Industriada to jedyny w Europie Środkowo-Wschodniej festiwal promujące dziedzictwo industrialne. Jest głównym wydarzeniem promującym wspaniały Szlak Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. I to już dziś!
W tym roku trochę inaczej bo wybieram transport alternatywny do roweru ale pozwala mi to odwiedzić więcej miejsc. Trafiłem do:
Huty Szkła Zawiercie;
Walcowni Cynku w Szopienicach;
Osiedla Nikiszowiec;
Porcelany Śląskiej;
Po powrocie do domu i szybkim przysznicu wsiadam na rower i "zaliczam" rowerowo Industriadę. Jadę tylko na Szyb Maciej I gliwicką radiostację bo już późno i imprezy powoli dobiegają końca.
Tegoroczna edycja Święta Szlaku Techniki czyli Industriady rozpoczęła się już w piątkowy wieczór szeregiem koncertów. Ten cykl wydarzeń muzycznych nazwany został "Rozruchem". Wybrałem się do Świętochłowic. Tam pod wieżami kopalni "Polska" odbył się koncert "światło i dźwięk" poświęcony pamięci Jana "Kyksa" Skrzeka. Gwiazdą wieczoru był Józef Skrzek. Wspaniała muzyka, oświetlone i odnowione wieże - świetna impreza.
Cały tydzień pogoda była
nienajlepsza lecz sobotni poranek wywołał uśmiech na mej twarzy. Pochmurno,
niezbyt ciepło, deszcz wisi w powietrzu to nieomylne znaki, że to dzień rajdu
rowerowego zorganizowanego prze Muzeum Miejskie i Zabrzańską Masę Krytyczną.
Dziś w programie rajd
szlakiem zabrzańskich przejść granicznych. Niegdyś w Zabrzu było siedem
drogowych i dwa kolejowe przejścia graniczne. Na placu wolności wraz z
obowiązkową pogodą stawili się bardzo licznie rowerzyści, którzy w asyście policji
i straży miejskiej chcieli poszukać śladów granicy państwowej, która w latach
1922-39 przebiegała przez Zabrze.
Przejście graniczne
Hindenburg/Rudzka Kuźnica – ul. Szyb Wschodni
Z Placu Wolności udaliśmy
się do Biskupic. Tam w ciągu obecnej ulicy Szyb Wschodniej znajdowało się
przejście graniczne. Pozostałością po nim są zamieszkałe do dziś domy
niemieckich celników. Górny Śląsk podzielono w dość kuriozalny sposób –
nierzadko granica przecinała podwórka domów tak że części obejścia znajdowały
się w innych państwach. Przy ul. Szyb Wschodni funkcjonowało drogowe i
tramwajowe przejście graniczne. Tak tramwajowe ponieważ aby dostać się z Zabrza
do Bytomia tramwajem trzeba było przejechać polską Rudzką Kuźnicę, a więc
dwukrotnie przekroczyć granicę. Tramwaj na czas przejazdu przez Polskę był
zamykany. W pod koniec lat 20-tych poprowadzono „obejście” granicy i wytyczono
nową drogę (ul. Bytomska) wraz z
torowiskiem tramwajowym.
Przejście graniczne
Hindenburg/Kolonia Szczęść Boże – ul. Trębacka
Drugie przejście graniczne w Biskupicach znajdowało się
zaraz obok wiaduktu kolei piaskowej w ciągu obecnej ul. Trębackiej. Tutaj
również zachowały się domy celników.
Polnymi drogami, w tym fragmentem słynnego zabrzańskiego, niebieskiego
szlaku rowerowego, dotarliśmy do kolejnego przejścia.
Przejście graniczne Hindenburg/Ruda Śl. – ul. Wolności
Tutaj zachowały się również domy celników. W domu, w którym obecnie rozgościły się części samochodowe mieścił się polski posterunek. W budynku zajmowanym przez Caritas niegdyś mieszkali niemieccy celnicy.
Przejście graniczne
Hindenburg/Pawłów – ul. Pszczyńska
Tutaj granicę państwową
stanowiła rzeczka Czerniawka. A Pawłów, Kończyce i Makoszowy nie należały do
miasta Zabrze i znajdowały się w Polsce. Podczas gawędy o tym miejscu i domach
celników pan Piotr Hnatyszyn z Muzeum Miejskiego zwrócił naszą uwagę na wysoką
w tym miejscu skarpę nad Czarniawką. Tutaj w okresie przedwojennym działał
polski klub szybowcowy!
Przez park Pileckiego
udajemy się dalej. W samym parku napotkaliśmy małe utrudnienie w postaci biegu
o puchar prezydenta miasta ale poczekaliśmy chwilę i po przepuszczeniu biegaczy
pojechaliśmy dalej pod słynne lwy.
Przejście graniczne
Hindenburg/Kończyce – ul. 3 Maja
Domy niemieckich celników
zachowały się prawie nie zmienione lecz budynek polskiego posterunku granicznego
został mocno przebudowany i dziś mieści się w nim przychodnia lekarska.
Ulicami Knosały, Żywiecką,
Sitki, Beskidzką dotarliśmy pod kopalnie „Makoszowy”
Przejście graniczne
Hindenburg/Makoszowy – ul. Makoszowska
W 1923 po licznych sporach
zdecydowano iż kopalnia pozostanie niemiecka. Lecz spora część załogi mieszkała
w polskich Makoszowach i głównie dla nich wytyczono dwa przejścia graniczne.
Jedno przy torach kolejowych było ogólnodostępnym przejściem granicznym. A
drugie w ciągu ulicy Beskidzkiej było otwarte dla pracowników kopalni i było
czynne tylko w godzinach zmian (5-7, 12-14 oraz 21-23). Tak oto brama kopalni
stała się granicą państwową.
Odebrałem rowerek z przeglądu i ruszyłem do domu. Nic nie trzeszczy, nie zgrzyta i nie piszczy. Coś pięknego! Rowerek dostał nową korbę, kasetę i łańcuch i do tego nowe opony.
Ach jak przyjemnie znów poczuć wiatr na łysinie...
Rankiem obudziła mnie burza, a jak tak chciałem jechać dziś na rajd rowerowy "Szlakiem zabrzańskich hoteli", organizowany w ramach tegorocznych Europejskich Dni Dziedzictwa przez Muzeum Miejskie w Zabrzu i Zabrzańską Masę Krytyczną... Siedzę przy kawie i smutny spoglądam przez okno... leje...
Ale stopniowo coraz słabiej i słabiej, wychylam się z okna spoglądam na niebo... Dobrze będzie! Jadę!
Na placu Wolności jest już grupka rowerzystów i aż 3 radiowozy zabrzańskiej policji. Po chwili dociera również Straż Miejska. Dużo tej obstawy :) Ale i rowerzystów coraz więcej. W końcu ruszamy: