Narrenturm #1

Poniedziałek, 30 lipca 2012 · Komentarze(4)
W Europie można podróżować szlakami bohaterów literackich np. w Dublinie można podążać szlakiem „Ulissesa” Jamesa Joysa, w Moskwie odwiedzić miejsca związane z „Dziećmi Arbatu”. W Londynie można zwiedzić nawet dom Sherlocka Holmesa mimo iż to postać fikcyjna. W Polsce takich literackich podróży nie można odbyć (z tego co wiem – jedynie we Wrocławiu próbowano stworzyć szlak Eberharda Mocka z powieści Marka Krajewskiego – ale będąc we Wrocławiu nie widziałem żadnych oznaczeń szlaku), a myślę, że to fantastyczna sprawa odwiedzić miejsca, które dotychczas „zwiedzaliśmy” na kartach powieści. Wakacje to doskonały czas aby odbyć taką literacką podróż. Na bohaterkę swego urlopu wybrałem „Narrenturm” Andrzeja Sapkowskiego. Jest to pierwsza część trylogii tzw. husyckiej. Opowiada historię Reynevana, który wraz z przyjaciółmi przeżywa różnorakie przygody, a w tle trwają wojny husyckie. W książce postacie i miejsca fikcyjne występują wraz z postaciami i miejscami historycznymi. Usiadłem więc nad mapą i z książką w ręku wytyczyłem sobie szlak „Narrenturmu”. Starałem się książkowe miejsca połączyć w jakąś sensowną trasę i po drodze jeszcze coś zobaczyć. Wybrałem pierwszy tom trylogii, którego akcja toczy się na Dolnym Śląsku ponieważ urlop nie jest z gumy i całej powieści nie dałbym rady objechać w czasie jednych wakacji.
Na początek udałem się pociągiem (aby nie tracić czasu na dojazd) do Wrocławia. Stolica Śląska powitała mnie piękną, słoneczną pogodą. Cóż napisać o Wrocławiu? Już tyle książek powstało o tym mieście, że nawet nie będę próbował wymyślać coś nowego. Udało mi się odnaleźć „książkowe” miejsca: Szewską, Kurzy Targ, Katedrę, kościół św. Macieja, Ratusz i ponownie nacieszyć się pobytem w stolicy. Za każdą swą bytnością tamże jestem zachwycony. Od mej ostatniej wizyty zauważyłem, że przybyło ścieżek rowerowych, a poruszanie się rowerem po Wrocławiu jest modne. Tyle ludzi jeździ tam rowerkami, że serce rośnie. Jeszcze ta infrastruktura rowerowa: ścieżki, przejazdy, światła, system rowerów miejskich! Coś wspaniałego!
„Książkowy” kościół św. Macieja © biber
Przyjaciele mogą razem pojeździć rowerkiem, a co! © biber
Mapa, aparat, plecak – lubię tego krasnala ;) © biber
Trasa
Zabrze >> Wrocław
***

25 000!

Czwartek, 26 lipca 2012 · Komentarze(5)
Kategoria Szychta
Zwykła jazda do roboty. Rutyna. Standard. Ale… patrzę na licznik, a tu 25 000 km!
Od 30 czerwca 2003 do dziś.
Bez żadnej poważnej awarii tylko jedna złamana szprycha i pogięta obręcz (ale tu ja zawiniłem). Oczywiście części, które się zużywają (np. klocki) są powymieniane ale to normalne.
Zmieniłem również parę rzeczy bo sam chciałem (siodełko, kierownica, widelec amortyzowany). Ale poza tymi modyfikacjami to ciągle ten sam rower.
Poznał drogi Polski, Czech, Rumunii, Niemiec, Szwajcarii, Francji, Hiszpanii.
I ciągle młodość przed nim!
25000 na liczniku (2 z przodu lidlowy licznik nie pokazuje) - fotka robiona telefonem więc jakość średnia © biber
***