Beztydziyń u hajera
Sobota, 15 września 2012
· Komentarze(0)
Kategoria Spacerowo (do 30km)
czyli Europejskie Dni Dziedzictwa w Skansenie Górniczym "Królowa Luiza" w Zabrzu.
Gdy dotarłem na „Luizę” było już po otwarciu imprezy lecz publiczności ciągle przybywało. Wpierw skorzystałem z okazji, iż było pusto i wdrapałem się na wieże szybu „Carnall” zaliczając punkt programu „Kuknij się z Carnalla”.
Później zajrzałem do głównej atrakcji skansenu lecz potężna, lśniąca, mimo że wiekowa piękność drzemała oczekując na parę niezbędną jej do życia.
Oczywiście nie omieszkałem zrobić fotki chyba najczęściej fotografowanej w Polsce, a może i na świecie olejarki ;)
Po wyjściu z maszynowni spostrzegłem, że jedyna para unosiła się z kuchni polowej.
Gdy kręciłem się po stoiskach obserwując co tam ciekawego spostrzegłem, że oto z komina maszyny wydobywa się para:
znaczyło to tylko jedno: parowa ślicznotka zaraz się obudzi!
Pokaz zawsze robi na mnie wrażenie lecz zostało mi jeszcze coś do zobaczenia i skosztowania bo grochówka już też była gotowa. Po zjedzeniu pysznej grochówki udałem się zobaczyć obrzęd „skoku przez skórę” czyli przyjęcia adepta w poczet górniczego stanu. Lecz było tyle ludzi, że tylko wysłuchałem gawędy stojąc w drzwiach. Dobrze, że ten zwyczaj jest mi skądinąd znany. Odwiedziłem też Muzeum Techniki Wojskowej oraz Muzeum Pojazdów Zabytkowych. W starej zmiękczalni podziwiałem wystawę „Za starego piyrwyj” ukazującą w malarski sposób śląskie zajęcia, których już raczej nie zobaczymy
A obok trwała dalej zabawa. Dzieci i nie tylko mogły się zabawić w stare gry i zabawy jak kulanie felgi
Kobiety mogły wymienić uwagi na temat heklowanio czy sztrykowania
i do tego można było skosztować śląskich maszkietów Nie czekałem niestety na pokaz gotowania na parze, który miał poprowadzić znany telewizyjny kucharz Remigiusz Rączka lecz popedałowałem w kierunku Gliwic, odebrałem Inkę i wróciliśmy razem do domu.
Trasa:
Zabrze (Os. Janek, „Królowa Luiza”, Os. Janek )> Gliwice (Sośnica, Centrum) > Zabrze
***
Gdy dotarłem na „Luizę” było już po otwarciu imprezy lecz publiczności ciągle przybywało. Wpierw skorzystałem z okazji, iż było pusto i wdrapałem się na wieże szybu „Carnall” zaliczając punkt programu „Kuknij się z Carnalla”.

KWK "Sośnica-Makoszowy" z Szybu "Carnall"© biber

jeszcze śpi, czekając na parę...© biber

Ta olejarka powinna mieć chyba fanpage - tyle jej fotek jest w sieci :)© biber

Grochówka już się gotuje... wyszła przepyszna© biber

już dymi!© biber
Pokaz zawsze robi na mnie wrażenie lecz zostało mi jeszcze coś do zobaczenia i skosztowania bo grochówka już też była gotowa. Po zjedzeniu pysznej grochówki udałem się zobaczyć obrzęd „skoku przez skórę” czyli przyjęcia adepta w poczet górniczego stanu. Lecz było tyle ludzi, że tylko wysłuchałem gawędy stojąc w drzwiach. Dobrze, że ten zwyczaj jest mi skądinąd znany. Odwiedziłem też Muzeum Techniki Wojskowej oraz Muzeum Pojazdów Zabytkowych. W starej zmiękczalni podziwiałem wystawę „Za starego piyrwyj” ukazującą w malarski sposób śląskie zajęcia, których już raczej nie zobaczymy

Zajęcia które przeminęły - skubanie pierza© biber

Kulanie felgi© biber

Moja Oma tyż poradzi sztyrkować!© biber
Trasa:
Zabrze (Os. Janek, „Królowa Luiza”, Os. Janek )> Gliwice (Sośnica, Centrum) > Zabrze
***


