Moravsko-Slezsko #4
Piątek, 15 lipca 2016
· Komentarze(0)
Kategoria Dalsze... (z noclegiem), Moravsko-Slezsko 2016
Niesamowite! Pierwsza sucha noc od wyjazdu. Rankiem kiedy wystawiłem głowę z namiotu to nawet widziałem góry! Szybkie śniadanie i w drogę. Nie można zmarnować takiego podarunku od pogody. Sucho! Co prawda chmury chodzą po niebie ale sucho.
Droga fantastycznie wije się pomiędzy pagórkami. Prowadzi w górę, w dół. Fantastycznie się jedzie. W oddali widać autostradę prowadzącą zmotoryzowanych do mojego celu, a ja sobie wygodnie na rowerku pomykam fantastyczną ścieżką rowerową wprost do centrum miasta Nový Jičín.
Co prawda to nie ten Nový Jičín z serii bajek o dzielnym Rumcajsie ale ma w sobie to coś... Olbrzymi rynek od razu mnie zauroczył. Nic dziwnego, że w 2015 zdobył prestiżowy tytuł "Najpiękniejszego rynku" w Republice Czeskiej. Przecinam go i wkrótce staję pod zamkiem mieszczącym dziś muzeum, a właściwie to dwa muzea. Pierwotne założenie obronne pochodzi z końca XIV wieku, a w późniejszych wiekach podlegało wielokrotnym przeobrażeniom budowlanym. W 1558 roku zamek opuścili ostatni właściciele i odtąd pełnił rożne funkcje administracyjne i gospodarcze. Dziś to muzeum miejskie z bogatą kolekcją pamiątek dotyczących miasta i okolic. Napisałem, że to dwa muzea w jednym budynku nie bez przyczyny. Jedno z pięter zamkowych mieści muzeum kapeluszy. Stanowi ono historyczne świadectwo istnienia potężnego przemysłu kapeluszniczego w Nowym Jicinie. Ekspozycja pokazuje jak zmieniała się moda na nakrycia głowy na przestrzeni dziejów. Zrekonstruowano również warsztat kapelusznika.
Po zwiedzeniu muzeum udaję się do innego miejsca związanego z historią. Przy rynku mieści się kamienica, w której mieszkał i zmarł wielki austriacki dowódca. Bohater walk z Turkami Gideon Ernst von Laudon. Ciekawa, przemyślana i co najważniejsza skierowana do odbiorców w każdym wieku ekspozycja. Starci dowiedzą się o życiu Laudona, a młodsi nie będą się nudzić. Mogą w tym czasie "pomóc" Laudonowi zdobyć zamek obsługując wirtualnie armatę. Ale największą frajdą jest, że armata jest prawdziwa :D A zabawa jest przednia nie tylko dla dzieciaków... Zburzyłem zamek!!! ;)
Ech polskie muzea są 100 lat za czeskimi....
Włóczę się jeszcze po mieście. Podziwiam m.in. monumentalny kościół Wniebowstąpienia NMP wybudowany w stylu barokowym w latach 1729-32.
Niedaleko kościoła można natrafić na basztę miejską z roku 1613. Obecnie mieści ona klub mieszkańców i przyjaciół miasta.
Ok. Dość tego łażenia po mieście wskakuję na rower i jadę. A jakże ścieżką rowerową. Zmierzam do Starego Jicina. Przecież skoro Nowy to i Stary musi być. Stary Jicin słynie z ruin wczesnogotyckiego zamku mieszczącego się niegdyś na wzgórzu górującym nad okolicą. Wzgórze panuje nad Bramą Morawską i oferuje przepiękne widoki z odrestaurowanej zamkowej wieży. Ale możliwość podziwiania krajobrazu należy opłacić (poza wstępem na wieże) zdobyciem długiego, stromego podjazdu...
Po zwiedzeniu ruin i sesji foto na szczycie zjazd z góry był super. Wracam do Nowego Jicina i w podcieniach domu Laudona znajduję kawiarnię. Siadam na tarasie i racząc się pyszną kawką podziwiam rynek. A wiem co widzę, bo w punkcie informacji turystycznej dostałem m.in. przewodnik po mieście i okolicach. Po polsku i za darmo.... Nic więcej nie dodam....
Wracam tą samą trasą do Příboru. Kąpiel i ostatnie pożegnalne piwko. Jutro opuszczam to miejsce. Pozostaną tylko wspomnienia....
Trasa:
Příbor > Závišice > Rybí > Nový Jičín > Loučka > Starý Jičín > Nový Jičín >> Příbor
Droga fantastycznie wije się pomiędzy pagórkami. Prowadzi w górę, w dół. Fantastycznie się jedzie. W oddali widać autostradę prowadzącą zmotoryzowanych do mojego celu, a ja sobie wygodnie na rowerku pomykam fantastyczną ścieżką rowerową wprost do centrum miasta Nový Jičín.
Co prawda to nie ten Nový Jičín z serii bajek o dzielnym Rumcajsie ale ma w sobie to coś... Olbrzymi rynek od razu mnie zauroczył. Nic dziwnego, że w 2015 zdobył prestiżowy tytuł "Najpiękniejszego rynku" w Republice Czeskiej. Przecinam go i wkrótce staję pod zamkiem mieszczącym dziś muzeum, a właściwie to dwa muzea. Pierwotne założenie obronne pochodzi z końca XIV wieku, a w późniejszych wiekach podlegało wielokrotnym przeobrażeniom budowlanym. W 1558 roku zamek opuścili ostatni właściciele i odtąd pełnił rożne funkcje administracyjne i gospodarcze. Dziś to muzeum miejskie z bogatą kolekcją pamiątek dotyczących miasta i okolic. Napisałem, że to dwa muzea w jednym budynku nie bez przyczyny. Jedno z pięter zamkowych mieści muzeum kapeluszy. Stanowi ono historyczne świadectwo istnienia potężnego przemysłu kapeluszniczego w Nowym Jicinie. Ekspozycja pokazuje jak zmieniała się moda na nakrycia głowy na przestrzeni dziejów. Zrekonstruowano również warsztat kapelusznika.

Nový Jičín - rynek© biber

Nový Jičín - zamek© biber

Nový Jičín - ekspozycja kapeluszy© biber

Nový Jičín - muzeum - ręcznie pisane modlitewniki© biber

Nový Jičín - reklama jakiego sklepu?© biber
Po zwiedzeniu muzeum udaję się do innego miejsca związanego z historią. Przy rynku mieści się kamienica, w której mieszkał i zmarł wielki austriacki dowódca. Bohater walk z Turkami Gideon Ernst von Laudon. Ciekawa, przemyślana i co najważniejsza skierowana do odbiorców w każdym wieku ekspozycja. Starci dowiedzą się o życiu Laudona, a młodsi nie będą się nudzić. Mogą w tym czasie "pomóc" Laudonowi zdobyć zamek obsługując wirtualnie armatę. Ale największą frajdą jest, że armata jest prawdziwa :D A zabawa jest przednia nie tylko dla dzieciaków... Zburzyłem zamek!!! ;)

Nový Jičín - dom Laudona© biber

Nový Jičín - Gen. Laudon w własnej, malowanej postaci© biber

Ile ja się nastrzelałem z tej armaty... - taki stary, a bawi się jak dziecko ;)© biber
Ech polskie muzea są 100 lat za czeskimi....
Włóczę się jeszcze po mieście. Podziwiam m.in. monumentalny kościół Wniebowstąpienia NMP wybudowany w stylu barokowym w latach 1729-32.
Niedaleko kościoła można natrafić na basztę miejską z roku 1613. Obecnie mieści ona klub mieszkańców i przyjaciół miasta.

Nový Jičín - baszta© biber
Ok. Dość tego łażenia po mieście wskakuję na rower i jadę. A jakże ścieżką rowerową. Zmierzam do Starego Jicina. Przecież skoro Nowy to i Stary musi być. Stary Jicin słynie z ruin wczesnogotyckiego zamku mieszczącego się niegdyś na wzgórzu górującym nad okolicą. Wzgórze panuje nad Bramą Morawską i oferuje przepiękne widoki z odrestaurowanej zamkowej wieży. Ale możliwość podziwiania krajobrazu należy opłacić (poza wstępem na wieże) zdobyciem długiego, stromego podjazdu...

Starý Jičín - ruiny widać, został tylko podjazd© biber

Starý Jičín - widok na Nový Jičín© biber

Starý Jičín - odrestaurowana wieża© biber

Starý Jičín - panorama© biber

Starý Jičín - szkoda, że pogoda ograniczała widoki© biber

Starý Jičín - ruiny zamku© biber

Starý Jičín - ruiny zamku© biber
Po zwiedzeniu ruin i sesji foto na szczycie zjazd z góry był super. Wracam do Nowego Jicina i w podcieniach domu Laudona znajduję kawiarnię. Siadam na tarasie i racząc się pyszną kawką podziwiam rynek. A wiem co widzę, bo w punkcie informacji turystycznej dostałem m.in. przewodnik po mieście i okolicach. Po polsku i za darmo.... Nic więcej nie dodam....
Wracam tą samą trasą do Příboru. Kąpiel i ostatnie pożegnalne piwko. Jutro opuszczam to miejsce. Pozostaną tylko wspomnienia....
Trasa:
Příbor > Závišice > Rybí > Nový Jičín > Loučka > Starý Jičín > Nový Jičín >> Příbor


