z wyobrażeniami śląskich świętych: z lewej Benedykta od Krzyża (czyli urodzona we Wrocławiu Edyta Stein), z prawej - Jacek Odrowąż.
Później docieram do Dobrzenia Wielkiego. Mam tam okazję zobaczyć drewniany kościół z 1657r. pod wezwaniem św. Rocha. , ufundowany w przez norbertanki z Czarnowąsów. Tuż przed wejściem na cmentarz znajduje się pomnik ofiar wojny o wyjątkowo sugestywnej wymowie antywojennej, dzieło Maxa Habersetzera z 1931 r. Na lewej ścianie płaskorzeźbione lamentujące kobiety, po prawej żołnierze maszerujący do wieczności, w środku tablice z nazwiskami poległych w I wojnie światowej żołnierzy-mieszkańców Dobrzenia. Na cmentarzu przed kościołem biała figura św. Rocha z 1913 r. Św. Roch przedstawiony został zgodnie z tradycją ikonograficzną, w stroju pielgrzyma, ręką wskazuje na skaleczone kolano, przy nim pies z chlebem w pysku. Na postumencie, na którym stoi figura, znajdują się modlitwy do świętego w języku polskim (z przodu) i niemieckim (z tyłu). Wejście do kościoła ma ganek wsparty na 4 słupach, z ganku możliwy jest dostęp do chóru muzycznego, dookoła kościoła soboty na słupach z zastrzałami, kryte tak jak i dach gontem, nad nawą dach dwuspadowy z niewielką wieżyczką na sygnaturkę z baniastym hełmem i latarnią. Kościół konstrukcji zrębowej, z krótkim, zamkniętym trójbocznie prezbiterium, zwróconym na północ, nawa szersza, w przejściu do prezbiterium skośne ściany. Strop kościoła jest płaski, z tęczą o wykroju ściętego trójliścia. Ołtarz główny barokowy z około 1700 roku z obrazem adoracji św. Rocha, ołtarze boczne: lewy z płaskorzeźbą adoracji Trójcy Świętej, prawy z obrazem św. Jadwigi. W kościele są też inne dwie figury św. Rocha przy lewym ołtarzu i na ścianie z prawej strony. Ambona barokowa, na koszu rzeźby 4 ewangelistów, a na baldachimie Dzieciątko Jezus na globie ziemskim; prospekt organowy z około 1750 r. Krótki odpoczynek i ruszam dalej. Niestety za miejscowością Chróściany w polach gubię szlak. Wyjeżdżam na zwykłą drogę i podążam w stronę Brzegu. Jakieś 5km przed Brzegiem w Kościerzycach nad uroczym jeziorkiem widzę pole namiotowe i szybko decyduję się tam zostać. Rozbijam namiot i po szybkim prysznicu przyrządzam sobie obiadokolację. Nie zdążyłem do końca zjeść gdy zaczęło kropić. Początkowe kropelki szybko zmieniły się w potężną ulewę, a ta w burzę, która jak miało się okazać trwała prawie całą noc.
Fotografie z śląskiego odcinka Camino
Opisy zabytków pochodzą z Wikipedii
_______________________________________________________________________________
Dzień, w którym rozpoczęła się przygoda. Noc minęła szybko i wcześnie wstałem szybkie poranne czynności takie jak kawa, lekkie śniadanie, „osiodłanie” rowerka i o 5.30 wyruszyłem w tak długo oczekiwaną podróż. Dzięki wczesnej pory mogłem podążyć głównymi drogami, które były o tej porze puste na Annaberg. Tak dobrze mi się jechało, że już za 2 godziny byłem w Ujeździe. W Sławęcicach skręt w prawo, parę obrotów pedałów i widzę na horyzoncie charakterystyczny kształt Góry. Góra Świętej Anny jest najwyższym wzniesieniem Masywu Chełmskiego na Wyżynie Śląskiej (406 metrów n.p.m.). Położona jest w środkowo - wschodniej części województwa opolskiego, w powiecie strzeleckim. Góra Św. Anny stanowi pozostałość wulkanu, nieczynnego już od kilkunastu milionów lat. W przeszłości nazywana była Górą Chełmską, od ubiegłego wieku na stałe utrwaliła się nazwa Góra Św. Anny. Należy zaznaczyć, iż nazwa Góra Św. Anny odnosi się również