Miała być dalsza trasa lecz po namyśle została skrócona. I tak standardową trasą do Tarnowskich Gór, a potem prosto do świerklanieckiego parku. O tej porze na szczęście było mało ludzi. Gdy już minęła pora kościelno-obiadowo-markietowa zaraz zrobiło się tłoczniej na alejkach. Uciekłem więc z las i znalazłem się na Zalewem Nakło-Chechło. Lecz i tam za dużo ciszy nie było bo jacyś gówniarze po dwóch piwach rykiem udowadniali swą męskość. Bokiem ominąłem centrum Tarnowskich Gór i wkrótce znalazłem się pod zamkiem w Tarnowskich Górach. Ale i tam nie było spokojnie – trwał festyn zamkowy. Więc ja myk do GCR i w końcu tam znalazłem spokój. Po relaksie powrót do domu bez przeszkód.
Odprowadziłem Inkę do jej gliwickiej pracy (mimo niedzieli musiała jechać...), a sam wróciłem do domu przez Radiostację i Maciejów. Trasa: Zabrze (Os. Janek) > Gliwice (Sośnica, Centrum, Radiostacja, Żerniki) > Zabrze (Maciejów, Os. Janek) ***