do nazwy wsi położonej na zboczach góry, a także do Parku Krajobrazowego, mającego obszar ponad 5000 ha, gdzie występuje wiele gatunków chronionych i unikatowych roślin oraz zwierząt. W rejonie góry miały również miejsce największe bitwy w czasie „III Powstania Śląskiego”. Pod samą górą rozpoczął się pierwszy podjazd tej podróży. Rowerek na początku podróży swoje waży więc wdrapanie na szczyt trochę czasu mi zajęło. To, że to był pierwszy podjazd pewnie też na to miało wpływ. Na szczycie jak już się wysapałem rozglądam się... i jest! Widzę pierwszą muszlę Camino. (Muszla to symbol Drogi (Camino), a dlaczego muszla? Odpowiedzi na to pytanie są różne. Najpopularniejsze to: bo św. Jakub był rybakiem; bo jest ona symbolem chrztu i zbawienia, które św. Jakub przyniósł Hiszpanii; bo jej "promienie" schodzą się w jednym punkcie, tak jak wszystkie caminos spotykają się w Santiago). Tak więc „chwyciłem” nitkę, którą będę podążać do Santiago. Zmęczenie uleciało w jednej chwili. Na zapleczu sklepu zostawiam rower i idę do bazyliki po pierwszą pieczątkę w Credencial’u czyli paszporcie (Credencial del peregrino to paszport pielgrzyma, w którym na całej trasie zbiera się stemple (los sellos) - np. w schroniskach, w kawiarniach, w sklepach, ale również w muzeach i kościołach. Jest to bardzo ważny dokument - jest niezbędny do zameldowania się w schroniskach, można również dzięki niemu skorzystać z darmowych lub ulgowych atrakcji, np. z posiłku, z wejścia do muzeum, z wejścia na basen, czasem z jakiejś dodatkowej wycieczki. Credencial jest bardzo potrzebny również do tego, by w Santiago de Compostela otrzymać na jego podstawie compostelę - zaświadczenie o odbytej pielgrzymce). Kościół na Górze Św. Anny został ufundowany przez Mikołaja Strzałę, a pierwotnie ukończony w 1516 roku. Półtora wieku później został przekazany franciszkanom, od tamtego czasu kilkukrotnie ulegał przebudowom, między innymi dzięki rodzinom Gaschin i Mitschke. W 500-tną rocznicę istnienia kościoła, otrzymał miano bazyliki.
Wnętrze kościoła o charakterze barokowym jest niezwykle piękne, między innymi dzięki licznym i ślicznym malowidłom. Wewnątrz bazyliki znajduje się bardzo cenna figura Św. Anny Samotrzeciej, powstałej w XV wieku z lipowego drewna. Przedstawia ona trzy osoby: Annę, Maryję i Jezusa Chrystusa. W XVII wieku obok kościoła wybudowano drewniany klasztor, który kilkadziesiąt lat później przekształcono w murowany. W roku 1868 umieszczono dodatkowo wieżę zegarową na kościele, natomiast 7 lat później ukończono rozbudowę przedsionka do kościoła. Po wdrapaniu się po schodach do bazyliki czeka na mnie niespodzianka. O tej wczesnej porze w bazylice jest pusto. Przyzwyczajony do tego, że jest tam zawsze pełno ludzi zostałem stać w niemym zachwycie. Trzeba przyznać, że w takiej chwili gdy cisza świątyni jest podkreślona dobiegającymi z zewnątrz głosami ptaków można poczuć prawdziwe sacrum. Jak zwykle podczas pobytu na Górze odwiedzam grób O. Trocha, który pochodził z Lasowic. Na furcie klasztornej bez problemów dostaję pierwszy stempel w paszporcie, schodzę do Leśnicy, odbieram rowerek i w drogę! Trasa dobrze oznakowana prowadzi mnie bocznymi, gruntowymi czy leśnymi drogami do Kamienia Śląskiego. W 1183 urodził się tu święty - Jacek Odrowąż. Pochodzą stąd błogosławieni Czesław i Bronisława. Przez długie wielki Kamień Śląski znany był jako siedziba wielkich rodów rycerskich i szlacheckich. W tę piękną historię znacząco wpisał się rok 1594 - rok kanonizacji św. Jacka. Od tego czasu widać wyraźny rozwój jego kultu w miejscu narodzin. Początkowo skupiał się on w kościele parafialnym, nad którym pieczę sprawowali dominikanie. Dopiero jednak przebudowanie historycznej komnaty narodzin św. Jacka w kaplicę sprawiło, że do Kamienia Śląskiego zaczęło przybywać coraz więcej czcicieli Świętego. Właściciele zamku zawarli umowę z prowincjałem dominikanów z Opola, na mocy której zakonnicy zobowiązali się do duszpasterskiej troski nad tym miejscem. Sama kaplica była bogato wyposażona, w ołtarzu znajdował się obraz św. Jacka w dominikańskim habicie ze złotą aureolą. W tym przedstawieniu św. Jacek trzymał statuę Matki Bożej, pozłacaną monstrancję ozdobioną 36 diademami oraz srebrną lilię. Górny fragment ołtarza przedstawiał Trójcę Świętą koronującą Matkę Boską. Całość uzupełniało 12 srebrnych gwiazd, berło, promienie oraz 2 srebrne wstążki u sukni. W kaplicy przechowywano również srebrny pacyfikał z relikwiami św. Jana Nepomucena, srebrny relikwiarz z relikwiami św. Ludwika Francuskiego, małą figurkę Dzieciątka Jezus oraz nieokreślony srebrny pacyfikał. W inwentarzu wspomniano także o 10 srebrnych antypendiach. Służyła kaplica od 1715 roku mieszkańcom zamku oraz parafii i pielgrzymom. Taki stan rzeczy nie zmieniał się przez lata, mimo iż zmieniali się właściciele. Po śmierci hrabiny Zofii von Larisch zamek przeszedł w ręce rodziny von Strachwitz, która zamieszkiwała go do końca II wojny światowej, dobudowując w miedzy czasie salę balową oraz część gościnną. W ostatnich latach wojny zamek został zamieniony na szpital wojskowy ze względu na znajdujące w pobliżu lotnisko, które wykorzystywano w transporcie rannych żołnierzy. Zbliżające się wojska radzieckie spowodowały ewakuację szpitala 19 stycznia 1945 roku. W tych samych dniach zamek opuścili ostatni przedstawiciele rodu von Strachwitz, uciekając na zachód przez Kotlinę Kłodzką. Wojska radzieckie wkroczyły do Kamienia 22 stycznia i dokonały znacznych spustoszeń w obrębie zabudowań zamkowych. Sam zamek został częściowo splądrowany, ale najwięcej ucierpiała kaplica św. Jacka, która została wypalona. Zniszczony został ołtarz z obrazem św. Jacka na falach Dniepru, dębowa ambona z przedstawieniami czterech ewangelistów oraz ławka dla hrabiów z wysokim oparciem, w którym były rozsuwane drzwi prowadzące do niszy zawierającej pamiątki po św. Jacku: różaniec, kołyskę, habit, pasek i nakrycie głowy. Wtedy też wywieziono z zamku w niewiadomym kierunku starą bibliotekę z licznymi rękopisami. Od 1990 trwała odbudowa zamku wraz z rewitalizacją jego otoczenia. Prace były więc prowadzone fachowo, ale niestety nie udało się uratować wspaniałych stropów komnat na I piętrze. Drewniane kasetony i inne dekoracje stiukowe uległy bezpowrotnie zniszczeniu. Niemniej jednak komnatom nadano barokowy charakter, wypełniono je też stylizowanymi meblami. Z wyjątkową pieczołowitością odrestaurowano dawną salę balową. Sama kaplica św. Jacka była tak mocno zniszczona, że też nie udało się przywrócić jej przedwojennego wystroju. Jej obecny wygląd nawiązuje do stylu całego zamku. Ustawiono w niej zabytkowy rokokowy ołtarz pochodzący ze Siestrzechowic koło Nysy. Dorobiono do niego rzeźby św. Jacka oraz bł. Czesława i bł. Bronisławy. W niedzielę 14 sierpnia 1994 roku, w ramach obchodów 400-nej rocznicy kanonizacji św. Jacka dokonano uroczystego poświęcenia i oddano do użytku obecne Sanktuarium wraz z kompleksem obiektów.
Po obejrzeniu terenu wyruszam dalej. Przez Opole docieram do Czarnowąsów. Znajduje się tam drewniany kościół św. Anny. Zabytkowa budowla o typowej dla regionu konstrukcji zrębowej wzniesiona była w latach 1687-88 na miejscu starszego, poprzedniego kościoła. Została ona umyślnie podpalona przez nieznanych sprawców i spłonęła doszczętnie w nocy z 19 na 20 sierpnia 2005 roku. W lipcu 2006 roku rozpoczęto odbudowę i po 13 miesiącach, w dwa lata po pożarze, świątynię przywrócono niemal w poprzednim kształcie. Obecnie ma ona jednak trwałe murowane ściany obłożone belkami i stalową konstrukcję dachu pokrytą drewnianym gontem. Dach siodłowy jest od wschodu zaokrąglony, od zachodu ostro ścięty. Nad nawą wieżyczka ma sygnaturkę zakończona latarnią z cebulastym hełmem. Ze szczególną starannością zrekonstruowano soboty wokół ścian zewnętrznych świątyni. To rodzaj podcieni dających schronienie przed deszczem lub upałem wiernym, którzy już w przeddzień przybywali na niedzielne uroczystości - stąd ludowa etymologia ich nazwy. Soboty wsparte są na słupach z charakterystycznymi podpórkami wzmacniającymi konstrukcję – zastrzałami. Wnętrze ma wystrój stylizowany na barokowy, z prezbiterium zamkniętym trójbocznie, zorientowanym, na planie krzyża. Strop płaski, w kaplicach kolebkowy. Łuk tęczowy z belką, na niej figury. Ołtarz z kopią figury świętej Anny z Maryją (oryginał z ok. 1700 r. przechowywany na plebanii, szczęśliwie uniknął pożaru), z prawej strony w prezbiterium figura św. Barbary odrestaurowana po pożarze, w ołtarzach bocznych nowe obrazy z wyobrażeniami śląskich świętych: z lewej Benedykta od Krzyża (czyli urodzona we Wrocławiu Edyta Stein), z prawej - Jacek Odrowąż.
Później docieram do Dobrzenia Wielkiego. Mam tam okazję zobaczyć drewniany kościół z 1657r. pod wezwaniem św. Rocha. , ufundowany w przez norbertanki z Czarnowąsów. Tuż przed wejściem na cmentarz znajduje się pomnik ofiar wojny o wyjątkowo sugestywnej wymowie antywojennej, dzieło Maxa Habersetzera z 1931 r. Na lewej ścianie płaskorzeźbione lamentujące kobiety, po prawej żołnierze maszerujący do wieczności, w środku tablice z nazwiskami poległych w I wojnie światowej żołnierzy-mieszkańców Dobrzenia. Na cmentarzu przed kościołem biała figura św. Rocha z 1913 r. Św. Roch przedstawiony został zgodnie z tradycją ikonograficzną, w stroju pielgrzyma, ręką wskazuje na skaleczone kolano, przy nim pies z chlebem w pysku. Na postumencie, na którym stoi figura, znajdują się modlitwy do świętego w języku polskim (z przodu) i niemieckim (z tyłu). Wejście do kościoła ma ganek wsparty na 4 słupach, z ganku możliwy jest dostęp do chóru muzycznego, dookoła kościoła soboty na słupach z zastrzałami, kryte tak jak i dach gontem, nad nawą dach dwuspadowy z niewielką wieżyczką na sygnaturkę z baniastym hełmem i latarnią. Kościół konstrukcji zrębowej, z krótkim, zamkniętym trójbocznie prezbiterium, zwróconym na północ, nawa szersza, w przejściu do prezbiterium skośne ściany. Strop kościoła jest płaski, z tęczą o wykroju ściętego trójliścia. Ołtarz główny barokowy z około 1700 roku z obrazem adoracji św. Rocha, ołtarze boczne: lewy z płaskorzeźbą adoracji Trójcy Świętej, prawy z obrazem św. Jadwigi. W kościele są też inne dwie figury św. Rocha przy lewym ołtarzu i na ścianie z prawej strony. Ambona barokowa, na koszu rzeźby 4 ewangelistów, a na baldachimie Dzieciątko Jezus na globie ziemskim; prospekt organowy z około 1750 r. Krótki odpoczynek i ruszam dalej. Niestety za miejscowością Chróściany w polach gubię szlak. Wyjeżdżam na zwykłą drogę i podążam w stronę Brzegu. Jakieś 5km przed Brzegiem w Kościerzycach nad uroczym jeziorkiem widzę pole namiotowe i szybko decyduję się tam zostać. Rozbijam namiot i po szybkim prysznicu przyrządzam sobie obiadokolację. Nie zdążyłem do końca zjeść gdy zaczęło kropić. Początkowe kropelki szybko zmieniły się w potężną ulewę, a ta w burzę, która jak miało się okazać trwała prawie całą noc.
Fotografie z śląskiego odcinka Camino
Opisy zabytków pochodzą z Wikipedii
_______________________________________________________________________________


